Prokuratura Okręgowa w Gdańsku 11 sierpnia 2026 r. umorzyła śledztwo dotyczące apartamentów Muzeum II Wojny Światowej, bo czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego. Postanowienie nie jest prawomocne. Dla Karola Nawrockiego to ważne przecięcie sprawy, którą polityczni przeciwnicy próbowali zamienić w ciężki zarzut.
Prokuratura: czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego
Prokuratura Okręgowa w Gdańsku poinformowała 12 sierpnia, iż dzień wcześniej umorzyła śledztwo w sprawie dopuszczenia do nieodpłatnego korzystania z pokoi i apartamentów należących do Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Chodziło o podejrzenie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego, czyli czyn z art. 231 Kodeksu karnego.
Najważniejszy wniosek brzmi jasno: przyczyną umorzenia było stwierdzenie, iż czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego. Postanowienie nie jest prawomocne, a stronom przysługuje zażalenie do sądu. To standard procesowy, ale polityczny ciężar tej decyzji jest oczywisty.
Sprawa dotyczyła okresu, gdy Karol Nawrocki kierował Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Od 6 kwietnia 2017 r. pełnił obowiązki dyrektora, 19 października 2017 r. został powołany na stanowisko dyrektora, a odwołany został 23 lipca 2021 r.
Skąd wzięło się śledztwo
Śledztwo wszczęto 24 lutego 2025 r. po czynnościach sprawdzających podjętych po publikacji „Gazety Wyborczej”. Do akt dołączono też zawiadomienie złożone przez posła Romana Giertycha. Według zawiadomienia Nawrocki w latach 2018-2021, jako dyrektor muzeum, miał korzystać bezpłatnie z pokoju i apartamentu oferowanych komercyjnie w ramach usługi hotelowej.
To był wygodny temat dla przeciwników prawicy: instytucja pamięci, nazwisko Nawrockiego, sugestia prywatnej korzyści. Mechanizm polityczny znamy dobrze. Najpierw medialna teza, potem presja, potem oczekiwanie, iż samo śledztwo będzie traktowane jak wyrok.
Państwo poważne działa inaczej. Oskarżenie musi przejść przez dowody, przepisy i odpowiedzialność konkretnych osób. W tej sprawie prokuratura zebrała materiał szeroki, a nie symboliczny.
41 świadków i analiza dokumentów
Śledczy przesłuchali 41 świadków, w tym 37 osób pracujących dawniej i w tej chwili w Muzeum II Wojny Światowej. Zabezpieczono wydruki rezerwacji pokoi i apartamentów, korespondencję mailową dotyczącą rezerwacji, kalendarz prowadzony przez Biuro Dyrektora, dokumenty dotyczące obowiązków służbowych, urlopów i zwolnień lekarskich. Uzyskano także kopię akt kontrolnych Najwyższej Izby Kontroli i przesłuchano pracowników NIK.
Według komunikatu prokuratury analiza listy rezerwacji wykazała 205 dni z adnotacją „Dyrektor” lub „Pan Dyrektor”. Przy 186 dniach widniała jednak uwaga „klient nie przyjechał”. To liczby, które rozbijają prostą medialną narrację. Rezerwacja w systemie nie pozostało dowodem zamieszkiwania ani dowodem osiągnięcia korzyści.
Prokuratura ustaliła także, iż od 4 do 13 listopada 2020 r. Karol Nawrocki odbywał kwarantannę w jednym z apartamentów muzeum, gdzie wykonywał czynności służbowe. To istotny kontekst, bo sprawa dotyczyła także granicy między użytkowaniem służbowym a prywatnym.
Uprawnienia dyrektora i brak dostępu do systemu
Z komunikatu wynika, iż zasady korzystania z pokoi i apartamentów regulowały zarządzenia dyrektora muzeum: nr 50/2017 z 18 października 2017 r. oraz nr 16/2020 z 25 maja 2020 r. Drugie zarządzenie dawało dyrektorowi prawo udzielania ulg i zwolnień z opłat za korzystanie z apartamentów.
Prokuratura podkreśliła, iż nie ustalono ponad wszelką wątpliwość, aby Karol Nawrocki faktycznie zamieszkiwał w przypisywanym mu apartamencie w znaczeniu wynajmowania go. Nie ustalono też, by miał świadomość wpisów dokonywanych przez pracowników recepcji z adnotacją „Pan Dyrektor”.
Jest jeszcze jeden konkret: eksperyment procesowy wykazał, iż Nawrocki nie dokonywał wpisów w systemie KW Hotel Pro, bo nie miał do niego dostępu. Według ustaleń pracownicy recepcji rezerwowali apartamenty sami, na polecenie kierownika działu zarządzającego częścią hotelową muzeum.
Polityczna lekcja z tej sprawy
To nie znaczy, iż instytucje publiczne nie powinny mieć jasnych zasad korzystania z majątku. Powinny. Muzea, urzędy i spółki państwowe muszą być odporne na niejasności, bo każda luka natychmiast staje się amunicją w sporze politycznym. Ale czym innym jest potrzeba porządku administracyjnego, a czym innym budowanie oskarżenia bez spełnienia znamion czynu zabronionego.
Dla obozu narodowo-konserwatywnego sprawa ma znaczenie szersze. Karol Nawrocki pozostaje jednym z głównych punktów odniesienia na prawicy, więc każda sprawa z jego nazwiskiem jest natychmiast rozgrywana politycznie. Tym bardziej trzeba trzymać się faktów. Fakt jest taki: prokurator umorzył śledztwo, wskazując brak znamion czynu zabronionego.
Warto też pamiętać, iż chodzi o Muzeum II Wojny Światowej, instytucję o szczególnym znaczeniu dla polskiej pamięci historycznej. Spór o apartamenty w muzeum nie powinien przesłaniać pytania zasadniczego: czy państwowe instytucje pamięci mają służyć polskiej racji stanu, czy mają być nieustannie wciągane w bieżącą wojnę partyjną.
Co dalej
Postanowienie o umorzeniu nie jest prawomocne. Strony mogą złożyć zażalenie do sądu. o ile tak się stanie, sprawa wróci w trybie kontroli sądowej decyzji prokuratora. Na dziś jednak decyzja procesowa jest korzystna dla Karola Nawrockiego i zamyka najcięższy wymiar zarzutu.
Politycznie ta historia pokazuje coś więcej niż jedną sprawę. W Polsce zbyt łatwo myli się śledztwo z winą, publikację medialną z dowodem, a zawiadomienie polityka z prawdą procesową. Państwo prawa wymaga cierpliwości do faktów. I właśnie fakty, nie krzyk, powinny rozstrzygać takie sprawy.
Źródła: Prokuratura Okręgowa w Gdańsku, Onet, Interia.




![Правые борются не за победу в 2027 году, а за перестройку политики на ближайшие 15–20 лет [ИНТЕРВЬЮ]](https://cdn.oko.press/cdn-cgi/image/trim=420;0;448;0,width=1200,quality=75/https://cdn.oko.press/2026/08/ZAT260705_015891.jpg)







