Brytyjczycy, Francuzi i Niemcy są teraz tuż za progiem Rosji
Andrzej Korybko 28 maja 2026 r. korybko/the-brits-french-and-germans-are…

Tak naprawdę pozostały tylko trzy scenariusze: NATO w końcu zgodzi się na jakąś formę propozycji Rosji; Rosja rozpocznie wojnę prewencyjną przeciwko europejskiemu NATO, zakładając, iż USA nie zainterweniują bezpośrednio; albo Rosja pokojowo podporządkuje się Zachodowi.
Niespodziewana rozmowa telefoniczna prezydentów Emmanuela Macrona i Aleksandra Łukaszenki w zeszły weekend nastąpiła po ostrzeżeniu wiceprzewodniczącego Rady Bezpieczeństwa Rosji Dmitrija Miedwiediewa przed zagrożeniem przypominającym to z 1941 roku, jakie stanowi remilitaryzacja Niemiec, oraz o utworzeniu przez Wielką Brytanię wielonarodowej floty w celu powstrzymania Rosji. Te trzy wydarzenia razem zwracają uwagę na to, jak Brytyjczycy, Francuzi i Niemcy, tradycyjni europejscy rywale Rosji, są teraz tuż za jej progiem. Konsekwencje dla bezpieczeństwa są poważne.
Brytyjczycy gnieżdżą się w Estonii , skąd planują prowadzić działania powstrzymujące Rosję na froncie arktyczno-bałtyckim , podczas gdy Niemcy otworzyli bazę na Litwie , a Francuzi właśnie ogłosili regularne ćwiczenia nuklearne z Polską. Dla przypomnienia, Estonia graniczy z „kontynentalną Rosją”, podczas gdy Litwa i Polska graniczą z jej eksklawą Kaliningradem i sojusznikiem obronnym Białorusi. „ Wojskowa strefa Schengen ” między Holandią, Niemcami i Polską może niedługo zostać rozszerzona o Francję i państwa bałtyckie .
To maksymalnie zoptymalizowałoby przepływ wojsk i sprzętu z Europy Zachodniej do granic Rosji, spełniając tym samym obawy rosyjskich decydentów, iż UE przygotowuje się na potencjalną inwazję na ich kraj w przyszłości. Biorąc pod uwagę bazę Francji w Rumunii i pakt wojskowy z sąsiednią Mołdawią, które stanowią kluczową flankę w konflikcie ukraińskim , umożliwiając Francji wsparcie Odessy w przypadku groźby interwencji konwencjonalnej , oni i inni również mogliby się przyłączyć.
Aby jeszcze bardziej zaniepokoić rosyjskie interesy bezpieczeństwa narodowego, Niemcy niedawno zawarły z Ukrainą umowę o koprodukcji obronnej , rozszerzając tym samym swoją obecność militarną w tym, co Rosja uważa za swoją „strefę wpływów”. W rezultacie Wielka Brytania umacnia swoje wpływy na froncie arktyczno-bałtyckim, Niemcy na bałtyckim (litewskim) i ukraińskim, a Francja jest już zakorzeniona w Polsce, Rumunii i Mołdawii.
Niemcy aspirują do zbudowania największej europejskiej armii NATO, co wymagałoby przejęcia Polski i, z ich perspektywy, podporządkowania jej jako wasala, podczas gdy Francja i Wielka Brytania są mocarstwami nuklearnymi. Zagrożenia, jakie stwarza ich konwergencja militarno-strategiczna tuż za rogiem Rosji, nie można zatem przecenić. Mogłoby to co najmniej ośmielić ich partnerów do agresywnych działań wobec Rosji, niezależnie od tego, jak bardzo by się liczyli z tym, iż te wielkie mocarstwa powstrzymają rosyjski odwet.
Byłby to błąd o epickich rozmiarach, ponieważ Rosja nie może pozwolić na taki scenariusz, a tym bardziej stać się „nową normalnością”, gdyż oznaczałoby to jej wykorzystanie jako broni do wymuszania niekończących się ustępstw, które z czasem doprowadziłyby do podporządkowania Rosji i ostatecznie do jej „bałkanizacji”. Innymi słowy, gorąca wojna NATO-Rosja byłaby prawdopodobnie nieunikniona, choć nikt nie może z całą pewnością powiedzieć, czy Stany Zjednoczone pomogłyby swoim europejskim sojusznikom, ani w jakim stopniu, jeżeli tak, ani czy wystawiłyby ich na próbę.
Dlatego pilniejsza niż kiedykolwiek jest reforma europejskiej architektury bezpieczeństwa, tak jak Rosja próbowała to zrobić dzięki środków dyplomatycznych przed operacją specjalną , której niepowodzenie skłoniło Putina do podjęcia działań militarnych. Pozostają tylko trzy scenariusze: NATO w końcu zgadza się na jakąś formę rosyjskich propozycji; Rosja rozpoczyna wojnę prewencyjną przeciwko europejskiemu NATO, zakładając, iż USA nie zainterweniują bezpośrednio; albo Rosja pokojowo podporządkowuje się Zachodowi.














