Ryan Routh usłyszał wyrok dożywocia za próbę zastrzelenia Donalda Trumpa, wówczas kandydata na urząd prezydenta. Sprawca próby zamachu na życie polityka dopuścił się na terenie klubu golfowego w West Palm Beach na Florydzie, gdzie wówczas przebywał Trump.
Amerykański sąd okręgowy wydał wyrok w sprawie próby zamachu na Donalda Trumpa, do którego doszło podczas poprzedniej kampanii wyborczej w USA. Mężczyzna został skazany na dożywocie oraz siedem lat więzienia (podwójna karna – zgodna z amerykańskimi przepisami – przyp. red.). W wyroku wskazano, iż został uznany za winnego próby zamachu na głównego kandydata na prezydenta, a także winnego napaści na funkcjonariusza federalnego.
Ryan Routh został również przez sąd okręgowy skazany za wielokrotne przestępstwa związane z bronią palną. Podczas swojego wystąpienia w sądzie, mężczyzna zapewniał, iż jest dobrym człowiekiem, pracował na Ukrainie, gdzie próbował rekrutować ludzi do armii.
Jednak sędzia okręgowy Aileen Cannon ostatecznie przerwała oskarżonemu i ogłosiła wyrok, mówiąc, iż jest on złym człowiekiem, który zamierzał zabić Donalda Trumpa. Sędzia dodała, iż mężczyzna zrobiłby to, gdyby nie agent Secret Service, który pokrzyżował plan zabójstwa przywódcy.
Skazany mężczyzna do samego końca twierdził, iż jest niewinny. Sprzeciwiał się stanowisku prokuratora o tym, iż próbował zabić kogokolwiek.
„Byłoby to łatwe zabójstwo. Do zabójstwa doszłoby, gdyby nie agent Fercano” – powiedział zastępca prokuratora federalnego John Shipley. „Miało to być zabójstwo z zimną krwią, ukryte, aby Amerykanie nie mieli choćby szansy na niego zagłosować” – dodał.
Źródło: foxnews.com
WMa










