Środowiska, które dziś nadają ton europejskiej polityce – rozumiemy przez to określenie kształtowanie rzeczywistości w podstawowych dziedzinach życia publicznego, a w wielu przypadkach także prywatnego – nasycone są ideologią lewicy. Liberalizm – pojęcie coraz bardziej zdewaluowane – funkcjonuje tylko jako narzędzie uruchomiania trendów lewicowych i spychania na bok wszystkiego, co się im sprzeciwia. Europa jest widownią takiej dominacji, której kuźnią jest w tej chwili Unia Europejska.
Pytanie, czy USA zbaczają na tę samą drogę. Inauguracja rządów Trumpa zapowiadała coś wręcz odwrotnego: powrót do wartości fundamentalnych dla konserwatyzmu, oznaczającego poszanowanie dziedzictwa kulturowego i obyczajowego.
Tym bardziej jednak zastanawia wypowiedź Johna Henry’ego Westena, działacza pro-life, katolickiego dziennikarza i publicysty, twórcy i redaktora naczelnego portalu LifeSiteNews. Portal ten został w 2021 r. usunięty z YouToube za obronę życia, a przeciwko aborcji.
Westen pisze: to, co się teraz dzieje w administracji Trumpa jest poważnym i alarmującym ostrzeżeniem. Ted Cruz polityk, członek Partii Republikańskiej, prawnik i senator z Texasu, osobistość wpływowa w partii republikańskiej, uderzył mocno w katolików i to nie dlatego, iż sam jest baptystą, ale z racji zgoła innych. Life-Site-News przedstawia to w sposób następujący: „To co dzieje się w tej chwili w łonie partii republikańskiej skłania do zastanowienia. Ted Cruz napiętnował katolickie zawołanie „Chrystus Królem” jako motyw antysemicki, sekretarz Obrony, Pete Hegseth. zaprasza swego pastora do przemawiania w Pentagonie, mimo, iż pastor ten otwarcie nawołuje do zabronienia katolikom publicznego urządzania procesji maryjnych i eucharystycznych, a Trump także usunął Carrie Prejean Boller z Komisji Wolności Religijnej za manifestowanie swych katolickich przekonań przeciwnych Syjonizmowi – temu samemu Syjonizmowi, który wmanewrował nas w wojnę irańską grożącą wybuchem III wojny światowej”.
Jako współzałożyciel Life-Site-News – zaznacza Westen – dekady spędziłem, broniąc odwiecznego nauczania Kościoła katolickiego w przestrzeni publicznej. To, co dzieje się dziś w administracji Trumpa jest poważnym zjawiskiem, które powinno zaalarmować wierzących katolików. Syjonizm stał się nowym papierkiem lakmusowym władzy w kołach republikańskich – a głosy protestanckie coraz mocniej zwracają się przeciw katolikom, którzy nie chcą się przed nimi ugiąć”
A oto, co Carrie Prejean Boller powiedziała w zawiązku z jej zwolnieniem: Nie zmieniłam się ani trochę od dnia, w którym stanąłeś obok mnie w 2009 roku. Dlatego tak szokujące jest dla mnie to, iż teraz zostałam usunięta z Komisji ds. Wolności Religijnej za zrobienie dokładnie tego samego, czego kiedyś broniłeś ("Daily Mail").
Jasne jest, iż wszytko to dzieje się pod hasłem obrony syjonizmu. Pytanie: przed czym, odsłania spore komplikacje z odpowiedzią. Najprościej byłoby powiedzieć, iż chodzi o nietykalność Żydów. Problem w tym, iż z podobnej nietykalności nie korzystają katolicy. A niekiedy sami z niej rezygnują, posługując się pojęciem antysemityzmu, za który kajają się, nie zadając sobie trudu, by to pojęcie do końca zrozumieć. Nie trzeba tłumaczyć, iż jest to pojęcie wieloznaczne i zawłaszczone przez niektóre koła żydowskie jako narzędzie walki. A przecież odnosi się do wszystkich ludów semickich, w znacznej liczbie w stosunku do Żydów wrogich. Tym pojęciem zaskoczyli biskupi polscy, publikując List Konferencji Episkopatu Polski z okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej Synagodze Większej. List spotkał się z emocjonalną krytyką, w wielu przypadkach uzasadnioną. Pomijając fundamentalną kwestię, jakich Żydów mieli biskupi na myśli, użyto pojęcia antysemityzm: Jednym z takich śmiertelnych deficytów miłości, był (i niestety ciągle jeszcze pozostaje) ANTYSEMITYZM, czytamy w Liście. Powinno się również dodać, iż antysemityzm jest bronią w rękach niektórych Żydów, bez której byliby oni bezsilni wobec rzeczywistych swych wrogów. Nadto pozostaje pytanie jakich Żydów miano w Liście na myśli? Ultrakonserwatywni stanowią kilkanaście procent, ale ci zdecydowanie wrodzy są chrześcijaństwu. Ogromna większość Żydów, choćby jeżeli pielęgnuje wartości narodowe, jest religijnie neutralna, dlatego awanse czynione Żydom w Liście są bezprzedmiotowe.
Zatem trudno zrozumieć istotny zamysł Listu, gdyż jeżeli jest nim postulat traktowania Żydów jako bliźnich, to wynika on z zasad wiary ewangelicznej i najczęściej nie jest odwzajemniany.
Zupełnie inaczej należy rozumieć syjonizm, jakiego bronią niektórzy politycy amerykańscy. Po prostu jest to element wspierania Izraela w każdej jego potrzebie. Czy w ataku na Iran było to posunięcie także w interesie USA? Można w to poważnie wątpić.




