Celnik z Ukrainy skontroluje Polaka w Polsce

magnapolonia.org 6 часы назад

Rząd warszawski przygotowuje kolejne upokorzenie Polaków. Tym razem wraz z Kijowem pracuje nad porozumieniem, które może umożliwić ukraińskim funkcjonariuszom celnym i granicznym wykonywanie czynności na terytorium Polski. Rozmowy dotyczą rozszerzenia wspólnych kontroli granicznych. Informacja może budzić zdziwienie, szczególnie wśród Polaków, którzy przekraczali granicę z Ukrainą i mieli okazję zetknąć się z tamtejszymi służbami, które są jednymi z najbardziej skorumpowanych na świecie.

Celnik z Ukrainy skontroluje Polaka w Polsce i to nie jest żart. Do spotkania przedstawicieli obu państw doszło na przejściu Jagodzin–Dorohusk. W rozmowach uczestniczyli przedstawiciele ukraińskich służb oraz polskiego MSWiA, Ministerstwa Finansów, administracji wojewódzkiej, Straży Granicznej i Krajowej Administracji Skarbowej. Celem ma być „usprawnienie odpraw oraz stworzenie procedur pozwalających na sprawniejsze funkcjonowanie przejść granicznych”, również w sytuacjach zagrożenia.

Na razie żadna umowa nie została jeszcze podpisana. Nie wiadomo więc ostatecznie, jakie kompetencje mieliby otrzymać ukraińscy funkcjonariusze po polskiej stronie. Z dostępnych informacji wynika, iż chodzi o wspólne kontrole, a nie o przekazanie ukraińskim służbom kontroli nad polską granicą. Nie zmienia to jednak faktu, iż sprawa wymaga bardzo dokładnego wyjaśnienia.

Najważniejsze pytanie brzmi: dlaczego Polska miałaby zezwalać funkcjonariuszom obcego państwa na wykonywanie czynności służbowych na swoim terytorium, skoro sama Ukraina od lat walczy z poważnym problemem korupcji w administracji celnej i służbach granicznych?

Nie jest to wyłącznie kwestia obiegowych opinii czy relacji podróżnych. Problem jest oficjalnie dokumentowany przez ukraińskie organy ścigania oraz instytucje Unii Europejskiej. Komisja Europejska w swoim raporcie dotyczącym Ukrainy wskazała, iż kraj ten musi zwiększyć wysiłki na rzecz zwalczania korupcji w administracji celnej. Odnotowano również postępowania dyscyplinarne wobec celników.

Jeszcze bardziej wymowne są sprawy ujawniane przez ukraińskie Narodowe Biuro Antykorupcyjne. NABU prowadziło postępowania dotyczące zarówno Państwowej Służby Celnej, jak i Państwowej Służby Granicznej. W jednej ze spraw śledczy ujawnili mechanizm pobierania pieniędzy za umożliwianie bezproblemowego przekraczania granicy. Według NABU udokumentowano co najmniej 204 tys. euro łapówek za przepuszczenie 68 samochodów.

W innym postępowaniu dotyczącym Wołyńskiej Izby Celnej śledczy zarzucili funkcjonariuszom udział w procederze umożliwiającym nielegalne przewożenie towarów przez przejście graniczne. Według NABU szkody państwa miały przekroczyć 53 mln hrywien. To oczywiście tylko kropla w morzu.

Korupcja w ukraińskich służbach granicznych i celnych jest już legendarna. Stanowi realny problem, którego istnienie potwierdzają zarówno ukraińskie organy antykorupcyjne, jak i Komisja Europejska. Tym bardziej więc trudno przejść obojętnie obok pomysłu, aby funkcjonariusze tych służb mieli wykonywać czynności po polskiej stronie granicy.

Polacy przekraczający granicę z Ukrainą od lat opowiadają o bardzo szczegółowych kontrolach, kierowaniu samochodów do dodatkowego sprawdzenia czy problemach podczas odprawy, jeżeli w bagażnikach nie leży ustalona kwota łapówki. Pojawiają się również relacje o oczekiwaniu na pieniądze w zamian za odstąpienie od już zaczętych kontroli. Te stanowią swoiste „kary” za brak podstawowej łapówki, pozostawionej dla celników w bagażniku.

Dlatego zanim Warszawa zgodzi się na wykonywanie przez ukraińskich celników czynności na terytorium Polski, opinia publiczna powinna poznać szczegóły takiego rozwiązania. Czy ukraiński funkcjonariusz będzie mógł samodzielnie przeszukać samochód? Czy będzie mógł żądać otwarcia bagażu? Czy polski funkcjonariusz będzie musiał być obecny podczas każdej kontroli? Kto będzie odpowiadał za ewentualne nadużycia? I przede wszystkim – jakie mechanizmy antykorupcyjne będą chronić polskich obywateli?

Wspólne kontrole nie mają żadnego uzasadnienia organizacyjnego i bezpieczeństwa. Polska nie powinna importować do siebie problemów, z którymi Ukraina sama przez cały czas intensywnie walczy i nie ma nadziei na wygraną. No chyba, iż priorytetem Warszawy jest ukrainizacja Polski, także w zakresie poziomu korupcji.

Polecamy również: Tusk chce powołać naczelny urząd ds. cenzury debaty publicznej

Читать всю статью