Polska proponuje, by UE szerzej stosowała wyjątek z art. 33 ust. 2 Konwencji Genewskiej wobec osób agresywnie i grupowo forsujących granicę. Rozmowy mają ruszyć na początku października 2026 r. To nie jest zmiana prawa ani zgoda na zbiorowe zawracanie, ale próba wzmocnienia bezpieczeństwa państw w granicach obowiązujących traktatów.
Czego chce Polska
Warszawa zabiega o wspólną unijną interpretację przepisów dotyczących zakazu zawracania uchodźców. Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Maciej Duszczyk wyjaśnił w RMF FM, iż chodzi o osoby, które przekraczają granicę nielegalnie w zorganizowanych grupach, stosują przemoc albo niszczą zabezpieczenia. Polska chce, by takie zachowanie mogło pozbawiać prawa do powoływania się na ochronę wynikającą z art. 33 Konwencji Genewskiej.
Sprawa ma stanąć na posiedzeniu ministrów spraw wewnętrznych państw Unii na początku października, a później podczas Rady Europejskiej 15–16 października. Punktem odniesienia są doświadczenia Polski z presją organizowaną przez reżim białoruski oraz wydarzenia w Ceucie, hiszpańskiej enklawie w Afryce Północnej.
Co naprawdę mówi art. 33
Pierwszy ustęp art. 33 ustanawia zasadę non-refoulement. Zakazuje wydalenia lub zawrócenia uchodźcy do miejsca, gdzie jego życiu albo wolności groziłoby niebezpieczeństwo z przyczyn wymienionych w konwencji. Drugi ustęp przewiduje wyjątek. Ochrony tej nie może powoływać osoba, wobec której istnieją rozsądne podstawy, by uznać ją za zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa, albo prawomocnie skazana za szczególnie poważne przestępstwo i stanowiąca zagrożenie dla społeczeństwa. Pełny kontekst normy i jej relacji z prawem UE zawiera dokument Komisji Europejskiej.
Polska propozycja dotyka zasadniczego pytania: czy udział w skoordynowanym, agresywnym forsowaniu granicy może świadczyć o zagrożeniu dla bezpieczeństwa kraju. Odpowiedź powinna być twierdząca, jeżeli działanie konkretnej osoby zostało udowodnione. Granica państwowa nie jest umowną dekoracją, a funkcjonariusz nie ma obowiązku biernie znosić przemocy tylko dlatego, iż sprawca po przekroczeniu zapory wypowie słowo „azyl”.
Interpretacja nie może oznaczać automatyzmu
Art. 33 ust. 2 dotyczy oceny jednostki. Nie upoważnia do uznania całej grupy za zagrożenie wyłącznie dlatego, iż jej członkowie przybyli razem, mają tę samą narodowość albo znaleźli się w tym samym miejscu. Władza musi wykazać udział danej osoby w przemocy, niszczeniu zabezpieczeń lub innym zachowaniu zagrażającym bezpieczeństwu. Bez tego twarda polityka zamienia się w administracyjną dowolność, która wcześniej czy później uderzy także w obywateli.
Istnieje również druga granica prawna. Trybunał Sprawiedliwości UE wskazuje, iż Karta praw podstawowych bezwzględnie zakazuje tortur oraz nieludzkiego lub poniżającego traktowania. choćby zastosowanie wyjątku z Konwencji Genewskiej nie daje państwu prawa odesłania człowieka tam, gdzie grozi mu takie traktowanie. Można odmówić określonego statusu lub prawa pobytu, ale decyzja o miejscu wydalenia przez cały czas podlega kontroli.
Bezpieczeństwo i suwerenność wymagają dobrego prawa
Dotychczasowy system europejski zbyt często pozwalał, by nielegalne przekroczenie granicy rozpoczynało wieloletnią procedurę, podczas której państwo traciło realną kontrolę nad pobytem cudzoziemca. To zachęta dla przemytników i reżimów prowadzących działania hybrydowe. Polska granica z Białorusią pozostaje miejscem realnej próby dla państwowej sprawności.
Suwerenność nie polega jednak na łamaniu podpisanych umów, ale na korzystaniu z praw, które one rzeczywiście przyznają. Polska powinna domagać się szybkiej identyfikacji, indywidualnej oceny zachowania, skutecznego zatrzymania sprawców przemocy i sprawnego wydalania osób bez prawa pobytu. Równocześnie trzeba zachować drogę ochrony dla ludzi faktycznie prześladowanych. To rozdzielenie jest obowiązkiem poważnego państwa.
Bruksela przez lata próbowała rozwiązywać problem presji migracyjnej rozdzielaniem kosztów i odpowiedzialności między państwa członkowskie. Polska inicjatywa przesuwa rozmowę na adekwatny poziom: kto kontroluje wejście na terytorium i jakie skutki ma użycie przemocy wobec granicy. Europejska debata coraz wyraźniej wraca do znaczenia szczelnych granic.
Twarda wykładnia może służyć Polsce, jeżeli zostanie zapisana precyzyjnie i obroni się przed sądami. Potrzebujemy prawa, które chroni prześladowanego, ale nie nagradza agresora. Bez tego humanitaryzm staje się narzędziem w rękach przemytników i obcych reżimów, a rachunek płacą mieszkańcy państw granicznych.
Źródło: Do Rzeczy, RMF FM, EUR-Lex
Źródło: Do Rzeczy














