
Wraca temat S7 na odcinku Kraków-Myślenice. Po tym, jak w lutym 2026 r. minister infrastruktury Dariusz Klimczak wrzucił do kosza wszystkie sześć wariantów przygotowanych przez krakowski oddział GDDKiA, sprawa znowu nabrała rozpędu. Zawiedziona jest większość mieszkańców Wieliczki, bo to oznacza, iż Wariant Wschodni z Węzła Bieżanów znów może wrócić na stół. Trasie S7 przez południe Krakowa sprzeciwia się Prezydent Krakowa, mimo iż większość Krakusów, zmęczona korkami, chciałaby kontynuację S7 jak najprędzej.
Z najnowszych informacji, które pojawiły się m.in. na antenie Radia Kraków, wynika jasno: Kraków po prostu bojkotuje konsultacje z drogowcami. Władze miasta nie chcą choćby siadać do stołu z GDDKiA i otwarcie mówią, iż „to byłaby druga Zakopianka”. Można to odczytać jako klasyczne „obrażenie się” na Generalną Dyrekcję – miasto nie zgadza się na żaden z zaproponowanych przebiegów i stawia twarde weto.A przypomnijmy fakty, które GDDKiA przedstawiła jeszcze w listopadzie 2025 r. Spośród sześciu wariantów (A–F) to właśnie wariant E (Tuchowska → Głogoczów → dalej śladem istniejącej DK7 przez Myślenice) był najtańszy – ok. 2 mld zł – i przewidywał najmniej wyburzeń (zaledwie ok. 170 nieruchomości). Był to wariant „oszczędnościowy”, maksymalnie wykorzystujący istniejącą infrastrukturę, z najmniejszą ingerencją w prywatne domy i grunty.
Kraków jednak mówi „nie” wszystkim wariantom A–F. Prezydent Aleksander Miszalski i jego ekipa konsekwentnie blokują jakiekolwiek rozwiązanie, które choć trochę dotyka południowych dzielnic miasta. Zamiast tego optują za… wariantami wschodnimi lub zachodnimi (typu Niepołomice albo Morawica/Skawina). Tyle iż te warianty GDDKiA już dawno odrzuciła jako całkowicie bezsensowne – są znacznie droższe, dłuższe, gorzej odciążają Zakopiankę i mają minimalny wpływ na ruch tranzytowy (według analiz korzystałoby z nich raptem ok. 10% kierowców z kierunku Tarnowa/Rzeszowa). To nie jest kompromis. To klasyczna blokada. Miszalski stoi na czele protestów, maszeruje ramię w ramię z przeciwnikami drogi i deklaruje „nie było, nie ma i nie będzie zgody Krakowa na poprowadzenie S7 przez południe miasta”. Efekt? Proces planistyczny cofnięty o kilka lat, centrala GDDKiA przejęła sprawę z rąk oddziału w Krakowie, a mieszkańcy Podhala, Myślenic i tysiące kierowców codziennie tkwią w korkach na starej Zakopiance.W tej sytuacji blokada S7 przez Miszalskiego to nie tylko hamowanie kluczowej inwestycji dla całego regionu. To kolejny, bardzo mocny powód, dla którego Kraków potrzebuje referendum. Bo jeżeli prezydent potrafi zablokować najtańszy i najmniej inwazyjny wariant drogi, którą czekamy od dekad – to znaczy, iż czas, by mieszkańcy sami powiedzieli „dość”.
Co więcej, blokada S7 przez Miszalskiego może się okazać kluczowa także dla jego własnej przyszłości. W marcu 2026 inicjatorzy referendum odwoławczego złożyli do komisarza wyborczego ponad 130 tysięcy podpisów – ponad dwa razy więcej niż wymagane minimum. Głosowanie może odbyć się już na przełomie maja i czerwca 2026. Aby referendum było ważne, musi w nim wziąć udział ok 180 tysięcy krakowian.
To referendum będzie ciekawym sondażem, który jasno pokaże, na ile mieszkańcy południa Krakowa są solidarni z prezydentem Miszalskim w zamian za jego twardą blokadę S7. jeżeli właśnie te dzielnice, które najmocniej protestują przeciwko drodze i blokują również najmniej inwazyjny i najtańszy wariant, zdecydują się na masowy bojkot głosowania – frekwencja może nie dojść do progu i Miszalski przetrwa kadencję. Patrząc jednak pragmatycznie, jest to ruch, który politycznie się nie opłaca – siła mieszkańców południa Krakowa zbyt mała aby przeważyć zdecydowaną większość Krakusów, którzy chcieliby pojechać w góry bez korków. Zasadnicze jest jednak pytanie – czy Prezydent Miszalski faktycznie jest tak nierozsądny politycznie, iż broni relatywnie małej grupki mieszkańców? Czy może, jak niosą plotki, broni biznesmenów, którzy zainwestowali w tereny na Południu Krakowa, które przez S7 mogą stracić na wartości? To drugie wydaje się bardziej „rozsądne” i „opłacalne”, choć nie wiemy, na ile prawdziwe.
Blokada S7 dodatkowo wpisuje się w „antysamochodową” łatkę, którą ma Prezydent Miszalski. Po wprowadzeniu Strefy Czystego Transportu i zwiększeniu opłat parkingowych, co rozwścieczyło mieszkańców i zachęciło do akcji referendalnej, teraz dochodzi jeszcze utrudnianie budowy trasy S7 Kraków- Myślenice.
#S7 #Kraków #Myślenice #Wieliczka #referendum #referendumkrk















