Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta RP, 2 listopada nazwał spór o Trybunał Konstytucyjny „batalią o polską demokrację”. Po policyjnej interwencji w siedzibie TK ostrzegł, iż stawką jest realna kontrola rządu Donalda Tuska. Dla obywateli oznacza to pytanie, czy władza wykonawcza pozostaje ograniczona prawem.
Bogucki: spór dotyczy granic władzy
Podczas specjalnej konferencji prasowej 2 listopada Zbigniew Bogucki przedstawił stanowisko Kancelarii Prezydenta RP wobec sytuacji w Trybunale Konstytucyjnym i policyjnej interwencji w jego siedzibie. Szef KPRP mówił, iż sednem konfliktu nie są personalia, ale odpowiedź na pytanie, kto zgodnie z konstytucją i ustawami jest umocowany do kierowania Trybunałem.
Bogucki postawił sprawę ostro. Jego zdaniem chodzi o to, czy rząd, premier i ministrowie będą podlegać kontroli organów niezależnych od woli większości rządowej. Oficjalny komunikat Kancelarii Prezydenta przytacza jego ocenę, iż w przeciwnym razie władza wykonawcza staje się władzą niekontrolowaną.
To jest adekwatna miara obecnego kryzysu. Każdy rząd ma mandat do prowadzenia polityki, ale żaden nie otrzymuje prawa do samodzielnego wyznaczania granic własnej władzy. Kontrola konstytucyjna bywa niewygodna. Właśnie dlatego istnieje.
Spór o podstawę prawną interwencji
Szef KPRP poinformował, iż Kancelaria uzyskała pisemne opinie prawne profesorów Ryszarda Piotrowskiego i Jacka Zaleśnego. Powołał się również na stanowiska pierwszego prezesa Sądu Najwyższego oraz prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego. Według relacji Kancelarii zastrzeżenia wobec podstaw prawnych działań zgłaszali także Helsińska Fundacja Praw Człowieka, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Przemysław Rosati i profesor Marcin Matczak.
Bogucki zarzucił, iż nocą do budynku wprowadzono nieumundurowanych funkcjonariuszy w kominiarkach. Ocenił to jako siłowe przejęcie konstytucyjnego organu. To stanowisko szefa KPRP, a nie prawomocne rozstrzygnięcie sądu. Sam fakt użycia policji w sporze o obsadę kierownictwa TK wymaga jednak pełnej, publicznej i precyzyjnej podstawy prawnej. Państwo nie może żądać od obywatela posłuszeństwa wobec prawa, jeżeli jego najwyższe organy zastępują normę prawną politycznym faktem dokonanym.
Obecny konflikt narastał od miesięcy. Pisaliśmy już o sporze wokół Trybunału i odpowiedzi Boguckiego na działania ministra sprawiedliwości. Osobnym frontem pozostaje pozostawienie TK bez budżetu na 2027 rok. Razem tworzy to obraz nacisku na instytucję, której rolą jest ocena zgodności działań większości z ustawą zasadniczą.
Prezydent konsultował rozwiązania
Bogucki przekazał, iż 31 października prezydent Karol Nawrocki konsultował z przedstawicielami ugrupowań politycznych możliwości naprawy sytuacji prawnej wokół TK. Według szefa KPRP Donald Tusk i jego ugrupowanie nie wzięli udziału w rozmowach. Minister przyznał zarazem, iż w tej chwili nie ma szans na zmianę konstytucji. Wśród omawianych pomysłów wskazał wybór sędziów TK większością kwalifikowaną.
Dialog ustrojowy nie może oznaczać zgody na dowolność. Punktem wyjścia musi być konstytucyjna zasada podziału władz, zgodnie z którą władzę sądowniczą sprawują sądy i trybunały. jeżeli jedna strona może przy pomocy aparatu wykonawczego rozstrzygnąć, kto faktycznie włada Trybunałem, równowaga znika.
Dla Polaków nie jest to akademicka wojna prawników. Od niezależności kontroli konstytucyjnej zależy ochrona praw obywatelskich, majątku i wolności przed ustawą przyjętą siłą chwilowej większości. Rząd przemija. Precedens użycia siły wobec konstytucyjnego organu zostaje i może zostać wykorzystany przez każdą następną władzę. Polska potrzebuje instytucji silnych prawem, a nie silniejszych od prawa.
Źródła: Kancelaria Prezydenta RP, Najwyższy Czas!
Źródło: Najwyzszy Czas! (nczas)














