Bezzałogowiec u wybrzeży Polski

polska-zbrojna.pl 2 часы назад

Dron, najpewniej należący do armii rosyjskiej, został zlokalizowany przez wojsko w rejonie plaży nieopodal Rusinowa na zachodnim Pomorzu. Maszyna dryfowała w Bałtyku. Na miejscu są już służby, które zabezpieczają znalezisko. Politycy i eksperci nie mają wątpliwości: to kolejna odsłona wymierzonej w Zachód wojny hybrydowej.

O incydencie poinformował dziś w serwisie X wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. „W rejonie plaży w miejscowości Rusinowo koło Jarosławca wojsko zlokalizowało i podjęło z Morza Bałtyckiego drona. Wstępne oględziny wskazują, iż to bezzałogowiec wojskowy pochodzący z Rosji” – napisał szef MON-u. Na miejscu pracują już służby, które zabezpieczają rejon upadku i samo znalezisko.

Do zdarzenia odniósł się w Sejmie wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk. – Polska jest dzisiaj pod wieloma względami celem numer jeden, jeżeli chodzi o ataki hybrydowe albo obserwację – podkreślał. – Tak już będzie. Dopóki zagrożenie ze strony Rosji występuje, będziemy testowani na rozmaite sposoby. Będą się pojawiały samoloty obserwacyjne, myśliwce, drony. Będziemy je przechwytywać w polskiej strefie ekonomicznej. Po prostu budujmy tę świadomość i odporność społeczną – zaznaczył Tomczyk.

REKLAMA

Upadek drona w pobliżu polskiego wybrzeża to kolejny w ostatnich dniach incydent, który może wskazywać na to, iż Rosja stara się eskalować napięcie wobec swoich sąsiadów z Zachodu. W niedzielę nad ranem polskie systemy odnotowały zmasowany atak odrzutowych dronów Geran-5 w zachodniej Ukrainie. Dwa z nich doleciały niemalże do polskiego terytorium. Pierwszy zniszczył lokomotywę pociągu relacji Kijów–Warszawa. W momencie uderzenia skład znajdował się około 2 km od przejścia granicznego. Drugi bezzałogowiec spadł na stację benzynową 800 m od granicy. Jak zapewnia strona ukraińska, w wyniku ataków nikt nie ucierpiał. Straty materialne są jednak znaczące.

Na tym jednak nie koniec. Pod koniec lipca na pole pod Lublinem spadł rosyjski pocisk manewrujący Ch-101. Do tego polskie i sojusznicze samoloty regularnie przechwytują poruszające się w pobliżu naszej przestrzeni powietrznej maszyny rozpoznawcze i bojowe. Zwykle lecą one z wyłączonymi transponderami, co uniemożliwia ich identyfikację. Tym samym stwarzają zagrożenie dla ruchu lotniczego. Według ekspertów Rosjanie testują w ten sposób gotowość natowskiej obrony powietrznej. Starają się też wywoływać niepokój wśród mieszkańców Zachodu.

Łukasz Zalesiński
Читать всю статью