Stowarzyszenie „Wiara i Czyn” 2 października zaapelowało do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego o odwołanie z urzędu Sylwii Gregorczyk-Abram, pełniącej funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich. Powodem są jej wypowiedzi o dalszej ochronie osób szukających azylu na granicy polsko-białoruskiej. Spór dotyczy realnej granicy między prawami człowieka a bezpieczeństwem Polaków.
RPO zapowiada kontynuację dotychczasowej linii
Sylwia Gregorczyk-Abram zapowiedziała w Radiu ZET, iż Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich będzie przez cały czas reagować na informacje o osobach próbujących przekroczyć granicę i potrzebujących ochrony. Uznała też, iż czasowe ograniczenie możliwości składania wniosków o ochronę międzynarodową oraz tak zwane pushbacki powinny być badane pod kątem zgodności z Konstytucją i Konwencją Genewską. Oficjalny komunikat Biura RPO potwierdza, iż rzeczniczka zamierza monitorować działania państwa i kontynuować stanowisko urzędu w sprawie prawa do azylu.
To stanowisko wywołało sprzeciw Ruchu Narodowego, posła Pawła Usiądka i Stowarzyszenia „Wiara i Czyn”. Krytycy wskazują, iż na granicy z Białorusią nie trwa zwykły spór administracyjny. Polska mierzy się z presją organizowaną przez reżim w Mińsku, a funkcjonariusze Straży Granicznej odpowiadają za szczelność zewnętrznej granicy państwa. Próby jej nielegalnego przekraczania nie ustały, choć ich skala wyraźnie spadła.
Apel trafił do marszałka Sejmu
Stowarzyszenie „Wiara i Czyn” skierowało pismo do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. Organizacja oceniła, iż rzeczniczka sprzeniewierzyła się ślubowaniu, ponieważ jej podejście ma utrudniać służbom ochronę granicy i osłabiać bezpieczeństwo państwa. To zarzut autorów apelu, a nie rozstrzygnięty fakt prawny.
W apelu przywołano art. 7 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich. Ustawa rzeczywiście przewiduje odwołanie RPO, o ile rzecznik sprzeniewierzył się złożonemu ślubowaniu. Samo pismo stowarzyszenia nie rozpoczyna jednak automatycznie procedury odwoławczej. Formalny wniosek może złożyć marszałek Sejmu albo grupa co najmniej 35 posłów, a uchwała wymaga większości co najmniej trzech piątych głosów przy obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.
Prawa człowieka nie znoszą prawa państwa do obrony
Rzecznik praw obywatelskich ma obowiązek patrzeć władzy na ręce. Dotyczy to także działań Straży Granicznej. Państwo prawa nie może jednak udawać, iż każda osoba pojawiająca się pod zaporą uczestniczy w zwykłej procedurze migracyjnej. Granica polsko-białoruska jest od lat narzędziem nacisku na Polskę i Unię Europejską. Każda interwencja urzędu konstytucyjnego musi uwzględniać ten kontekst.
Dane pokazują, iż twarde zabezpieczenia przynoszą skutek. Na początku września MSWiA informowało o spadku liczby prób o ponad 98 proc., do 335 przypadków od początku 2026 roku. Resort podkreślał zarazem, iż utrzymanie obostrzeń pozostaje konieczne z powodu presji hybrydowej. Wcześniej RPO kwestionował również zakaz fotografowania w wybranych miejscach przy granicy, co pokazuje szerszy spór o granice kontroli nad działaniami państwa.
Pomoc człowiekowi w sytuacji zagrożenia jest obowiązkiem cywilizowanego państwa. Nie oznacza zgody na obchodzenie prawa ani osłabianie narzędzi, które chronią funkcjonariuszy i mieszkańców pogranicza. Stawką są bezpieczeństwo Polaków, powaga instytucji RPO i zdolność państwa do samodzielnej ochrony własnego terytorium. Sylwia Gregorczyk-Abram powinna jasno wyjaśnić, jak zamierza pogodzić ochronę praw jednostki z realiami operacji hybrydowej prowadzonej przez Białoruś.
Źródło: Prawy.pl, Biuro RPO, MSWiA
Źródło: Prawy.pl














