Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało w sobotę 12 września alert do mieszkańców województw lubelskiego i podkarpackiego po rosyjskich atakach dronowych na zachodzie Ukrainy. Wojsko podniosło gotowość części obrony powietrznej, a nad Polską operuje śmigłowiec. To działanie prewencyjne, ale dla mieszkańców oznacza konieczność śledzenia oficjalnych komunikatów do odwołania.
Alert RCB dla dwóch województw
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa ostrzegło osoby przebywające w województwach lubelskim i podkarpackim o rosyjskim ataku powietrznym na Ukrainę. W wiadomości zalecono śledzenie komunikatów. Alert przekazany przez RCB obowiązuje do odwołania.
Ostrzeżenie skierowano do 24 obszarów w województwie lubelskim: powiatów puławskiego, opolskiego, lubelskiego, kraśnickiego, janowskiego, włodawskiego, łęczyńskiego, świdnickiego, chełmskiego, krasnostawskiego, hrubieszowskiego, zamojskiego, tomaszowskiego, biłgorajskiego, łukowskiego, bialskiego, ryckiego, radzyńskiego, parczewskiego i lubartowskiego oraz miast Lublin, Chełm, Zamość i Biała Podlaska.
W województwie podkarpackim komunikat objął 25 obszarów: powiaty tarnobrzeski, stalowowolski, niżański, leżajski, kolbuszowski, mielecki, dębicki, ropczycko-sędziszowski, rzeszowski, łańcucki, przeworski, jarosławski, lubaczowski, jasielski, strzyżowski, brzozowski, przemyski, sanocki, leski, krośnieński i bieszczadzki oraz miasta Tarnobrzeg, Rzeszów, Przemyśl i Krosno.
Sam alert nie oznacza, iż rosyjski dron znalazł się nad Polską. Informuje o zagrożeniu rozwijającym się po drugiej stronie granicy oraz o pracy polskiego lotnictwa. Mieszkańcy powinni czytać kolejne wiadomości w całości i nie opierać się na niesprawdzonych wpisach krążących w sieci. Przy takim zdarzeniu liczą się komunikaty RCB i wojska.
Rosyjskie drony uderzają na zachodzie Ukrainy
Powodem reakcji była aktywność rosyjskich bezzałogowych statków powietrznych atakujących cele w zachodniej części Ukrainy. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało o podniesieniu gotowości wybranych sił i środków Systemu Obrony Powietrznej RP. Wojskowy śmigłowiec wykonuje zadania związane z obserwacją sytuacji i ochroną polskiej przestrzeni powietrznej.
Wojsko określiło działania jako prewencyjne, prowadzone zwłaszcza w rejonach sąsiadujących z obszarem rosyjskich uderzeń. W komunikacie nie podano informacji o naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej. Siły pozostają jednak gotowe do natychmiastowej reakcji. To adekwatna odpowiedź na zagrożenie, którego źródłem jest agresywna polityka Rosji.
Podobne procedury uruchamiano już podczas wcześniejszych rosyjskich ataków. Po operacji z 8 września wojsko potwierdziło, iż polskie niebo nie zostało naruszone. Każde takie zdarzenie trzeba jednak oceniać oddzielnie, na podstawie aktualnych danych z radarów i rozpoznania.
Bezpieczeństwo Polski wymaga stałej gotowości
Rosyjski atak na zachodzie Ukrainy nie jest dla Polski odległym widowiskiem. Działania prowadzone blisko naszej granicy wymuszają pracę radarów, lotnictwa i całego systemu dowodzenia. Mieszkańcy wschodnich województw odczuwają to bezpośrednio, gdy na ich telefony trafiają ostrzeżenia, a w przestrzeni powietrznej pojawiają się wojskowe maszyny.
Państwo ma tu dwa obowiązki. Musi chronić granicę i przekazywać ludziom precyzyjne instrukcje, bez siania paniki. Zwiększona obecność lotnictwa NATO nad Polską wzmacnia wschodnią flankę, ale odpowiedzialności za polskie niebo nie wolno przerzucać wyłącznie na sojuszników. Własna obrona powietrzna, rozpoznanie i sprawny system alarmowania są częścią suwerenności państwa.
Dziś mieszkańcy Lubelszczyzny i Podkarpacia powinni opierać się na komunikatach RCB oraz wojska. Polska zaś musi wyciągać z każdego alarmu praktyczne wnioski. Rosja regularnie sprawdza odporność regionu. Naszą odpowiedzią ma być spokój obywateli oparty na sile i sprawności państwa.
Źródło: Polskie Radio Zachód / PAP
Źródło: Polskie Radio Zachód

















