Są takie historie, które same piszą scenariusz, a człowiekowi pozostaje już tylko usiąść wygodnie i patrzeć, jak rzeczywistość z adekwatną sobie złośliwością dopisuje kolejne rozdziały do opowieści, która miała wyglądać zupełnie inaczej. Wszyscy pamiętamy przypadek Simona Mola, skrajnie lewicowego murzyna, który został w Polsce „antyfaszystą roku”, a jednocześnie celowo zarażał kobiety wirusem HIV. Okazuje się, iż takich przypadków jest więcej. Najnowszy dotyczy młodego imigranta z Afganistanu – bohatera nagrania Czerwonego Krzyża.
W 2017 roku Międzynarodowa Federacja Czerwonego Krzyża opublikowała animowany film „Game of Life: The Story of Sharif”, przedstawiający historię piętnastoletniego Afgańczyka Sharifa Ahmadzai’niego, który uciekł z ojczyzny po śmierci swojej rodziny, podczas trwającej półtora miesiąca podróży przez Iran i Turcję miał zostać postrzelony i trafić do więzienia, a ostatecznie dotarł do Grecji, gdzie znalazł się w jednym z obozów dla migrantów.
Sam Czerwony Krzyż przedstawiał film jako próbę pokazania „ludzi stojących za statystykami”, a jego twórcy nie ukrywali, iż chodziło o wzbudzenie empatii wobec młodego uchodźcy i przedstawienie go nie jako anonimowej pozycji w statystykach, ale jako konkretnego człowieka z własną dramatyczną historią.
Autorka historii i ilustracji Karrie Fransman mówiła, iż chciała wzbudzić empatię wobec Sharifa, tak aby nie stał się on „kolejną twarzą” wykorzystywaną przez przeciwników imigracji. Innymi słowy, mieliśmy dostać historię, która miała skłonić europejskiego widza do spojrzenia na migranta nie przez pryzmat statystyk, granic czy polityki, ale przez pryzmat jego osobistego cierpienia i człowieczeństwa. Cóż może bardziej wzruszać niż samotny piętnastolatek uciekający przed wojną, przemierzający kolejne kraje, doświadczający przemocy i wreszcie docierający do Europy, która miała być dla niego bezpiecznym schronieniem?
I rzeczywiście – propagandowa historia wzruszyła miliony osób na całym świecie i zmiększyła, zwłaszcza europejskie kobiety, do zgody na przyjmowanie nachodźców z półdzikich państw trzeciego świata. Problem polega na tym, iż dziewięć lat później rzeczywistość postanowiła dopisać do tej pięknej historii zakończenie, którego lewicowi autorzy ckliwej animacji nie przewidzieli.
Sharif Ahmadzai ma dziś 26 lat i znajduje się w greckim areszcie, ponieważ został oskarżony o zabójstwo 38-letniej Elisabeth-Jane Ross, szkockiej aktywistki lewicowych organizacji charytatywnych i wolontariuszki, która zajmowała się pomocą nachodźcom oraz osobom znajdującym się w trudnej sytuacji. Ciało Ross znaleziono w Atenach w walizce porzuconej w opuszczonym budynku, kilka dni po jej zaginięciu, a greckie władze postawiły Ahmadzaiowi zarzut zabójstwa oraz kradzieży. Policja zatrzymała go po przeanalizowaniu materiałów z monitoringu, a śledczy badają również dokładną przyczynę śmierci kobiety.
I tutaj zaczyna się najbardziej absurdalna część tej historii, ponieważ człowiek, którego dziewięć lat wcześniej Czerwony Krzyż przedstawiał jako symbol dramatu uchodźcy i przykład jednostki, którą europejska opinia publiczna powinna zobaczyć „za statystyką”, jest w tej chwili oskarżony o zabójstwo kobiety, która sama zaangażowana była w pomoc nachodźcom. Ross regularnie przyjeżdżała do Grecji i działała w środowisku organizacji pomocowych, a jej droga przecięła się z drogą Ahmadzaia właśnie w tym świecie, który miał przecież służyć ludziom takim jak on.
Trzy razy sprawdzałem, bo nie mogłem uwierzyć, iż to jest prawdziwe.
Ze strony internetowej Czerwonego Krzyża zniknął film pod tytułem „Game of Life: The Story of Sharif”, opowiadający o losach Sharifa Ahmadzaia, imigranta z Afganistanu, który jako dziecko dopłynął do Grecji i… pic.twitter.com/S5lnlxCnir
— BostonTea (@BostonTea84) August 7, 2026
Trudno wymyślić bardziej ponurą ironię: wolontariuszka pomagająca migrantom spotyka człowieka, którego własna historia migracyjna została wcześniej wykorzystana jako materiał mający przekonać innych, iż za każdym migrantem kryje się przede wszystkim człowiek, któremu należy współczuć.
Co ciekawe, sam Ahmadzai nie przyznaje się do zabójstw. Miał „tylko” przenosić ciało Ross i umieścić je w walizce, a następnie porzucić ją w opuszczonym budynku. Twierdzi, iż znalazł kobietę już martwą i iż do pozbycia się zwłok namówił go „tajemniczy starszy mężczyzna”. Prokuratura nie daje wiary tej wersji i uważa, iż „stary człowiek” jest elementem stworzonej przez podejrzanego historii. Śledczy badają również wykorzystanie kart bankowych i telefonu ofiary po jej śmierci.
Puentą tej historii jest szczegół, który sprawia, iż nabiera ona niemal groteskowego wymiaru. Oto film „Game of Life: The Story of Sharif” zniknął z oficjalnej strony Czerwonego Krzyża. Sam materiał przez cały czas można znaleźć w archiwach i na innych stronach internetowych, a zachowane opisy jednoznacznie potwierdzają, iż chodziło właśnie o tę samą historię piętnastoletniego Sharifa. Tym samym Czerwony Krzyż dokonał właśnie wielkiej operacji cenzorskiej.
Trudno nie zauważyć tego wyjątkowo niefortunnego zbiegu okoliczności: właśnie wtedy, gdy bohater dawnego filmu staje się bohaterem zupełnie innej historii — tym razem kryminalnej — jego pomnikowa animacja przestaje być dostępna na stronie organizacji, która ją wcześniej promowała.
Przypadek Ahmadzaia pokazuje jak ryzykowne jest budowanie politycznych i moralnych opowieści na pojedynczych, starannie wyselekcjonowanych biografiach. jeżeli jeden człowiek ma być dowodem na dobro całej polityki migracyjnej, to konsekwentnie ten sam człowiek powinien być później traktowany jako dowód na jej generalne zło. Całość przypomina słynny mem, w którym kobieta znajduje tajemnicze jajo, zabiera je do domu i hoduje ptaka, który się z niego wykluł. Po paru latach ptaszek wyrasta na ogromnego dinozaura, który ją pożera.
Taki jest właśnie morał z historii Sharifa Ahmadzai’niego, który z niewinnego nachodźcy wyrósł na bezwzględnego zwyrodnialca, któy zamordował lewicową aktywistkę- skończoną idiotkę. Niestety – człowiek może wyjechać z dzikiego kraju, ale dzikość nijak nie wyjedzie z niego.
Polecamy również: Odmówiła udziału w „tranzycji”. Wygrała ze szpitalem















