Bożena Ratter: My wiemy, iż żołnierz ten jakże daleką i okrężną drogą szedł do Polski..

solidarni2010.pl 22 часы назад
Felietony
Bożena Ratter: My wiemy, iż żołnierz ten jakże daleką i okrężną drogą szedł do Polski..
data:19 maja 2026 Redaktor: Anna

18 maja 1920 roku urodził się Papież Jan Paweł II. Fragment przemówienia, które wygłosił na Cmentarzu Polskim w Monte Cassino 18 maja 1979r :„Nie moją jest rzeczą wypowiadać się na temat znaczenia samej bitwy, na temat osiągnięć żołnierza polskiego tu, na tych skalistych zboczach. Mieszkańcy tego pięknego kraju, Italii, pamiętają, iż żołnierz polski przynosił ich Ojczyźnie wyzwolenie. Wspominają go z szacunkiem i miłością. My wiemy, iż żołnierz ten jakże daleką i okrężną drogą szedł do Polski: „z ziemi włoskiej do Polski...”- jak niegdyś Legiony Dąbrowskiego. Kierowała nim świadomość słusznej sprawy.
[...] To prawo narodu, pogwałcone w ciągu ponad sto lat trwających rozbiorów, zostało brutalnie pogwałcone i zagrożone na nowo we wrześniu 1939 roku.

I oto przez cały ten czas, od 1 września aż do Monte Cassino, ten żołnierz szedł tylu drogami, zapatrzony w Bożą Opatrzność i dziejową sprawiedliwość, z wizerunkiem Matki Jasnogórskiej w oczach... - szedł i znowu wałczył jak poprzednie pokolenia „za wolność naszą i waszą”...(Jan Paweł II Przemówienie na Cmentarzu Polskim w Monte Cassino 18 maja 1979r).

„W 1951 roku Sowieci zesłali na Syberię, głównie do obwodu irkuckiego, około 4 tys. zdemobilizowanych żołnierzy gen. Władysława Andersa z II Korpusu, walczących m. in. pod Monte Cassino, którzy po wojnie wrócili na Kresy. Okazało się, iż polscy jeńcy, zesłańcy i łagiernicy, z których składał się II Korpus, a zatem ludzie nie mogący mieć złudzeń, co do postępowania sowietów …zdecydowali się na powrót… zostawili, bowiem na Nowogródczyźnie, Wileńszczyźnie czy Polesiu swoje rodziny i gospodarstwa”.

To były złudzenia, tam często pozostały tylko zgliszcza i szczątki bliskich w nieznanych i niezliczonych dołach śmierci.

„Działająca nielegalnie w II RP od początku lat 30 OUN, postawiła sobie za cel wywalczenie niepodległego państwa ukraińskiego „tylko dla Ukraińców”. Miało się to odbyć drogą biologicznej eksterminacji Polaków, uznanych za największych wrogów, oraz innych nie ukraińskich narodowości. Od lutego 1943 r. duże liczebnie bojówki UPA i OUN oraz zaagitowane grupy uzbrojonych miejscowych chłopów ukraińskich napadały na czysto polskie wiejskie osiedla i Polaków żyjących w ukraińskich wsiach, mordując wszystkich, których udało się dosięgnąć - od niemowląt po sędziwych starców. Ruchome mienie ludności polskiej rabowano, a gospodarstwa palono. Ogółem na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej nacjonaliści ukraińscy zamordowali około 130 tys. Polaków w około 4100 miejscowościach. (…) OUN-UPA unicestwiły ponadto materialny i kulturowy dorobek, niejednokrotnie kilkusetletni, polskiej obecności na Kresach.

Niszczone lub rabowane było mienie osobiste ofiar i ocalałych. Palono chłopskie sadyby, dworki i dwory, niszczono młyny, wiatraki, kuźnie, przetwórnie, magazyny, wycinano sady i parki, burzono oraz palono obiekty użyteczności publicznej, jak domy ludowe i szkoły, obiekty sakralne, dewastowano grobowce i cmentarze, niszczono dokumenty. Część niszczonych budowli, przedmiotów i dokumentów miała dużą wartość historyczną i artystyczną. (pani Ewa Siemaszko).

