Rządowe Centrum Bezpieczeństwa 5 września ostrzegło część mieszkańców Lubelszczyzny i Podkarpacia przed rosyjskim atakiem powietrznym na Ukrainę. Gdy zagrożenie ustało, pierwszą wysyłkę przerwano i o 15:55 uruchomiono odwołanie. Dlatego niektórzy odbiorcy dostali oba SMS-y, a inni wyłącznie wiadomość o końcu alarmu. RCB potwierdziło brak zagrożenia w Polsce.
Sytuacja zmieniła się podczas dystrybucji
Pierwsza wiadomość RCB informowała o rosyjskim ataku powietrznym na Ukrainę, monitorowaniu sytuacji i operowaniu polskiego lotnictwa w przestrzeni Rzeczypospolitej. Alert skierowano do osób przebywających w wybranych powiatach województw lubelskiego i podkarpackiego. Ostrzeżenie miało obowiązywać do odwołania.
W trakcie wysyłania SMS-ów centrum otrzymało informację, iż zagrożenie ustało. Pierwotną dystrybucję przerwano, a następnie uruchomiono kampanię odwoławczą. O 15:55 RCB podało, iż atak na Ukrainie się zakończył i na terytorium Polski nie ma zagrożenia. Ta zmiana wyjaśnia pozornie nielogiczną kolejność komunikatów na telefonach mieszkańców.
Nie każdy telefon dostał pierwszą wiadomość
RCB wyjaśniło, iż część osób mogła otrzymać zarówno ostrzeżenie, jak i jego odwołanie. Inni, z powodu zatrzymania pierwszej wysyłki, mogli zobaczyć jedynie informację o ustaniu zagrożenia. Centrum uzasadniło to koniecznością przekazywania treści zgodnej z aktualnym stanem.
Taka procedura jest zrozumiała, gdy sytuacja powietrzna zmienia się szybciej niż trwa masowa dystrybucja. Pozostawia jednak obowiązek jasnego wyjaśnienia, dlaczego do obywatela trafia odwołanie alarmu, którego wcześniej nie widział. Państwowy komunikat musi ograniczać niepewność, a nie ją powiększać. Poprzednie alerty dla wschodniej Polski pokazały, iż mieszkańcy regionu muszą traktować takie ostrzeżenia jako element realnego systemu bezpieczeństwa.
Jak działa Alert RCB
Oficjalne zasady systemu mówią, iż nie trzeba się do niego zapisywać. SMS ma trafić do użytkowników telefonów znajdujących się na obszarze wskazanym przez RCB, niezależnie od sieci. Podstawą uruchomienia są informacje przekazywane przez ministerstwa, służby i inne instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo.
W sobotę ostrzeżenie dotyczyło 24 obszarów na Lubelszczyźnie oraz 25 na Podkarpaciu. Na liście znalazły się między innymi Lublin, Chełm, Zamość, Biała Podlaska, Rzeszów, Przemyśl, Krosno i Tarnobrzeg. Mieszkańcom polecono śledzenie kolejnych komunikatów. Nie przekazano informacji o naruszeniu polskiej granicy ani o uderzeniu na terytorium naszego państwa.
Zaufanie jest częścią obrony
Rosyjski atak na Ukrainę uruchomił działania polskiego lotnictwa i cywilnego systemu ostrzegania. Wschodnia flanka pozostaje pod stałą presją Rosji, dlatego podobne sytuacje będą wymagały szybkich decyzji. Techniczna niedoskonałość masowej wysyłki nie może być przemilczana. RCB słusznie podało przyczynę różnic między wiadomościami otrzymanymi przez mieszkańców.
Stawką dla Polski jest wiarygodność państwa w chwili zagrożenia. Obywatel powinien wiedzieć, co się dzieje, gdzie obowiązuje alarm i kiedy został odwołany. Sobotnia sytuacja zakończyła się komunikatem o braku zagrożenia. Teraz warto potraktować ją jako test procedur, aby przy poważniejszym incydencie wiadomość dotarła szybko, spójnie i bez pola do domysłów.
Źródła: Interia, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa
Źródło: Interia Wydarzenia













