Andrzej Poczobut 8 września przekroczył przejście Bobrowniki-Brzostowica i dotarł do rodzinnego Grodna po ponad czterech miesiącach pobytu w Polsce. Wyjazd ma potrwać około tygodnia. Były więzień polityczny chce spotkać rodzinę i działaczy Związku Polaków na Białorusi, a Warszawa musi uważnie śledzić jego bezpieczeństwo.
Powrót zgodny z wcześniejszą zapowiedzią
Andrzej Poczobut przekroczył we wtorek 8 września polsko-białoruską granicę w Bobrownikach. Informację przekazała Polska Agencja Prasowa, powołując się na źródła zbliżone do polskich służb. Później sam dziennikarz potwierdził, iż jest w Grodnie, publikując zdjęcie znad Niemna.
Według informacji podanych przez Euronews wyjazd ma potrwać około tygodnia. Poczobut zamierza spotkać się z rodziną i współpracownikami ze Związku Polaków na Białorusi. Następnie ma wrócić i udać się do Stanów Zjednoczonych oraz Kanady na spotkania z Polonią. Nie jest to więc deklaracja osiedlenia się na Białorusi na stałe.
Grodno pozostało jego domem
Decyzja nie była nagła. Po uwolnieniu Poczobut wielokrotnie mówił, iż jego domem jest Grodno i iż chce osobiście zobaczyć, jak zmieniła się Białoruś podczas jego uwięzienia. Zapowiedź powrotu mimo braku gwarancji bezpieczeństwa od początku stawiała polskie państwo przed trudnym obowiązkiem: szanować wolę człowieka, a jednocześnie nie spuszczać z niego wzroku.
Poczobut został zatrzymany w marcu 2021 roku. W lutym 2023 roku białoruski sąd skazał go na osiem lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. Dziennikarz nie uznał winy. Wolność odzyskał 28 kwietnia 2026 roku po ponad pięciu latach więzienia i od tamtej pory przebywał w Polsce.
W rozmowie z Euronews podkreślał, iż nie prosił Aleksandra Łukaszenki o łaskę, choć decyzja o ułaskawieniu została mu odczytana na granicy. Nie ufa władzom w Mińsku. Jego powrót nie jest więc wyrazem naiwności wobec reżimu, ale wyborem człowieka, który czuje odpowiedzialność za rodzinne miasto i polską wspólnotę pozostającą po wschodniej stronie granicy.
Państwo ma obowiązek wobec Polaków na Białorusi
Związek Polaków na Białorusi działa pod stałą presją władz. Planowany na wrzesień zjazd organizacji został ze względów bezpieczeństwa przeniesiony na marzec 2027 roku. To przypomnienie, iż pozorna odwilż w relacjach z Mińskiem nie zmienia natury tamtejszego systemu.
Polska dyplomacja powinna utrzymywać kontakt z Poczobutem i reagować na każdy sygnał zagrożenia. Nie chodzi o ograniczanie jego wolności. Chodzi o elementarną lojalność państwa wobec człowieka, który zapłacił więzieniem za obronę polskości i niezależnego słowa.
Postawa Poczobuta budzi szacunek, ale nie może służyć Warszawie jako wygodny symbol do uroczystych przemówień. Stawką jest bezpieczeństwo konkretnego Polaka oraz przyszłość rodaków w Grodnie i innych miejscach na Białorusi. Państwo, które pamięta o swoich obywatelach i rodakach poza granicami, zachowuje powagę. Państwo, które ogranicza się do deklaracji, traci ją bardzo szybko.
Źródło: Euronews, Polskie Radio Białystok
Źródło: Prawy.pl














