Afera wokół młodego lekarza-milionera. Wójcik nawiązał do słynnych "ośmiorniczek"

polsatnews.pl 1 час назад

- W aferze z Dawidem Kacprzykiem chodzi o nadzwyczajną kastę, która ma więcej praw niż reszta społeczeństwa. Jestem na to wyczulony, bo moja teściowa zmarła na SOR-rze, czekając wiele godzin. A słyszę, iż jest salonik specjalny, gdzie politycy KO bezstresowo czekają na badanie przy kawce, ciasteczkach i telewizji - powiedział w programie "Polityczny WF z Gościem" Michał Wójcik, poseł PiS.

Polsat News
Michał Wójcik o burzy wokół Dawida Kacprzyka: Wytworzyła się nadzwyczajna kasta

Michał Wójcik jest przekonany, iż afera wokół Warszawskiego Szpitala Południowego i lekarza Dawida Kacprzyka na pewno będzie miała przełożenie na sondaże.

- Na naszych oczach w ciągu trzech lat zbudowała się zupełnie nadzwyczajna kasta. Czyli tacy, którzy mają swoje saloniki VIP-owskie, tego nie było w polityce - powiedział, nawiązując do ustaleń portalu Zero, z których wynika, iż 28-letni lekarz i do niedawna jeszcze radny KO Dawid Kacprzyk, bez specjalizacji zarobił w ciągu roku co najmniej 1,6 mln zł. W dodatku, na oddziale ratunkowym Warszawskiego Szpitala Południowego, którego koordynatorem był młody medyk, miała powstać szybsza i bardziej komfortowa ścieżka przyjęć dla polityków Koalicji Obywatelskiej i ich rodzin.

Michał Wójcik w "Politycznym WF-ie z Gościem": Będzie tąpnięcie KO w sondażach

Wójcik nazwał byłego już działacza KO "bardzo zaradnym młodzieńcem, który zarabiał miliony, a opowiadał mediom, jak to PiS jest strasznym ugrupowaniem". - Teraz okazało się jaka jest rzeczywistość - dodał.

Podkreślił jednak, iż w całej sprawie "nie chodzi o kwestie wynagradzania lekarzy, ale o patologię. - O "zaradnego" młodzieńca, który pracował w różnych miejscach, a jednocześnie znajdował czas jeszcze na działalność polityczną i na wywiady z mediami - argumentował w rozmowie z Markiem Tejchmanem i Marcinek Fijołkiem.

- Tu chodzi o stworzenie zupełnie nadzwyczajnej kasty, która ma mieć więcej praw niż reszta społeczeństwa. Jestem wyczulony na to, bo w mojej rodzinie doszło do takiej dramatycznej sytuacji, iż moja teściowa zmarła na SOR-rze praktycznie rzecz biorąc, czekając wiele godzin. A słyszę o tym, iż jest salonik specjalny, gdzie oni bezstresowo czekają na badanie przy kawce, ciasteczkach i oglądając telewizję. To jest większy problem niż "ośmiorniczki" moim zdaniem - wskazał, nawiązując do tzw. afery taśmowej i nagrań z podsłuchanych rozmów polityków koalicji rządzącej PO-PSL w 2014 r. w warszawskich restauracjach.

ZOBACZ: Trzaskowski wiedział o lekarzu-radnym? "Codziennie dostaję setki wiadomości"

Jego zdaniem sprawa jest bardzo dużym problemem to dla polityków partii rządzącej, a najlepiej świadczą o tym sejmowe pustki, w miejscach gdzie posłowie spotykają się z dziennikarzami.

- Nigdy tak pustych korytarzy nie widziałem. Oni po prostu wiedzą, iż to jest dla nich bardzo poważny problem. Zdrowie dotyczy wszystkich, ludzie idą na SOR i widzą, iż to nie funkcjonuje tak jak powinno. Koalicja ostatecznie się z tego podniesie, natomiast uważam, iż będzie tąpnięcie w sondażach - podkreślił.

Nawiązał też do głośnych słów minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy, która w Polsat News mówiła, iż jeździ po kraju i widzi, jak się ludzie cieszą z tego, iż 18 miliardów zł z KPO przynosi realne korzyści w ochronie zdrowia.

- Teraz widzimy, kto się cieszy - skwitował.

Michał Wójcik o Zbigniewie Kapińskim: Naruszył zabezpieczenie Trybunału Konstytucyjnego

Gość programu odniósł się też do chaosu jaki panuje w polskim wymiarze sprawiedliwości.

- Przez pięć lat pracowałem ciężko w resorcie sprawiedliwości przy Zbigniewie Ziobro, napisaliśmy wiele ustaw, natomiast chcę powiedzieć, iż te kluczowe, instytucjonalne zostały zawetowane przez prezydenta Andrzeja Dudę. To był błąd. Myślę, iż bylibyśmy w zupełnie innej sytuacji w 2023 roku, gdyby wtedy nie stało się to, co się stało - przekonywał.

Wyraził też opinię, iż "istotą całego sporu w wymiarze sprawiedliwości jest KRS, to czy "sędziowie, kolesie mają wybierać kolesiów, rozliczać, czy ma to być na innych zasadach?".

ZOBACZ: Parafianowicz: Wtedy ujawnił się ten prawdziwy Zełenski. To był plaskacz

Skrytykował też I prezesa prezes Sądu Najwyższego Zbigniewa Kapińskiego, oceniając, iż zwołując pierwsze posiedzenie KRS naruszył on zabezpieczenie Trybunału Konstytucyjnego.

- Było postanowienie zabezpieczające, które wbrew temu co się mówi w mediach obejmuje cały wniosek, o ile chodzi o Krajową Radę Sądownictwa. Uważam, iż I prezes naruszył to zabezpieczenie. Takie jest moje zdanie - podkreślił.

"Oni potrzebują Ziobrę tylko do zdjęcia, żeby był zakuty w kajdanki"

Polityk PiS odniósł się również do sprawy Zbigniewa Ziobry. Nawiązał do słów pełnomocnika prezydenta USA ds. ułaskawień Eda Martina, który porównał Ziobrę do Donalda Trumpa, twierdząc na antenie Telewizji Republika, iż jest on bezpodstawnie ścigany przez polski wymiar sprawiedliwości i nie zrobił niczego, czego nie robiliby jego poprzednicy.

- Przecież ten człowiek powiedział takie rzeczy, iż ten rząd powinien się zwinąć. Rzucił zupełnie inne światło na wszystko, co się dzieje. Od trzech lat słyszę w Polsce, iż Ziobro jest złodziejem i iż uciekł. On ani niczego nie ukradł, bo nie ma takiego zarzutu, ani nie uciekł, tylko przejechał do innego państwa na podstawie legalnych dokumentów. A teraz człowiek, który decyduje o ułaskawieniach, jeden z najwyższych urzędników administracji amerykańskiej, mówi, iż on jest prześladowany - skomentował.

Jednocześnie polityk zgodził się z prowadzącymi, iż Martin nie jest wyrocznią w tej sprawie.

Odpowiadając na pytanie dlaczego Zbigniew Ziobro nie chce wrócić do Polski by pokazać, iż nie ma sobie nic do zarzucenia, stwierdził, iż były szef resortu sprawiedliwości nie może liczyć na sprawiedliwy proces. - Oni go potrzebują tylko do zdjęcia, żeby był w więziennym kitlu i zakuty w kajdanki - przekonywał.

WIDEO: "Pani miała co innego napisane na kartce". Spięcie w studiu Polsat News
Читать всю статью