Ceuta przez cały czas płaci za masowe przekroczenie granicy. Madryt zarządza kryzysem

dzienniknarodowy.pl 5 часы назад
Zdjęcie: Ceuta nadal płaci za masowe przekroczenie granicy. Madryt zarządza kryzysem


Ceuta przez cały czas ponosi skutki masowego przekroczenia granicy z 30 i 31 lipca, gdy według rządu Hiszpanii do miasta weszło około 70 tys. osób. 15 września w tymczasowych ośrodkach przebywało 4160 ludzi, a 700–1000 nieletnich miało pozostawać na ulicach. Madryt uruchomił procedury, ale miasto wciąż płaci za brak skutecznej kontroli granicy.

Kryzys trwa półtora miesiąca

Ceuta zajmuje niespełna 20 kilometrów kwadratowych i liczy około 80 tys. mieszkańców. Napływ około 70 tys. osób w ciągu dwóch dni zachwiał więc funkcjonowaniem miasta o skali porównywalnej z liczbą jego stałych mieszkańców. Hiszpański rząd przyznał, iż 30 lipca sytuacja zmieniła się gwałtownie po wezwaniach do przekraczania granicy rozpowszechnianych w mediach społecznościowych.

Według wystąpienia premiera Pedra Sáncheza przed Kongresem Deputowanych do wieczora granicę przekroczyło nieregularnie około 70 tys. osób. Rząd podał także, iż 141 migrantów zginęło na morzu. To ludzka tragedia, ale zarazem dowód, iż brak kontroli granicy nie jest polityką humanitarną. Zachęca ludzi do podejmowania śmiertelnego ryzyka i przerzuca skutki na mieszkańców przygranicznego miasta.

Tysiące osób przez cały czas w systemie tymczasowym

Stan na 15 września pokazuje, jak daleko Ceucie do normalności. Oficjalny raport po posiedzeniu hiszpańskiej Rady Ministrów wskazuje, iż 4160 osób przebywało w miejscach tymczasowego zakwaterowania i przechodziło identyfikację. Zarejestrowano 2048 nieletnich, w tym 1612 przybyłych od 30 lipca. Rząd szacował, iż 700–1000 małoletnich przez cały czas pozostawało na ulicach.

Do 15 września rozpoczęto 1822 postępowania administracyjne. Dobrowolnie do Maroka wróciły 5482 osoby, a 307 wydalono. Procedura działa, ale jej tempo pokazuje skalę zaniedbania. Państwo, które odzyskuje kontrolę dopiero po masowym przekroczeniu granicy, płaci znacznie więcej niż państwo przygotowane do jej ochrony.

Madryt zapowiedział rozbudowę bazy zakwaterowania do 6 tys. miejsc. Uruchomił także finansowanie dla Ceuty, pomoc dla przedsiębiorców i wsparcie służb. Wcześniej hiszpańskie władze prosiły Brukselę o środki na opanowanie kryzysu. Pieniądze łagodzą skutki, ale nie zastąpią granicy, wywiadu i szybkiej decyzji.

Mieszkańcy ponoszą koszt decyzji centrum

W mieście trzeba było tworzyć kolejne ośrodki, wzmacniać ochronę zdrowia, szkoły i służby porządkowe. Rząd uruchomił wojsko do wsparcia działań oraz zwrócił się o stałą obecność Frontexu. W połowie września Hiszpania i Maroko wzmocniły ochronę granicy przed kolejną masową próbą. To potrzebna reakcja, ale spóźniona.

Spór dotyczy też odpowiedzialności za ostrzeżenia przed 30 lipca. Sánchez utrzymuje, iż służby nie przewidziały skali wydarzenia. Media opisywały natomiast napięcia wokół przepływu informacji między wywiadem, policją i delegaturą rządu. Maroko twierdziło wcześniej, iż ostrzegało Hiszpanię. Te rozbieżności wymagają wyjaśnienia, bo bezpieczeństwo granicy nie może zależeć od tego, czy urząd przekazał notatkę na adekwatne biurko.

Lekcja dla Polski i Europy

Ceuta leży na południowej granicy Unii Europejskiej, ale mechanizm kryzysu jest czytelny także z polskiej perspektywy. Presja migracyjna może gwałtownie przeciążyć choćby sprawne państwo, o ile zabraknie odstraszania, rozpoznania i gotowych procedur. Polska zna ten problem z granicy z Białorusią i nie może przyjmować za pewnik, iż geografia zapewni jej spokój.

Pomoc humanitarna dla ludzi w potrzebie nie zwalnia władz z ochrony własnych obywateli. Suwerenne państwo ustala, kto przekracza jego granicę, rozpatruje wnioski zgodnie z prawem i odsyła osoby bez prawa pobytu. Ceuta pokazuje cenę odwrotnej kolejności: najpierw utrata kontroli, potem kosztowne zarządzanie kryzysem.

Źródła: Junge Freiheit, La Moncloa, hiszpańska Rada Ministrów.

Źródło: Junge Freiheit

Читать всю статью