Brakuje 100–120 tys. kierowców. Przewoźnicy żądają zmiany prawa

dzienniknarodowy.pl 2 часы назад
Zdjęcie: Brakuje 100–120 tys. kierowców. Przewoźnicy żądają zmiany prawa


Transport i Logistyka Polska w sierpniu 2026 r. zażądała uruchomienia listy zawodów deficytowych oraz szybszej legalizacji pracy cudzoziemców dla firm przewozowych zatrudniających co najmniej 250 osób. Branża szacuje niedobór na 100–120 tys. kierowców. Bez reakcji rządu ciężarówki będą stały, a polskie firmy stracą kontrakty i przewagę w Europie.

Branża przedstawia dwa warianty

Organizacja Transport i Logistyka Polska przedstawiła uwagi do rządowego projektu UD396, dotyczącego zatrudniania cudzoziemców. Pierwszy wariant zakłada, iż minister adekwatny do spraw pracy miałby obowiązek wydać rozporządzenie z wykazem zawodów dotkniętych niedoborem pracowników. Decyzja zapadałaby w porozumieniu z resortami gospodarki i spraw wewnętrznych.

Drugi wariant to osobny wykaz zawodów deficytowych wykonywanych w ramach usług transgranicznych. Przy jego tworzeniu administracja miałaby uwzględniać nie samą sytuację na rynku pracy, ale również bezpieczeństwo dostaw i ciągłość przewozów. Oficjalne stanowisko TLP wskazuje, iż niedobór kierowców ma już charakter strukturalny.

Obowiązująca ustawa z 20 marca 2025 r. pozwala stworzyć listę zawodów deficytowych, ale stosowne rozporządzenie nie zostało wydane. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przekazało „Pulsowi Biznesu”, iż w tej chwili nie prowadzi nad nim prac. Mechanizm zapisany w prawie pozostaje więc martwy, a przedsiębiorca przez cały czas nie wie, kiedy będzie mógł z niego skorzystać.

Szybsza procedura dla dużych przewoźników

TLP chce również objęcia części firm transportowych wykazem przedsiębiorstw o strategicznym znaczeniu dla gospodarki narodowej. Chodzi o przewoźników drogowych osób lub rzeczy, których działalność ma znaczenie dla łańcuchów dostaw, bezpieczeństwa transportowego państwa albo funkcjonowania gospodarki. Warunkiem byłoby średnioroczne zatrudnienie co najmniej 250 pracowników.

Wpis na taki wykaz dawałby pierwszeństwo przy obsłudze spraw związanych z legalizacją pracy i pobytu cudzoziemców. Pomysł jest zrozumiały, bo samochód bez kierowcy nie zarabia. Firma traci zlecenie, ponosi koszty przestoju i wystawia klientowi konkurenta z innego państwa. W branży, w której terminy oraz ciągłość przewozu decydują o kontrakcie, miesiące urzędowego oczekiwania oznaczają realną utratę rynku.

Ten problem nakłada się na inne koszty działania przewoźników. Wysokie ceny paliw bezpośrednio uderzają w rachunek każdej trasy, a kadrowy zator odbiera firmom możliwość wykorzystania posiadanej floty. Państwo nie może wymagać od polskiego kapitału walki na europejskim rynku, jeżeli samo wiąże mu ręce przewlekłą procedurą.

Legalna rekrutacja zamiast migracyjnego chaosu

Spór o kierowców nie może zostać sprowadzony do fałszywego wyboru między zamknięciem rynku a niekontrolowanym napływem ludzi. Polska ma prawo prowadzić selektywną politykę migracyjną podporządkowaną interesowi narodowemu. Potrzebni pracownicy powinni przyjeżdżać do konkretnej, legalnej pracy, po sprawdzeniu dokumentów i przy zachowaniu kontroli państwa nad pobytem.

Szybsza procedura nie może znaczyć procedury pozornej. Branża transportowa pracuje na granicach, przewozi towary o dużej wartości i odpowiada za ciągłość dostaw. Weryfikacja tożsamości, uprawnień oraz historii zatrudnienia pozostaje konieczna. Urząd ma działać sprawnie, a nie bezmyślnie.

Równolegle rząd powinien usuwać bariery dla Polaków chcących wejść do zawodu: koszt szkolenia, trudny start i brak przewidywalnej ścieżki zdobywania kwalifikacji. Rekrutacja z zagranicy może uzupełniać lukę, ale nie zastąpi krajowej polityki kadrowej. Polska gospodarka potrzebuje własnych fachowców, a państwo powinno pomagać w ich kształceniu.

Stawką jest polska pozycja w europejskim transporcie

Transport drogowy jest częścią krwiobiegu gospodarki. Od niego zależy produkcja, handel i terminowe dostawy. Państwo inwestujące miliardy w wielkie projekty komunikacyjne nie może zaniedbywać ludzi, którzy faktycznie wożą towary. Debata o kosztach i konkurencyjności transportu dotyczy całego systemu, nie jednej gałęzi.

Propozycje TLP są dziś częścią konsultacji projektu UD396. Ostateczne rozwiązanie należy do rządu. Powinno ono łączyć trzy rzeczy: interes polskich przewoźników, bezpieczeństwo państwa i rozwój krajowych kadr. jeżeli administracja pozostawi martwy przepis i wielomiesięczne kolejki, rachunek zapłacą przedsiębiorcy, pracownicy oraz konsumenci. Dla Polski oznacza to słabsze firmy i większą zależność od zagranicznej konkurencji.

Źródła: Transport i Logistyka Polska, „Puls Biznesu”.

Читать всю статью