Bogucki: „Zalecam premierowi elementarz”. Spór o CPN wraca do rządu

dzienniknarodowy.pl 9 часы назад
Zdjęcie: Bogucki: „Zalecam premierowi elementarz”. Spór o CPN wraca do rządu


Zbigniew Bogucki 13 sierpnia w Radiu ZET uderzył w rządowy pomysł powrotu podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Stawką jest finansowanie pakietu CPN i realna cena przy dystrybutorze. Pałac Prezydencki ostrzega: nowy podatek i tak zapłaci kierowca.

Rząd szuka pieniędzy, kierowca ma płacić

Spór o CPN wraca w najgorszym możliwym miejscu: przy kieszeni zwykłego Polaka. Minister energii Miłosz Motyka zapowiedział, iż jesienią może pojawić się nowy projekt podatku od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych. Według relacji Money.pl, poprzedni podatek miał pomóc pokryć koszt pakietu CPN szacowany na około 4,8 mld zł.

Prezydent Karol Nawrocki skierował wcześniejszą ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, ponieważ zakładała opodatkowanie zysków osiągniętych od marca do grudnia 2026 r., choć przepisy miały wejść w życie później. To jest punkt zasadniczy. Państwo, które sięga po daninę wstecz, uderza w elementarną pewność prawa i daje obywatelom sygnał: dziś obiecujemy ochronę, jutro znajdziemy rachunek.

Kancelaria Prezydenta wskazuje przy tym na problem, o którym rząd mówi niechętnie. Podatek formalnie wymierzony w koncerny może zostać przerzucony w ceny paliwa. A paliwo nie jest luksusem. To dojazd do pracy, transport żywności, koszt działania małej firmy i cena codziennej wolności ludzi zamieszkałych poza wielkimi miastami.

„Elementarz z ekonomii” kontra polityka podatkowa

Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta RP, mówił w Radiu ZET, iż prezydent w kampanii zapowiadał brak nowych podatków dla zwykłych Polaków. Polityk podkreślił, iż daniny nakładane wstecznie i budzące wątpliwości konstytucyjne w praktyce trafiłyby do rachunku płaconego przez kierowców. W tym kontekście padły słowa: „Elementarz. Zalecam to panu premierowi, panu ministrowi Domańskiemu. Elementarz z ekonomii”.

To nie jest akademicki spór o tabelki. To pytanie, czy państwo ma prawo zasłaniać się wielkimi hasłami o walce z nadzwyczajnymi zyskami, a potem przerzucać koszt swojej polityki na obywateli. o ile rząd chce obniżać ceny paliw, powinien zacząć od ograniczenia własnego apetytu fiskalnego. Dokładanie kolejnego podatku i liczenie, iż rynek magicznie go nie przeniesie na odbiorcę końcowego, jest rachunkiem politycznym, nie gospodarczym.

Wniosek prezydenta do TK wskazuje jeszcze jeden słaby punkt ustawy: wybór sektora paliwowego miał być oparty na założeniu, iż firmy osiągają „bezprecedensowe zyski”, choć pełne wyniki za 2026 r. będą znane dopiero po zamknięciu sprawozdań finansowych. Innymi słowy: najpierw podatek, potem wiedza. Tak nie buduje się stabilnego państwa.

CPN jako hasło i rachunek

Pakiet CPN miał być dla kierowców ulgą. Rząd próbuje dziś przedstawić sprawę tak, jakby Pałac Prezydencki blokował tańsze paliwo. Tyle iż problem leży głębiej. Nie można finansować osłony dla obywateli mechanizmem, który ostatecznie może podnieść koszt dokładnie tym samym obywatelom.

W tle jest także szerszy konflikt o model państwa. Jedna strona mówi: prawo nie działa wstecz, podatki muszą być przewidywalne, a gospodarka potrzebuje reguł. Druga strona szuka szybkiego źródła pieniędzy, bo budżet domaga się dopięcia, a polityczne obietnice trzeba czymś pokryć. Spór o Trybunał Konstytucyjny nie jest więc tylko wojną prawników. To spór o to, czy rząd może traktować konstytucję jako przeszkodę w doraźnej operacji finansowej.

Dla narodowo myślącej prawicy wniosek jest prosty. Silne państwo nie polega na tym, iż ma coraz dłuższą rękę podatkową. Silne państwo pilnuje bezpieczeństwa, porządku prawnego i interesu obywatela. Gdy władza zaczyna od podatku, a dopiero potem szuka uzasadnienia, trzeba powiedzieć stop.

Wolność gospodarcza zaczyna się przy portfelu

Rząd lubi mówić o sprawiedliwości. W praktyce sprawiedliwość podatkowa zbyt często kończy się na tym, iż płaci ten, kto nie ma jak uciec od rachunku. Kierowca płaci przy dystrybutorze. Przedsiębiorca płaci w kosztach transportu. Rodzina płaci w cenie zakupów.

Dlatego wypowiedź Boguckiego trafia w sedno. Można opowiadać o „nadmiarowych zyskach”, ale ekonomii nie da się przegłosować w Sejmie. o ile państwo podnosi koszt działania firm, ten koszt szuka drogi do klienta. Paliwa znów pod osłoną państwa mogą więc stać się kolejnym przykładem polityki, która obiecuje ulgę, a przynosi nową daninę.

Źródło: Radio ZET, Money.pl, Kancelaria Prezydenta RP.

Читать всю статью