Arłukowicz ogłasza „wojnę” po wyborze Berka. Pęknięcie w KO

dzienniknarodowy.pl 3 часы назад
Zdjęcie: Arłukowicz ogłasza „wojnę” po wyborze Berka. Pęknięcie w KO


Sejm 4 września zdecydował, iż Maciej Berek obejmie miejsce w Trybunale Konstytucyjnym. Kandydaturę wystawioną przez KO poparło 226 posłów przy wymaganych 219, a Artura Kotowskiego 184. Franciszek Sterczewski nie zagłosował, wskazując na rządową funkcję Berka. Bartosz Arłukowicz odpowiedział słowami „To jest wojna”. Spór obnażył rozdźwięk koalicji w sprawie upolitycznienia Trybunału.

Siedem głosów ponad wymagany próg

Maciej Berek został wybrany przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego podczas głosowania 4 września. Oficjalne dane Sejmu pokazują, iż kandydat zgłoszony przez Koalicję Obywatelską uzyskał 226 głosów przy bezwzględnej większości wynoszącej 219. Artur Kotowski, popierany przez Prawo i Sprawiedliwość, dostał 184 głosy. Przeciw wszystkim kandydatom zagłosowało 27 posłów, a 23 nie uczestniczyło w głosowaniu.

Większość rządowa doprowadziła wybór do końca, ale nie zachowała pełnej dyscypliny. Przeciw kandydaturze Berka zagłosowali między innymi Rafał Komarewicz z Centrum, Paweł Śliz z Polski 2050 i Włodzimierz Czarzasty z Lewicy. Franciszek Sterczewski z KO nie oddał głosu. To wystarczyło, by w obozie władzy wybuchł spór daleko wykraczający poza zwykłe partyjne niezadowolenie.

Sam wynik i jego polityczne znaczenie opisaliśmy w osobnym materiale o wyborze Berka. Najnowsza awantura pokazuje jednak coś więcej: część koalicji przez cały czas dostrzega sprzeczność między hasłem odpolitycznienia TK a wysłaniem do Trybunału niedawnego członka rządu Donalda Tuska.

Sterczewski wskazał na wymóg niezależności

Sterczewski tłumaczył swoją decyzję konstytucyjnym wymogiem niezależności i apolityczności kandydata. Jego argument był prosty. Trudno oczekiwać politycznego dystansu od osoby, która do niedawna zasiadała w Radzie Ministrów, choćby jeżeli ma wysokie kwalifikacje prawnicze.

To zastrzeżenie nie pojawiło się nagle. Już samo zgłoszenie Macieja Berka do TK wywołało pytania o wiarygodność zapowiedzi składanych wcześniej przez Koalicję Obywatelską. Rządzący przez lata zarzucali poprzednikom podporządkowanie Trybunału politykom. Teraz oczekują, iż opinia publiczna zaakceptuje podobny mechanizm, bo wykonuje go inna większość.

Arłukowicz odpowiada językiem frontu

Bartosz Arłukowicz zareagował na wpis Sterczewskiego słowami „Sory Franek”, po czym oznajmił, iż może iść na wojnę, jeżeli ma pewność, iż koledzy osłaniają go od tyłu. Zakończył krótkim stwierdzeniem: „To jest wojna”. W ten sposób spór o standardy konstytucyjne został sprowadzony do dyscypliny własnego obozu.

Sterczewski odpowiedział, iż odmowy złamania prawa nie należy traktować jako słabości. Dodał, iż Berek może być dobrym sędzią, ale jego mandat nie powinien być podważany. Anna Maria Żukowska z Lewicy przypomniała Arłukowiczowi, iż prawdziwa wojna trwa na Ukrainie, a w Polsce toczy się polityka. Ta uwaga była celna. Militarna poza nie zastępuje prawnego argumentu.

Można krytykować Sterczewskiego w wielu sprawach, ale tutaj postawił pytanie, którego jego partia wolałaby nie słyszeć. Czy człowiek związany z bieżącą władzą powinien od razu przechodzić do organu kontrolującego zgodność ustaw z konstytucją? Próba zamknięcia tej dyskusji wezwaniem do lojalności dowodzi słabości, a nie siły argumentów.

Trybunał nie jest łupem zwycięzców

Polacy od lat obserwują wyniszczający spór o Trybunał Konstytucyjny. Każda kolejna większość próbuje dowieść, iż jej nominacje są naprawą państwa, podczas gdy nominacje przeciwników były jego zawłaszczeniem. Taka logika prowadzi donikąd. Instytucja mająca chronić konstytucję traci autorytet, gdy wybór sędziów przypomina obsadzanie politycznych posterunków.

Koalicja rządząca miała okazję pokazać, iż własne deklaracje o niezależności są dla niej wiążące. Zamiast tego otrzymaliśmy kandydata z bezpośrednim zapleczem rządowym i europosła domagającego się frontowej dyscypliny. Stawka dla obywateli jest konkretna: kto ochroni ich prawa, jeżeli sąd konstytucyjny będzie traktowany jak przedłużenie partyjnej większości? Państwo prawa wymaga zasad obowiązujących także wtedy, gdy są politycznie niewygodne.

Źródło: Wirtualna Polska, Sejm RP, druk sejmowy nr 3006

Źródło: WP Wiadomości

Читать всю статью