- Można powiedzieć, iż będą mieli krew na rękach człowieka, który być może odejdzie, bo uwierzy w jakieś bzdury - tak Zbigniew Konwiński (KO) skomentował w "Śniadaniu Rymanowskiego" decyzję Karola Nawrockiego, by ustawę "lex szarlatan" skierować do Trybunału. Innego zdania był Wojciech Machulski z Konfederacji. Jego zdaniem przepisy te są przejawem "traktowania obywateli jak dzieci".
"Będą mieli krew na rękach". Mocne słowa po decyzji Nawrockiego

Decyzja Karola Nawrockiego w sprawie tzw. "lex szarlatan" wywołała dyskusję w niedzielnym "Śniadaniu Rymanowskiego", które wyjątkowo prowadził Wojciech Dąbrowski. Prezydent skierował projekt ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, wskazując na wątpliwości dotyczące m.in. możliwości wykonywania kar i blokad przed prawomocnym rozstrzygnięciem sądu.
ZOBACZ: Wpadka w Zamościu. Syreny alarmowe obudziły mieszkańców. Jest komunikat
Jednocześnie Karol Nawrocki zapowiedział własną inicjatywę legislacyjną dotyczącą walki z osobami stosującymi szkodliwe praktyki pseudomedyczne. Zbigniew Konwiński z Koalicji Obywatelskiej przekonywał, iż ustawa miała przede wszystkim chronić osoby, które w desperacji rezygnują z leczenia opartego na wiedzy medycznej i zwracają się ku niesprawdzonym metodom.
- o ile ktoś w Polsce teraz będzie korzystał, bo uwierzy w jakieś paramedyczne metody, no to ci, którzy namawiali prezydenta do tej decyzji, sam prezydent, można powiedzieć, iż będą mieli krew tego człowieka na rękach, tego człowieka który być może odejdzie z tego świata, bo uwierzy w jakieś bzdury, w jakieś gusła - powiedział.
"Lex szarlatan" skierowane do TK. "Prezydent posłuchał jednej grupy"
Polityk KO przekonywał również, iż decyzja głowy państwa była podyktowana politycznie i wpisuje się w oczekiwania części prawicy krytycznej wobec szczepień i medycyny opartej na nauce. - Mam wrażenie, iż kolejny raz posłuchał jednej grupy i iż zachował się w interesie politycznym prawicy, a nie w interesie bezpieczeństwa Polaków - stwierdził Konwiński.
Jakub Banaszek, doradca Nawrockiego, odrzucał te zarzuty. Podkreślał, iż Pałac Prezydencki nie kwestionuje potrzeby walki z osobami, które zniechęcają pacjentów do skutecznego leczenia. - Cel samej ustawy był słuszny i tego nikt nie neguje. Trzeba w Polsce skończyć z tego typu praktykami - zaczął.
ZOBACZ: "Ja sobie nie wyobrażam, żeby za moich czasów". Miller o decyzji Tuska
Jak jednak dodał, "nie można pod płaszczem próby rozwiązania problemu tworzyć kolejnego prawa, które nie tylko nie będzie skuteczne, ale również będzie niewspółmierne, nieproporcjonalne i szkodliwe dla tych, którzy nie prowadzą tego typu praktyk - argumentował Banaszek.
W jego ocenie problemem skierowanej do TK ustawy były zbyt szerokie definicje oraz kompetencje przyznane Rzecznikowi Praw Pacjenta. - RPP nie ma merytorycznych kompetencji do tego, żeby stwierdzić, tak jak powinni to robić eksperci, lekarze, czy dana działalność jest szarlatanerią, czy nie - twierdził prezydencki doradca.
Konfederacja cieszy się z decyzji Nawrockiego. Choć namawiała do weta
Banaszek wskazywał również, iż Nawrocki chce, by blokowanie stron internetowych było poprzedzone kontrolą sądu, a nie wynikało wyłącznie z decyzji urzędnika. Głos w "Śniadaniu Rymanowskiego" zabrał też Wojciech Machulski z Konfederacji. Jak przyznał, jego ugrupowanie namawiało prezydenta do weta. Mimo to stwierdził, iż Konfederacja cieszy się ze skierowania projektu do TK.
