
Agencja Informacyjna: Barbara Socha, Prezes Fundacji Instytut Pokolenia: „Nasza cywilizacja od zawsze była oparta na rodzinie. Dzisiaj mówi się o tym, iż zmiany kulturowe zaszły tak daleko, iż rodzina przestaje istnieć, iż dla młodych ludzi założenie rodziny po pierwsze nie jest niczym oczywistym, a po drugie nie jest niczym atrakcyjnym.”
Rozmowa z Barbarą Sochą, Prezes Zarządu Fundacji Instytut Pokolenia.
Dlaczego „Demografia, głupcze” ma być ważniejsze niż „Gospodarka, głupcze?”
Barbara Socha: To jest pytanie tak naprawdę o największe wyzwania, jakie stoją przed nami. Myślę, iż dziś już coraz więcej osób nie ma żadnych wątpliwości, iż największą naszą barierą rozwojową będą problemy demograficzne, czy szerzej – wyzwania związane z demografią.
Gospodarka – możemy nią zarządzać, o ile będziemy mieć społeczeństwo, które tę gospodarkę będzie napędzać. o ile będziemy mieć pracowników, o ile będziemy mieć konsumentów. Gospodarka jest więc czymś wtórnym. o ile potrafimy sobie wyobrazić, iż według projekcji ONZ do końca tego wieku, a zatem za niecałe 80 lat, Polaków będzie zaledwie 14 milionów, to jaki będzie nasz potencjał gospodarczy? Jaki będzie nasz produkt krajowy brutto? Na jakie inwestycje będziemy sobie mogli pozwolić? Na jaką armię będziemy sobie mogli pozwolić? Jaka będzie nasza przyszłość?
Prawie cały świat boryka się z kryzysem demograficznym. Czy istnieje sposób, żeby odwrócić ten trend?
Barbara Socha: W naszej historii nie ma rzeczy nieodwracalnych – mam tu na myśli kwestie związane z kulturą. Nasza cywilizacja od zawsze była oparta na rodzinie. Dzisiaj mówi się o tym, iż zmiany kulturowe zaszły tak daleko, iż rodzina przestaje istnieć, iż dla młodych ludzi założenie rodziny po pierwsze nie jest niczym oczywistym, a po drugie nie jest niczym atrakcyjnym. Coraz więcej osób żyje stylem życia singla. Bycie singlem stało się modne.
Natomiast minie jeszcze kilka czy kilkanaście lat i coraz więcej osób odczuje na własnej skórze skutki podążania za takim, a nie innym wyborem życiowym. Myślę, iż świadomość tego, iż wiąże się to z wieloma problemami i iż niekoniecznie musi to być szczęśliwy wybór na życie, spowoduje refleksję, którą – moim zdaniem – już widzimy w niektórych krajach, które zaszły w tym dalej niż Polska.
Chodzi o tak zwaną kulturę „me decade”, czyli „dekadę mnie”: ja się koncentruję na swoich celach, mówimy o samorozwoju, samorealizacji, a na końcu pojawia się samotność. Wiele państw jest dziś na tej ścieżce przed nami i już widzi jej skutki. Ja obserwuję już pewien odwrót.
Jeżeli popatrzymy dziś na nową administrację amerykańską, to podejście do problemów społecznych jest tam zasadniczo inne – nie tylko w odniesieniu do demokratów i poprzedniej administracji, ale również do wcześniejszych rządów republikańskich. To inne pokolenie, które jest świadome problemów społecznych rodzących się w wyniku pewnych polityk publicznych, obojętnych wobec rodziny albo wręcz antyrodzinnych.
Powoduje to koncentrację na kwestiach związanych z rodziną na bardzo wysokim poziomie – na poziomie administracji amerykańskiej. Proszę zauważyć, iż już widać tego efekty, chociażby w tym, iż biznes odwraca się od tzw. polityk DEI, czyli polityk równościowo-różnorodnościowych. Widać więc, iż pewne sfery nie dostosują się tak szybko, ale biznes potrafi w takich kwestiach reagować dość sprawnie i dostosowywać się do nowego podejścia.
A może o demografii decydują uwarunkowania kulturowe? Izrael ma wysoką dzietność, podawano też jako pozytywny przykład Czechy…
Barbara Socha: Izrael jest na pewno wyjątkiem. Ma dzietność znacznie wyższą niż zastępowalność pokoleń i jest to zjawisko w pewnym sensie unikatowe. Trzeba pamiętać, iż Izrael jest inną cywilizacją – cywilizacją żydowską, zupełnie różną od naszej. Zmiany kulturowe, które dokonały się w zachodnim świecie, w Ameryce czy Europie Zachodniej, w zasadzie Izraela nie dotyczą – omijają go.
