Białoruś sprowadza robotników z Uzbekistanu. Pierwszych dwustu wylądowało w Witebsku

dzienniknarodowy.pl 5 часы назад
Zdjęcie: Białoruś sprowadza robotników z Uzbekistanu. Pierwszych dwustu wylądowało w Witebsku


Białoruś zaczęła ściągać pracowników z Uzbekistanu do pracy na roli. Pierwsza grupa dwustu obywateli tego kraju wylądowała we wtorek w Witebsku. Za przedsięwzięciem stoją wcześniejsze porozumienia zawarte na szczeblu państwowym, a reżim Alaksandra Łukaszenki próbuje w ten sposób załatać braki rąk do pracy.

Dwustu przyjezdnych na starcie

Jak podaje portal Kresy.pl, obwód witebski nawiązał współpracę z wilajetem andiżańskim w Uzbekistanie i zaczął sprowadzać jego mieszkańców do pracy w gospodarstwach rolnych. Pierwszych dwustu przybyszów dotarło we wtorek. Cała grupa, ubrana w jednakowe stroje, przyleciała do Witebska samolotem uzbeckich linii lotniczych. Na płycie lotniska witał ich kobiecy zespół muzyczny. Wedle tytułu doniesienia praca ma dotyczyć nie tylko rolnictwa, ale również budownictwa.

Reżim, który potrzebuje rąk

Sprowadzanie robotników z Azji Środkowej to sygnał o kondycji białoruskiej gospodarki. Kraj od lat traci ludzi, a po fali represji z 2020 roku i w cieniu wojennej gospodarki regionu odpływ pracowników tylko się pogłębił. Uzbekistan jest z kolei jednym z największych eksporterów siły roboczej w tej części świata, dotąd kierowanej głównie do Rosji. Umowy z Mińskiem otwierają dla Taszkientu kolejny rynek, a dla Łukaszenki są sposobem na obsadzenie pól i budów.

Sąsiad Polski i jego migracje

To dzieje się tuż za wschodnią granicą Unii, u sojusznika Rosji. Białoruś ma na koncie inny rozdział migracyjny, bo od 2021 roku pcha na granicę z Polską i Litwą przybyszów z Bliskiego Wschodu i Afryki, co polskie i unijne służby traktują jako element wojny hybrydowej. Legalny import robotników z Uzbekistanu to zjawisko odrębne od tamtej presji. Łączy je jednak jedno: to Mińsk steruje ruchem ludzi, raz jako narzędziem nacisku, raz jako łatą na własne niedobory.

Słabość ubrana w powitanie

Orkiestra na płycie lotniska i jednakowe stroje układają się w obraz propagandowego sukcesu. Pod spodem widać jednak zależność. Państwo, które musi lecieć po robotników na drugi koniec kontynentu, przyznaje, iż własnych rąk mu brakuje. Dla obserwatora zza polskiej granicy to kolejny dowód, iż reżim w Mińsku jest słabszy, niż chce pokazywać.

Źródło: Kresy.pl

Читать всю статью