Machulski przekonywał, iż przepisy "lex szarlatan" za mocno ingerowały w decyzje obywateli. - To jest po raz kolejny niestety traktowanie obywateli jak dzieci, a nie jak dorosłych ludzi (...). Ludzie są odpowiedzialni, powinni brać odpowiedzialność za swoje zdrowie i za swoje życie. Nie są politycy, a co więcej nie są urzędnicy od tego, żeby im dyktować, jak to życie należy ustawiać - stwierdził.
ZOBACZ: Cyberatak na Żabkę. Prokuratura zabiera głos. "Przełamali zabezpieczenia"
Jednocześnie podkreślił, iż w przestrzeni publicznej funkcjonują osoby, które "naprawdę szkodzą, opowiadając bzdury różne pseudonaukowe". Ostro natomiast ruch prezydenta ocenił na antenie Polsat News Andrzej Szejna z Nowej Lewicy. - Ktoś mógłby powiedzieć złośliwie, iż (...) zachował się jak zakuty średniowieczny rycerz stojący na straży zabobonów - porównał.
Po chwili Szejna uzupełnił, iż Nawrocki postąpił "w sposób cyniczny i programowy". Wskazywał, iż przepisy miały chronić przede wszystkim osoby znajdujące się w bardzo trudnej sytuacji zdrowotnej. - Ludzie zwracają się do tego typu szarlatanów o pomoc, najczęściej w sytuacjach dramatycznych, skrajnych, w desperacji - przypomniał.
- A te osoby tę desperację, rozpacz, wykorzystują w najróżniejszy sposób, doprowadzając właśnie poprzez namówienie do porzucenia metod konwencjonalnych leczenia, na przykład raka czy innych chorób, na rzecz komplementarnych niesprawdzonych, i to doprowadza niejednokrotnie do śmierci - nadmienił polityk Nowej Lewicy.
Marek Sawicki podzielił się swoimi doświadczeniami z akupunkturą
Marek Sawicki z PSL przekazał, że korzysta zarówno z medycyny konwencjonalnej, jak i niekonwencjonalnej - w charakterze wspomagającym. Opowiedział przy tym o własnych doświadczeniach z akupunkturą. - Medycyna oficjalna, naukowa, nie była sobie w stanie z tym poradzić, a akupunktura (...) wyprowadziła mnie, a ja dzisiaj nie mam żadnej arytmii serca - relacjonował.
Sawicki podkreślał, iż proponowane przez głowę państwa przepisy skupiają się na karaniu już po wystąpieniu szkody. - Pan prezydent na razie idzie za swoją propozycją, ale propozycją tylko karania tych, którzy już popełnili błędy i doprowadzili do śmierci, do zniszczenia czyjegoś zdrowia - mówił.
ZOBACZ: Sukces akcji "Nie dla patocelebrytów". Zakaz patostreamingu wszedł w życie
W jego ocenie skoro propozycja koalicji nie przeszła przez Pałac Prezydencki, rząd powinien popracować nad propozycją Karola Nawrockiego.
Czym jest "lex szarlatan"?
Ustawa skierowana przez Karola Nawrockiego do Trybunału Konstytucyjnego zakłada wprowadzenie zakazu stosowania praktyk pseudomedycznych. Chodzi m.in. o świadczenia stwarzające ryzyko uszkodzenia ciała, rozstroju zdrowia lub śmierci, wykonywane przez osoby niewykonujące zawodu medycznego.
Regulacja obejmuje również oferowanie metod diagnostycznych lub leczniczych, które nie są świadczeniami zdrowotnymi, jeżeli pacjent jest wprowadzany w błąd co do ich adekwatności.
Przepisy przewidują szczególną ochronę m.in. małoletnich, pacjentów onkologicznych, osób z ciężkimi nieuleczalnymi chorobami oraz zaburzeniami psychicznymi.
Karol Nawrocki, uzasadniając skierowanie ustawy do TK, wskazywał na wątpliwości konstytucyjne i możliwość stosowania sankcji przed prawomocnym rozstrzygnięciem sądu. Jednocześnie zapowiedział własną nowelizację Kodeksu karnego dotyczącą odpowiedzialności osób stosujących szkodliwe praktyki pseudomedyczne.