W tej cywilizacji rola kobiet jest postrzegana zupełnie inaczej. Jest rzeczą dość oczywistą, iż kobiety zajmują się dziećmi. W naszej cywilizacji takie podejście jest w zasadzie zwalczane. Proszę mnie źle nie zrozumieć – nie twierdzę, iż powinniśmy zmuszać kobiety do rodzenia dzieci czy do rezygnacji z pracy zawodowej. Powinniśmy natomiast szanować wolne wybory, a społeczeństwo tych wolnych wyborów absolutnie nie szanuje.
Prestiżem jest praca w korporacjach. Przysłowiowe „siedzenie w domu” absolutnie prestiżowe nie jest. Jest to kwestia kulturowa obecna w naszej cywilizacji i dlatego mamy do czynienia z tym, z czym mamy.
Czechy były przez chwilę wyjątkiem – rzeczywiście dzietność tam rosła. Ostatnie dane pokazują jednak bardzo silne spadki, podobnie jak we wszystkich krajach europejskich. Niestety także w Czechach możemy już mówić o kryzysie demograficznym.
Myślę, iż zmiany te dotrą również do Europy, dlatego iż jesteśmy biznesowo powiązani. Rynek amerykański i europejski są ze sobą połączone, chociażby poprzez obecność amerykańskich korporacji w Europie. Tak jak wiele stylów zarządzania, rozwiązań czy mód biznesowych przychodziło do nas ze Stanów Zjednoczonych, tak i dziś tą samą drogą może przyjść powrót do zdrowego rozsądku – do kwestii ekonomicznych i merytorycznych.
Słowo „merytokracja”, które robi w tej chwili karierę w Stanach Zjednoczonych, również może dotrzeć do Europy. Trzeba jednak pamiętać, iż zmiany u nas nie zaszły tak daleko jak w USA, chociażby na uczelniach wyższych. U nas merytokracja wciąż w dużej mierze istnieje i nie została zniszczona w takim stopniu, jak niestety stało się to w Stanach Zjednoczonych.
Bardzo dużo wysiłku wkłada się dziś w to, aby łączyć różne sfery życia – rodzinne i zawodowe – w zależności od dokonywanych wyborów. To są trudne kwestie, ale statystyki pokazują, iż przybywa kobiet w samorządach na różnych poziomach administracji. Mamy coraz więcej prezydentek miast, coraz więcej sołtysów i sołtysek. Widać więc wyraźny trend wzrostowy.
Z perspektywy demograficznej jest to kwestia wtórna. Wolność wyboru ścieżki zawodowej jest jak najbardziej pożądana i powinniśmy ułatwiać kobietom – zarówno tym pracującym w samorządach, jak i wszystkim innym – łączenie aspiracji zawodowych i życiowych z aspiracjami rodzinnymi.
Na co powinien być kładziony nacisk w polityce demograficznej Polski?
Barbara Socha: Wprowadzając różne polityki publiczne, powinniśmy zawsze zastanawiać się nad ich wpływem na rodziny i ich przyszłość. o ile dziś analizując inwestycje, inwestor musi badać ich wpływ na populację ślimaków, a nie zastanawiamy się nad wpływem danego przedsięwzięcia na przyszłość rodzin czy liczbę dzieci, to znaczy, iż nie mamy jeszcze odpowiedniej dojrzałości do prowadzenia skutecznej polityki demograficznej.
Potrzebna jest świadomość, konsekwencja i spójność polityk publicznych – a tego dziś brakuje. Nie znam kraju, w którym każda polityka publiczna byłaby w ten sposób filtrowana. Wynika to z wielu powodów: kompetencyjnych, organizacyjnych, z rozbudowanego systemu państwa i istnienia różnych resortów czy „silosów”.
Jest to jednak pewien poziom dojrzałości, do którego – moim zdaniem – zmierzamy. Świadomość trudnej sytuacji demograficznej powinna sprawić, iż coraz więcej polityków i cała klasa polityczna będą zdawać sobie z niej sprawę.
Jakie wyzwania stoją przed Fundacją Instytut Pokolenia?
Barbara Socha: Fundamentalnym wyzwaniem jest dziś znalezienie źródeł finansowania. Nasza działalność opiera się w dużej mierze na wolontariacie osób z nami współpracujących. Przygotowujemy jednak kolejne projekty i raporty, chcemy rozwijać wiedzę interdyscyplinarną łączącą demografię z innymi problemami społecznymi, takimi jak zdrowie psychiczne dzieci, młodzieży i dorosłych, czy problemy samotności oraz ich skutki społeczne i ekonomiczne.
To tematy, o których chcemy mówić, ponieważ wiemy, iż w Polsce nie ma instytucji, które chciałyby się nimi w sposób systemowy zajmować.
AI Wywiady / KNJ / Zródło: Fundacja XBW / Fot. Barbara Socha – Źródło – RaportCSR.pl / 7.12.2026