Tak było z majątkiem Bocheńskich w Ponikwach obok Huty Pieniackiej: „W ciągu kilku dni obrabowano wszystkie majątki właścicieli ziemskich; między innymi złupiono doszczętnie pałac Sobieskich w Podhorcach. Hrabia Bocheński zdążył wyjechać z rodziną. Rabowanie jego majątku trwało wiele dni. Wyrywano z pałacu i budynków gospodarczych okna, drzwi, futryny, podłogi, rozebrano dach. Zostały tylko mury. Potem zabrano się za rozbieranie murów. W roku 1998 byłem w Ponikwie. Po pałacu Bocheńskich nie została ani jedna cegła. Tylko potężne okaleczone mury parafialnego kościoła rzymskokatolickiego stale jeszcze stały, jak smutne oskarżenie czerwonego najazdu.

Nie wszystkie przedmioty zrabowane z pałacu Bocheńskich dały się wnieść do chłopskich chałup. Fortepian w żaden sposób się nie mieścił. Postawiono go w oborze. Na wiosnę po otwarciu klapy nasadzono na strunach kwoki na jajach, które z powodzeniem wyprowadziły kurczęta. Duże lustro z salonu, żadną miarą nie mieściło się przez drzwi ani przez okno.

Postawiono je więc w stodole na klepisku, opierając o ścianę. Gospodarz miał okazałego buhaja. Zwierzę zobaczyło w lustrze rozwścieczonego przeciwnika i bez namysłu ruszyło do ataku. Potężne cielsko przebiło lustro i rozwaliło pól ściany stodoły. Chłop stracił lustro, poranione zwierzę trzeba było zabić, a i stodoła też wymagała remontu. Taki był pożytek z rabunku cudzego mienia (Sulimir Stanisław Żuk „Skrawek piekła na Podolu”).

Hrabia Bocheński, właściciel wspomnianego lustra, zaszczepił w dzieciach miłość do ojczyzny. Prof. O. Józef Bocheński zanim osiadł w Szwajcarii (jako rektor i wykładowca na Uniwersytecie we Fryburgu ) był kapelanem podczas kampanii wrześniowej w grupie gen. Franciszka Kleeberga, a jako kapelan 2. Korpusu brał udział w bitwach m.in. pod Kockiem i Monte Cassino. Jego młodszy brat dołączył do 22 pułku Ułanów Podkarpackich i brał udział m.in. w bitwie o Narwik. Zginął rozbrajając minę w bitwie pod Ankoną, o czym w swojej książce „Zupa na gwoździu" pisał Melchior Wańkowicz. Siostra Olga również zapisała się w historii. Była to kobieta, która podobnie jak jej matka, chciała pomagać potrzebującym. Dzięki jej staraniom ocalone zostały trzy Żydówki z getta we Lwowie.

Za to spustoszenie w polskiej państwowości, niczym za "ruiny" Chmielnickiego w XVII wieku, za wielkie straty należy się Polakom nie tylko potępienie i żal za zbrodnię, wskazanie dołów śmierci i godny pochówek, ale rekompensatę za zagrabione mienie prywatne i państwowe. .

Tymczasem to wzbogaceni na tym Ukraińcy i ukraińscy oligarchowie zamiast wykorzystać ten wielki potencjał, zarabiają na sprzedaży urodzajnych ziem niemieckim, holenderskim, izraelskim korporacjom, które niszczą nasze rolnictwo, nasz transport, nasze przetwórstwo, zasypując nas produktami z tych skrwawionych polską krwią ziem.

Wspierani przez tych , którzy z ukradzionym Polakom majątkiem i tożsamością uciekli do Kanady, Ameryki , Anglii by przez cały czas sączyć jad nacjonalizmu i antypolonizmu, co tropił i oskarżał w Norymberdze Szymon Wiesenthal i o czym pisał w swoich wspomnieniach.

Czy afera korupcyjna szefa kancelarii prezydenta Ukrainy z luksusową willą w tle, wpisuje się opis zbrodni funkcjonariuszy UB, o których pisała pani Prokurator w 1999 roku: „Oni byli prostymi chłopakami ze wsi. Dostali buty, jedzenie i władzę do ręki – i już im się w głowie przewróciło. Zapragnęli mieć to , z czym walczyli” .

A ludzie giną a my jesteśmy wywłaszczani. Ciekawe, jeszcze przed wybuchem wojny można było zobaczyć pole na Ukrainie obsługiwane dzięki izraelskiej technologii AgTech, z wykorzystaniem dronów i sztucznej inteligencji.

Bożena Ratter
Читать всю статью