AIDS to za mało? Jest nowa choroba sodomitów

magnapolonia.org 5 часы назад

Przez całe dekady opinii publicznej powtarzano propagandę, iż sodomickie zachowania seksualne są równie bezpieczne jak relację damsko-męskie, a różnice zdrowotne między poszczególnymi grupami to głównie efekt stereotypów i uprzedzeń. Tymczasem rzeczywistość po raz kolejny przypomina, iż biologia nie zawsze chce współpracować z lewicową ideologią oraz aktywistami podającymi się za lekarzy. Po AIDS i małpiej ospie mamy kolejną chorobę sodomitów.

Sodomici to grupa zwiększonego ryzyka infekcjami wirusa HIV, który wywołuje chorobę AIDS. Teraz pojawiła się kolejna choroba, związana z tym zboczeniem. Lekarze z Francji i Hiszpanii opisali serię przypadków dermatofilozy – rzadkiej choroby skóry wywoływanej przez bakterię Dermatophilus congolensis, która dotychczas była kojarzona głównie ze zwierzętami hodowlanymi, takimi jak bydło, owce czy konie. Choroba znana jest również pod nazwą „rain rot” lub „rain scald”, co można przetłumaczyć jako „deszczową zgniliznę”.

Szczególne zainteresowanie naukowców wzbudził fakt, iż nowe przypadki pojawiły się wyłącznie wśród mężczyzn utrzymujących kontakty seksualne z innymi mężczyznami, którzy nie mieli kontaktu z zakażonymi zwierzętami. W Barcelonie opisano dziewięć takich przypadków, a podobne ogniska wykryto również w Lyonie i Niemczech. Analizy genetyczne wykazały bliskie pokrewieństwo wykrytych szczepów bakterii, co sugeruje niedawne transmisje między ludźmi.

Objawy obejmowały zmiany skórne przypominające zapalenie mieszków włosowych, krosty, strupy i wysypkę pojawiającą się najczęściej na genitaliach, udach, w pachwinach oraz w okolicach twarzy. Większość zakażeń miała łagodny przebieg i dobrze reagowała na antybiotyki. Badacze zwracają uwagę, iż rozwojowi bakterii sprzyja wilgotne i ciepłe środowisko np. saun i basenów, dlatego rozważają, czy takie miejsca mogły odegrać istotną rolę w rozprzestrzenianiu zakażeń – spora część dewiantów twierdziła, iż to tam uprawiała seks analny.

Cała sytuacja przypomina nieco początki epidemii mpox (małpiej ospy) w Europie w 2022 roku, gdy zakażenia również koncentrowały się przede wszystkim w określonych, dewiacyjnych sieciach kontaktów seksualnych. Różnica polega na tym, iż obecna choroba wydaje się znacznie łagodniejsza i jak dotąd nie wywołała jeszcze poważnych powikłań.

Sprawa ma jednak szerszy wymiar. Od dekad statystyki epidemiologiczne wskazują, iż niestandardowe (delikatnie to nazywając) zachowania seksualne wiążą się z wyraźnie podwyższonym ryzykiem zakażeń przenoszonych drogą płciową. Dotyczy to m.in. HIV/AIDS, kiły, rzeżączki czy szeregu innych infekcji, których częstość występowania jest znacząco wyższa w określonych grupach wysokiego ryzyka. Nie jest to kwestia „stygmatyzacji”, ale zwykłej medycyny, niestety ignorowanej przez lewicę.

Paradoks polega na tym, iż część środowisk politycznych i medialnych przez lata traktowała każdą próbę dyskusji o zdrowotnych konsekwencjach sodomickich zachowań jako przejaw „uprzedzeń”. W efekcie często bardziej dbano o poprawność polityczną niż o rzetelną rozmowę o ryzyku. Tymczasem bakterie, wirusy i pasożyty pozostają całkowicie obojętne na współczesne debaty ideologiczne i postulaty dewiantów seksualnych.

Na razie „deszczowa zgnilizna” nie stanowi zagrożenia porównywalnego z HIV czy mpox. Jest jednak kolejnym przypomnieniem, iż natura nie zna pojęcia politycznej poprawności. To, co jest biologicznie ryzykowne, pozostaje biologicznie ryzykowne niezależnie od tego, jak bardzo lewica chciałaby wmówić nam coś odwrotnego. NIE – sodomia nie jest czymś normalnym i mamy tu kolejne potwierdzenie tego faktu.

Polecamy również: Polska ma zbadać zarzuty dotyczące wojny w Gazie

Читать всю статью