Choruje nie tylko Służba Zdrowia

niepoprawni.pl 8 часы назад

Pandemia powodowała obawy bardzo osobiste. W pierwszym rzędzie wisiała nad nami groźba zakażenia. Ona odsuwała myśl o innych nie mniej groźnych skutkach epidemii. Był to jednak paraliż wielu dziedzin życia, gdzie zbiorowość zawiesić musiała obszary życia publicznego. Powstawały zatem luki trudne do wypełnienia.

Do pandemii podobna jest wegetacja przeżywana przez Polaków pod rządami Tuska. Obfitość słów, obietnic, demagogii pełni rolę środka usypiającego i faktycznie w tej dziedzinie się sprawdza. Kiedy jednak sięgamy po to, co obiecane, okazuje się, iż trafiamy na pustkę. Dzieje się tak, kiedy podwładni muszą zabierać głos w obszarach ich odpowiedzialności. Pani Leszczyna była po prostu niekompetentna, ale na obfitości deklarowanych obietnic prawdopodobnie jej nie zbywało. Tusk zamienił ją zatem na panią Sobańską-Grendę – prawniczkę i urzędniczkę samorządową, radczynię prawną, doktor nauk społecznych. Miejsce nauczycielki, zajęła więc urzędniczka samorządowa. Ta z kolei, umiarkowana w obietnicach, bogata jest w zachwalaniu sukcesów swego resortu wbrew rzeczywistości, która dewaluuje jej zachwyty. Do bajek choćby zbyt naiwnych dla przedszkolaków należy choćby jej ostatnia wypowiedź: Przede wszystkim mamy e-rejestrację, która uwolniła nam terminy. Od 1 lipca będą wchodziły kolejne specjalizacje, w których będzie można się zarejestrować w taki dogodny sposób. Mamy w tej chwili w procedowaniu ustawę o e-zdrowiu szeroko pojętym, w związku z tym mam nadzieję, iż ona uzyska akceptację i będziemy w stanie zaproponować skróconą ścieżkę diagnostyczną poprzez e-konsylium. Więc to wszystko na pewno usprawni pracę i podmiotów i dostępność dla pacjentów. Czy ta niewiasta w ogóle wie o czym mówi? Taka obietnica warta jest tyle co „sto konkretów na 100 dni” Tuska. Bezczelna bzdura, kpiny z ludzi szukających ratunku in extremis. Dlatego choćby tak bliskie rządowi Tuska medium jak Polsat News, pytając o dramatyczną sytuację w Służbie Zdrowia otrzymuje w odpowiedzi zapewnienie, iż w jej opinii pacjentom "jest już lepiej". Goszcząc w Polsat News usłyszała pytanie, czy powtórzyłaby swoje "słynne słowa". W odpowiedzi zaczęła mówić o rzekomych "sukcesach" rządu koalicji 13 grudnia. Wobec takiego dictum człowiek staje bezradny. W jednym z komentarzy do mego felietonu pisze ktoś: Buta różnych czarzastych bierze się z poczucia, oby fałszywego (choć na razie życie ich w tym upewnia) poczucia bezkarności. To nie tylko buta „czarzastych”, ale każdego z sitwy Tuska. A mimo to ma ona 33.8 % poparcia Polaków, którzy jeszcze o wiele za mało dostali batów od okupantów, komuny i jej kontynuatorów. Żeby dopełnić objawów dobrego nastroju ministrzycy zdrowia posłużmy się znowu jej słowami: Jeżdżę po kraju i widzę, jak się ludzie cieszą i w podmiotach z tego, iż 18 miliardów przynosi realne już korzyści. Zakup sprzętu, inwestycje, łącznie 36 miliardów...". Komentarza nie trzeba, wystarczy zajrzeć na korytarze szpitalne i ośrodków zdrowia.

Służba zdrowia to jedno z ognisk pandemii, ale nie jedyne. Środowisko sędziowskie „samo się oczyści”. Tak sądził po 1989 r. prof. Strzembosz. adekwatnie od tego zaczęła się choroba wymiaru sprawiedliwości, który jak mało co tkwił w niemocy czasu PRL. PiS, a konkretnie w tej chwili ścigany za to Zbigniew Ziobro, usiłował przystosować wymiar sprawiedliwości do norm demokratycznego państwa. Nie wchodzę w to czy zawsze z powodzeniem, ale i to co robił było wielkim zagrożeniem dla ludzi mocno osadzonych na stołkach, jakie im podsunęła demokracja ludowa. Tacy ludzie byli i są także potrzebni demokracji walczącej. Ale by ich zabezpieczyć trzeba udowodnić, iż Ziobro był bandytą. Najlepiej byłoby mieć go z głowy. A jego ciężka choroba i więzienie Bodnara czy Żurka – jeden czort – dopomogłoby w tym. Przypomnijmy sobie casus Korfantego.

Otóż misternie zarzucona na Ziobrę sieć Tuska stale się rwie. Przed osławioną komisją Sroki nie udało mu się niczego dowieść. Ale od czego prokuratorzy rozumiejący prawo tak jak Tusk je rozumie? Bodnar chętnie by Ziobrę utopił, ale to jest jednak prawnik nie byle jaki i nie spieszył się z tym, bo w gruncie rzeczy nie był pewny wyroku skazującego. Co innego Żurek, który dowiódł, iż prawo dla niego to wartość użytkowa. Rosła więc nadzieja Tuska, iż weźmie pomstę za ściganie przez Ziobrę jego gangu, ale Żurek potrafi wymachiwać basebalówką, natomiast misterne żonglowanie prawem to dla niego za wysoka poprzeczka. Zadowoliłby Tuska, gdyby udało mu się wepchnąć Ziobrę do bagażnika. Ale gangsterem nie może być byle kto. I Ziobro mu się wymknął. A reformy wymiaru sprawiedliwości w wykonaniu Żurka to dobry materiał dla TVN24, dla Gazety Wyborczej, ale dla nikogo poza tym. choćby co rozumniejsi adherenci Tuska wiedzą, iż nagonka na Ziobrę nie ma nic wspólnego z egzekwowaniem prawa, a pozostało jednym bezprawiem, jakim karmi się zemsta i nienawiść Tuska. Żurek zatem, choćby gdyby znał prawo tak jak Bodnar, nic by nie wskórał, zwłaszcza usiłując na USA wymusić ekstradycję Ziobry. Nie będzie odstrzału niebezpiecznych niedźwiedzi, gdyż nie chce tego Gasiuk-Pihowicz, zalecająca zamykanie furtek, ale będzie odstrzał Żurka. W gangu nie przebacza się partactwa. Jeden z polityków KO mówi: Niezależnie od dzisiejszych nastrojów Żurek będzie raczej wymieniony w czasie rekonstrukcji, która planowana jest na rok przed wyborami, gdzieś między wrześniem a listopadem. Proszę zobaczyć, ilu mieliśmy ministrów sprawiedliwości w latach 2007-15. jeżeli Hitler kazał choćby Erwina Rómmla zabić, nagradzając go jedynie pogrzebem państwowym, to cóż dopiero pan minister, który może jest podobny do groźnego niedźwiedzia, ale... w sklepie z porcelaną.

.

Читать всю статью