Ceuta pod presją migracyjną. Sánchez nie widzi ryzyka

dzienniknarodowy.pl 4 часы назад
Zdjęcie: Ceuta pod presją migracyjną. Sánchez nie widzi ryzyka


Do hiszpańskiej Ceuty docierają kolejne grupy migrantów z Afryki Północnej, a premier Pedro Sánchez zapowiada pomoc, jednocześnie uspokajając, iż nie widzi ryzyka. Taka postawa nie rozwiązuje problemu. Gdy zewnętrzna granica Unii traci szczelność, konsekwencje ponoszą wszystkie państwa członkowskie.

Napływ do hiszpańskiej enklawy

Ceuta, hiszpańskie terytorium na północnym wybrzeżu Afryki, znalazła się pod silną presją migracyjną. Jak relacjonuje niemiecki tygodnik Junge Freiheit, do enklawy przybywają liczni migranci z Afryki Północnej. Szef hiszpańskiego rządu Pedro Sánchez obiecał szybką pomoc, ale zarazem stwierdził, iż nie widzi ryzyka.

Prawicowa opozycja w Hiszpanii używa znacznie ostrzejszego języka, określając sytuację mianem inwazji. Tego sformułowania nie należy przenosić na ludzi. Trafna krytyka powinna dotyczyć skali niekontrolowanego napływu, niewydolności procedur i odpowiedzialności władz, a nie godności migrantów.

Pomoc po fakcie nie zastąpi granicy

Madryt musi zapewnić bezpieczeństwo osobom znajdującym się na morzu i humanitarne warunki po ich dotarciu na brzeg. To elementarna powinność. Równocześnie państwo ma obowiązek ustalać tożsamość przybyłych, badać podstawy pobytu i wykonywać decyzje powrotowe wobec tych, którzy nie mają prawa pozostać.

Jeżeli polityka ogranicza się do zwiększania miejsc w ośrodkach i przesuwania środków budżetowych, działa dopiero po przekroczeniu granicy. Wtedy sygnał wysyłany na szlaki migracyjne jest prosty: warto podjąć próbę, bo skuteczne dotarcie uruchamia procedury i pomoc.

Legalizacja nie usuwa skutków

Junge Freiheit zwraca również uwagę na szerokie przyznawanie zezwoleń pobytowych osobom przebywającym w Hiszpanii nielegalnie. Administracyjna legalizacja pobytu może zmienić status prawny człowieka, ale nie cofa sposobu przekroczenia granicy ani nie usuwa presji na mieszkania, szkoły, ochronę zdrowia i bezpieczeństwo.

Rząd ma prawo kształtować politykę pobytową. Obywatele mają jednak prawo znać jej koszty i skutki. Spór o migrację nie może być sprowadzany do moralnych etykiet. To spór o zdolność państwa do decydowania, kto wchodzi na jego terytorium i na jakich warunkach.

Bruksela przerzuca odpowiedzialność

Ceuta jest zewnętrzną granicą Unii Europejskiej. Jej nieszczelność gwałtownie staje się problemem całej wspólnoty, szczególnie gdy Bruksela odpowiada mechanizmami rozdzielania migrantów między państwa. Takie rozwiązanie przenosi konsekwencje, zamiast usuwać przyczynę.

Polska nie odpowiada za decyzje Madrytu i nie powinna być zmuszana do przyjmowania ich następstw. Solidarność może oznaczać wsparcie techniczne ochrony granicy, współpracę z państwami pochodzenia i skuteczne powroty. Nie może oznaczać odebrania Warszawie prawa do własnej polityki migracyjnej.

Słowa Sáncheza o braku ryzyka brzmią jak próba uspokojenia sytuacji, której nie da się uspokoić komunikatem. Ryzyko istnieje zawsze wtedy, gdy państwo nie kontroluje skali i tożsamości osób przekraczających granicę. Europa potrzebuje mniej deklaracji, a więcej granicy, która naprawdę działa.

Źródło: Junge Freiheit

Читать всю статью