
Dawno, dawno temu był taki kawał:
W salonie udekorowanymi najwspanialszymi dziełami sztuki z całego świata hrabia delikatnie naciskał klawisze fortepianu grając przepiękną Sonatę Księżycową Ludwiga van Beethovena. Do salonu po cichu weszła hrabina, objęła męża i powiedziała:
– Hrabio, jak cudownie grasz.
– A tak sobie popierdalam.
Kiedyś ten kawał wzbudzał salwy śmiechu, bo wiadomo, iż hrabia by tak nie powiedział.
Nie mówił takich słów nie tylko pan hrabia, ale i zwykły inżynier. Pamiętam moją Rodzinę sprzed lat: inżynierowie, nauczyciele, lekarze, farmaceuci- nikt, ale to absolutnie nikt wyrazów na k, na p, czy choćby na d, nie używał.
Ja wychowałem się na boisku i na podwórku, i tam, oczywiście, używałem języka plebsu, ale na tej samej zasadzie, jak w Niemczech mówię po niemiecku, a we Włoszech po włosku (to znaczy, próbuję mówić! 🙂 ).
Moi sąsiedzi z dzieciństwa w większości byli robotnikami i na 100% używali języka takiego, jak ja na boisku. Jednak jak rozmawiali z moimi Rodzicami, do głowy by im nie przyszło, żeby użyć wyrazu na k, p, czy d. To moja inteligencka Rodzina wyznaczała standardy, a nie robotnicza, czy chłopska brać.
Dzisiaj elity przejęły język plebsu. Netfliksowy serial „Lalka” jest dlatego tak szkodliwy, iż nobilituje go. Hrabia niczym nie różni się od pomywacza. Olbrzymiej ilości ludzi już to nie przeszkadza, i to jest katastrofa.
Dlaczego katastrofa? Ano, problem z wyrazami na k/p/d nie polega na tym, iż są „brzydkie”. Problem polega na tym, iż wyrażają agresję, a im częściej się ich używa, tym poziom agresji rośnie.
Wyboldowałem ostatnie zdanie, bo chciałbym, żeby do każdego dotarło, iż każde wypowiedziane słowo na k/p/d to agresja. No chyba, iż użyte w takim kawale, jak na początku.
Michał Leszczyński








