Biały Dom uruchomił gry o deportacjach. Granica to nie salon gier

dzienniknarodowy.pl 4 часы назад
Zdjęcie: Biały Dom uruchomił gry o deportacjach. Granica to nie salon gier


Administracja Donalda Trumpa uruchomiła 3 września na oficjalnej stronie Białego Domu pięć prostych gier promujących jej program. W dwóch z nich gracze chwytają osoby przekraczające granicę i budują mur. Przekaz jest czytelny: Waszyngton broni twardej polityki migracyjnej, ale robi to kosztem powagi państwa i godności ludzi.

Pięć gier w oficjalnym serwisie państwa

Nowy dział Arcade na stronie Białego Domu ruszył w czwartek 3 września. Znalazło się w nim pięć gier utrzymanych w stylistyce dawnych automatów. Każda promuje jeden z punktów programu administracji Donalda Trumpa: ochronę granicy, zdrowe żywienie w szkołach, proces ustawodawczy albo konta oszczędnościowe dla dzieci. Zapowiedziano też kolejną produkcję.

Najwięcej sporów wywołały dwa tytuły dotyczące migracji. W grze „Rio Run”, wzorowanej na mechanice popularnego „Węża”, gracz porusza się wzdłuż Rio Grande i zbiera postacie przedstawiające osoby przekraczające granicę. Złapane postacie pojawiają się później w pomarańczowych kombinezonach. „Build the Wall” polega z kolei na układaniu bloków tak, by powstał mur powstrzymujący kolejne pikselowe postacie. Oficjalny opis mówi o ochronie granicy przed nadciągającą „hordą”.

Pozostałe gry mają lżejszą tematykę. Orzeł przenosi projekt ustawy nad waszyngtońskimi budynkami, szkolne jedzenie jest sortowane według programu zdrowotnego administracji, a gracz zbiera pieniądze przeznaczone na konta Trumpa. Associated Press opisała cały zestaw jako pięć prostych produkcji promujących agendę prezydenta.

Państwo ma prawo bronić granicy

Sedna sporu nie wolno zaciemniać. Każde suwerenne państwo ma prawo kontrolować, kto przekracza jego granice, oraz usuwać osoby, które przebywają na jego terytorium nielegalnie po przeprowadzeniu wymaganej procedury. Donald Trump zbudował znaczną część swojej politycznej siły na obietnicy przywrócenia kontroli nad południową granicą USA. Polityka jego administracji ma skutki daleko poza Ameryką, bo wpływa również na sposób, w jaki prawica w Europie mówi o suwerenności i bezpieczeństwie.

Twarda polityka migracyjna nie wymaga jednak odbierania ludziom godności. Deportacja jest decyzją państwa wykonywaną na podstawie prawa. Nie jest zdobywaniem punktów za łapanie anonimowych postaci. Użycie przez oficjalny urząd słowa „horda” przekracza granicę między ostrą krytyką niekontrolowanej migracji a językiem, który zamienia człowieka w element zręcznościowej zabawy.

Internetowy żart zastępuje poważną komunikację

Biały Dom przekazał AFP, iż chce w nowatorski sposób opowiadać o osiągnięciach prezydenta i przeciwstawiać kulturę zabawy oraz zwycięstwa wizji Demokratów. Organizacje pracujące z migrantami odpowiedziały, iż gry trywializują realne ludzkie dramaty. Ten zarzut jest zasadny, choćby jeżeli część krytyków odrzuca samą ideę szczelnej granicy.

Administracja Trumpa od dawna prowadzi politykę w rytmie mediów społecznościowych: krótko, ostro i z zamiarem sprowokowania przeciwnika. Spór Białego Domu z mediami pokazał już, iż komunikacja stała się osobnym polem walki politycznej. Tym razem prowokacja dotyczy jednak osób podlegających zatrzymaniu i deportacji. To wymaga większej odpowiedzialności niż partyjny żart.

Lekcja dla Polski: kontrola bez odczłowieczania

Dla Polski stawka jest konkretna. Musimy bronić granicy przed presją hybrydową i odrzucać unijną politykę przymusowej relokacji. Państwo, które rezygnuje z kontroli migracji, naraża bezpieczeństwo obywateli i własną suwerenność. Nie potrzebujemy jednak importować z Ameryki języka, który zaciera różnicę między stanowczym egzekwowaniem prawa a publicznym upokorzeniem człowieka.

Siła państwa mierzy się skutecznością służb, jasnością prawa i zdolnością do wykonywania decyzji. Pikselowa pogoń nie wzmacnia żadnego z tych filarów. Granicy trzeba pilnować naprawdę. Urząd prezydenta powinien zaś pamiętać, iż jego komunikacja również świadczy o powadze państwa.

Źródło: Biały Dom, Associated Press, AFP za CNA, RMF24

Źródło: RMF24

Читать всю статью