Dyskusję o pojazdach bezzałogowych niemal całkowicie zdominowały dziś drony, które stały się symbolem wojny na Ukrainie.
Jak dalej na portalu dobitnie.pl pisze Wiktor Świetlik, ląd pozostał w cieniu, choć to tam ostatecznie zdobywa się teren, także tam przede wszystkim ginie żołnierz i w końcu — chroniony musi być cywil. To na ziemi żołnierz wchodzi w martwe pole, do budynku i na minę. W tę lukę wpisuje się Wilk — lekki UGV (bezzałogowy pojazd naziemny) rozwijany przez Stohid Technology — oraz koncepcja Watahy, czyli kilku takich platform pracujących jako jedno „stado”.
Pozyskaliśmy technologię, która uchroniła wielu żołnierzy i cywilów przed śmiercią
Może rozminowywać, prowadzić rozpoznanie, zakłócać systemy łączności dronowej. Ale może służyć też jako bezzałogowy wóz strażacki czy pojazd szturmowy policji. Wilk wpisuje się w wiodący dziś kierunek dual use, czyli wykorzystywania jednej bazy projektowej i, do pewnego momentu, projektu biznesowego do zastosowań cywilnych i militarnych. Elektryczny, 200-kilogramowy pojazd o ładowności 200 kg i prędkości maksymalnej 11 km/godz. W projekcie uczestniczyła firma ELBO, zajmująca się zabudowami samochodowymi.
— Pozyskaliśmy technologię, która uchroniła wielu żołnierzy i cywilów przed śmiercią — mówi mjr dr Piotr Kisiel, prezentujący koncepcję. — Wilk jest niski, mobilny, trudny do dostrzeżenia, dzięki gąsienicom wjedzie praktycznie wszędzie — dodaje Kisiel.
Tu mamy do czynienia z watahą
Jak mówi mjr dr inż. Marcin Chodnicki, pojazd jest sterowany w podwójny sposób, poprzez łączność satelitarną i radiową. Wszystkie moduły radiowe widzą siebie, dzięki temu można na bieżąco integrować i zarządzać polem walki, a także grupowymi działaniami watahy Wilków oraz koordynować ich działania, choćby z dronami. Generał broni Jarosław Gromadziński dodaje, iż kluczowa dla projektu jest struktura. — Jako użytkownik mam problem z nowym, niezintegrowanym elementem w systemie. Tu mamy do czynienia z watahą — plutonem nowej generacji.
Czyli właśnie grupą samochodów typu pick-up, „mułów roboczych wojny”, z których każdy przewozi dwa drony. — Każdy z nich może obserwować, ściągać rannego, nakierować ogień artylerii, jeden pojazd może chronić drugi, w końcu przebywać ukryty w terenie w funkcji uśpienia — mówi Gromadziński. Dowódczą rolę spełnia pojazd-matka, służący do analizy, integracji i przekazywania do sztabu danych.
W razie wojny rozpoznanie na piechotę jest bardzo kosztowne
Powstaje pytanie, czy Wilk i Wataha wytrzymają zderzenie z wojskowym cyklem zakupowym, który tak wiele razy już pokazał, iż wszyscy by chcieli, ale się nie da. – Czy ten sprzęt wejdzie do pododdziałów, zanim kolejna wojna znów udowodni, iż rozpoznanie na piechotę jest bardzo kosztowne? – zastanawia się na zakończenie Wiktor Świetlik.
















