Według informacji opublikowanych przez portal lublin112.pl, w nocy z soboty na niedzielę, około godziny 2:30, w jednym z lokali przy lubelskim deptaku doszło do brutalnego incydentu. 41-letni obywatel Zimbabwe miał najpierw odepchnąć 40-letniego mężczyznę, a następnie uderzyć go w tył głowy szklanką z piwem. Poszkodowany trafił do szpitala z rozległą raną wymagającą szycia oraz obrażeniami rdzenia kręgowego. Agresora zatrzymała ochrona lokalu, a następnie przekazała policji.
Impreza „Africa Days” w Lublinie miała w optyce lewicy pokazać, iż masowa imigracja czarnych ludów do Polski to nic niebezpiecznego, wynikają z tego same pozytywy, a przybysze zachowują się u nas poprawnie. Przez ostatnie dni można było usłyszeć wiele głosów przekonujących, iż wszelkie obawy związane z masową migracją są wyłącznie wymysłem prawicy, iż krytycy polityki otwartych granic straszą ludzi i tworzą problemy, które rzekomo nie istnieją. Każdy, kto zwracał uwagę na doświadczenia państw Europy Zachodniej, był natychmiast oskarżany o ksenofobię, uprzedzenia lub „sianie nienawiści”.
Rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te propagandowe slogany. Jeden z murzynów bawiących się na festynie zaatakował Polaka szklanym kuflem. Początkowo pochodzący z Afryki mężczyzna odepchnął stojącego przy barze białego mężczyznę i zakończyło się jedynie na wymianie zdań, jednak po chwili agresor wrócił i uderzył naszego rodaka z zaskoczenia w tył głowy, trzymanym w ręku kuflem z piwem. Zakończyło się poważnym uszkodzeniem skóry i rdzenia kręgowego. Pijany 41-letni obywatel Zimbabwe został zatrzymany.
Trudno nie zauważyć wyjątkowo symbolicznego kontekstu tego zdarzenia. Doszło do niego właśnie w czasie „Africa Days” – imprezy organizowanej pod patronatem władz miasta, mającego promować kulturę i tradycje afrykańskie oraz budować pozytywny obraz wielokulturowości. Społeczeństwo ma prawo rozmawiać o konsekwencjach migracji, o problemach z integracją oraz o bezpieczeństwie publicznym bez natychmiastowego stygmatyzowania takiej dyskusji.
Największa hipokryzja polega właśnie na tym, iż część środowisk politycznych i medialnych usiłuje zamknąć debatę jeszcze zanim się rozpocznie. Kiedy wszystko przebiega spokojnie, słyszymy o sukcesie „wielokulturowości”. Gdy jednak dochodzi do poważnego incydentu, nagle okazuje się, iż nie wolno go łączyć z szerszym kontekstem i najlepiej w ogóle o nim nie mówić.
Ironia losu sprawiła, iż podczas wydarzenia mającego promować afrykańską kulturę mieszkańcy Lublina usłyszeli o zdarzeniu, które idealnie wpisuje się w prawo buszu. jeżeli ktoś jeszcze niedawno przekonywał, iż „dzień Afryki” w Lublinie pokazał wyłącznie same pozytywne aspekty wielokulturowości, to najnowsze doniesienia stanowią dla tej narracji wyjątkowo niewygodne przypomnienie, iż rzeczywistość nie zawsze chce współpracować z politycznymi agitkami.
Mieszkańcy mają prawo oczekiwać od władz przede wszystkim bezpieczeństwa i uczciwej rozmowy o problemach. Nie propagandy, nie moralizowania i nie etykietowania każdego krytyka jako ekstremisty. Bo bezpieczeństwo mieszkańców nie jest ani prawicowe, ani lewicowe. Jest po prostu obowiązkiem państwa i samorządu.
Dlatego po raz kolejny mówimy jasno: stop imigracji z trzeciego świata!
Polecamy również: Flagi spadają, a wraz z nimi polityczna fikcja













