„Ceny Karola Nawrockiego”. Prezydent kieruje paliwową daninę do Trybunału, rząd atakuje

dzienniknarodowy.pl 1 день назад
Zdjęcie: „Ceny Karola Nawrockiego”. Prezydent kieruje paliwową daninę do Trybunału, rząd atakuje


Prezydent Karol Nawrocki skierował do Trybunału Konstytucyjnego ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych, zamiast złożyć pod nią podpis. Sześćdziesięcioprocentowa danina miała objąć zyski koncernów ze sprzedaży paliw od marca do grudnia 2026 roku i przynieść budżetowi około czterech miliardów złotych. Głowa państwa uznała, iż ustawa działa wstecz i narusza zasadę pewności prawa, a dodatkowy podatek i tak zostałby przerzucony na kierowców. Rząd odpowiedział ostro. Premier Donald Tusk ukuł we wtorek hasło o „cenach Karola Nawrockiego” i obarczył prezydenta odpowiedzialnością za to, co Polacy zobaczą na stacjach.

Prezydent zamiast podpisu wybrał Trybunał

Decyzja zapadła 24 lipca. Karol Nawrocki nie zawetował ustawy, ale skierował ją w trybie kontroli prewencyjnej do Trybunału Konstytucyjnego. Chodzi o uchwaloną 3 lipca 2026 roku ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków osiągniętych od marca do grudnia 2026 roku ze zbycia paliw ciekłych. Przepisy przewidują stawkę sięgającą 60 procent, naliczaną od nadwyżki przychodów ponad tak zwaną marżę referencyjną. Według szacunków rządu danina miała zasilić budżet kwotą około czterech miliardów złotych, z czego większość jeszcze w tym roku.

Zarzut: prawo działające wstecz

Kancelaria Prezydenta wyłożyła powody tej decyzji. Najważniejszy dotyczy retroakcji. Ustawa ma wejść w życie w sierpniu, ale obejmuje dochody uzyskiwane już od początku marca. „W demokratycznym państwie prawnym obywatel i przedsiębiorca muszą wiedzieć, jakie przepisy obowiązują w chwili podejmowania decyzji”, argumentował prezydent. Wskazał także na tempo prac nad ustawą podatkową oraz na ryzyko nierównego traktowania przedsiębiorców. Zdaniem Nawrockiego to Trybunał powinien rozstrzygnąć, czy państwo może ustanawiać taki precedens na przyszłość. Głowa państwa ostrzegła również, iż nowa danina może zostać przerzucona na klientów stacji. „Skutkiem będzie kolejna fala podwyżek”, przekonywał, dowodząc, iż łatania budżetu nie da się wiarygodnie przedstawiać jako ochrony kierowców.

„Mieliśmy CPN, a dostaliśmy CKN”

Odpowiedź rządu była błyskawiczna i personalna. Premier Donald Tusk uznał wstrzymanie ustawy za cios wymierzony w polskich kierowców i sięgnął po grę słów. „Mieliśmy CPN, Ceny Paliw Niżej, a Nawrocki zafundował nam CKN, Ceny Karola Nawrockiego”, mówił szef rządu, po czym apelował: „Pamiętajcie o tym przy dystrybutorach”. Minister finansów Andrzej Domański dodał, iż prezydent zablokował kolejne cztery miliardy złotych, które miały trafić do budżetu i sfinansować tańsze tankowanie.

O co naprawdę toczy się spór

Podatek od koncernów nie powstał w próżni. Miał domknąć finansowanie rządowego programu „Ceny Paliw Niżej”, w ramach którego od końca marca obniżono VAT na paliwa do 8 procent, a akcyzę sprowadzono do unijnego minimum. Osłona kosztowała budżet blisko 4,7 miliarda złotych, a danina od nadzwyczajnych zysków miała tę wyrwę częściowo załatać. Bez tych wpływów rząd musi szukać innego źródła pieniędzy. Wiceministrowie Konrad Wojnarowski i Wojciech Wrochna zapowiedzieli, iż resorty analizują możliwe rozwiązania awaryjne na sierpień.

Kierowca między prezydentem a rządem

W tym sporze zderzają się dwie realne racje. Zakaz działania prawa wstecz to jeden z filarów porządku konstytucyjnego, a przedsiębiorca ma prawo znać reguły w chwili, gdy podejmuje decyzje. Z drugiej strony rekordowe zyski koncernów w okresie wysokich cen paliw są faktem, a państwo dysponuje narzędziami, by część z nich przejąć. Rozstrzygnięcie należy teraz do Trybunału Konstytucyjnego, a jego wyrok wyznaczy granice, w jakich rząd może sięgać po podatki nadzwyczajne. Do tego czasu największą niewiadomą pozostaje portfel zwykłego kierowcy, który w politycznym sporze o cztery miliardy złotych jest raczej stawką niż stroną.

Źródło: Bankier.pl

Читать всю статью