NIEPODWAŻALNE DOWODY POTWIERDZAJĄ:
11 września był zarówno "robotą od środka",
jak i "pracą Mossadu"
SOTN Nota redakcyjna
Ludzie, fakt, iż jesteśmy dokładnie 25 lat od najbardziej śmiercionośnego i niszczycielskiego ataku terrorystycznego na amerykańskiej ziemi w historii USA, a żaden sprawca nie został pociągnięty do odpowiedzialności, jest równie oburzające, co całkowicie nie do przyjęcia. Bo podobnie jak zamach na JFK, który przez znacznie dłuższy czas pozostawał nieoskarżony, ponieważ sprawcy z 11 września wciąż są na wolności, światowa wspólnota narodowa powinna spodziewać się czegoś znacznie większego, gdy następnym razem zdecydują się rozświetlić światową scenę swoim terrorem Ordo ab Chao.
UWAGA!
Syjonistyczna operacja
terrorystyczna na skalę
9/11 przed dniem wyborów
Jeden z redaktorów SOTN napisał wstęp do aktu oskarżenia obywatelskiego o 9/11 podczas tygodnia ataków we wrześniu 2001 roku w następujący sposób: OBYWATELSKI AKT oskarżenia wobec rządu federalnego USA za liczne role w przeprowadzeniu fałszywych ataków terrorystycznych z 11 września.
Poniżej znajduje się 10 bardzo ważnych wpisów, z których każdy przedstawia inne, krytyczne spojrzenie na operację terrorystyczną sponsorowaną przez rząd USA z 11 września:
Nie zapominajmy o tym kluczowym ujawnieniu 9/11, które w bardzo przejrzysty i przejrzysty sposób zjedności składa całą teorię spiskową:
Sygnalista lotniczy rozwiązuje 11 września
Jeśli chodzi o niekończącą się i daremną debatę, która toczy się od 25 lat w trakcie Ruchu Prawdy o 11 września (oczywiście zainicjowanej przez amerykańską społeczność wywiadowczą), następująca analiza SOTN zdecydowanie kończy tę debatę raz na zawsze:
Kluczowe jest zrozumienie, zwłaszcza dla osób wtajemniczonych w złożoność kontrolowanych przez World Trade Center wyburzeń, iż istniały różne sposoby na zniszczenie Wież Bliźniaczych na własny teren. Takie zadanie było tak skomplikowane i trudne, iż dowody — poszlakowe, anegdotyczne i naukowe — wskazują na wiele technik i urządzeń rozbiórkowych.
Aby rozwinąć tematy dla wielu sceptyków nuklearnych, jest bardzo prawdopodobne, iż oprócz mikrotermojądrowych materiałów wybuchowych użyto także supernanotermitu i broni skierowanej energii. Dlaczego, proszę cię, sprawcy nie wykorzystaliby wszelkich dostępnych środków, by "schludnie" i skutecznie zburzyć budynki, tak jak to zrobili?
Innymi słowy, użycie wspomnianego tria mikrotermonuklearnych materiałów wybuchowych, super-nanotermitu i broni skierowanej energii jest zgodne z różnymi teoriami przedstawionymi przez bardzo inteligentnych ludzi. Dlatego jedno jest teraz całkowicie jasne: te trzy skuteczne metody wcale się nie wykluczają przy zakładaniu kontrolowanej rozbiórki trzech budynków WTC. Rozbiórki budynków obejmowały także typowe materiały wybuchowe i standardowe procedury operacyjne, które rutynowo stosuje się przy kontrolowanych rozbiórkach na całym świecie, dlatego wszystkie tak płynnie znalazły się na własnym poziomie. (Pojawiła się także teoria, iż do rozbiórek fałszywej flagi z 11 września wykorzystano inne, jeszcze bardziej zaawansowane, ale "nieznane" technologie.)
Dlaczego którakolwiek z tych technik miałaby się wzajemnie wykluczać? Kto tak mówi? Tylko ci zwolennicy prawdy, którzy tkwią tylko w obozie dr Judy Wood DEW, albo tylko w obozie dr Stevena Jonesa Thermite, albo tylko w obozie Veterans Today Nuke, wykluczając inne możliwości, wydają się twierdzić takie dogmatyczne i nieugięte "wnioski". Nie widzimy, by Judy Wood, Steven Jones czy Gordon Duff byli odporni na różne kombinacje technik kontrolowanego rozbiórki.
(Źródło: RETROSPEKCJA: 9/11 PRAWDA STAJE SIĘ NUKLEARNA! Ogromny plik pobierania w toku)
Na koniec jest oczywisty wniosek dotyczący dobrze ukrytych syjonistycznych sprawców operacji terroru pod fałszywą flagą z 11 września:
9/11: Wszystkie drogi prowadzą do Izraela
Stan narodu 11
września 2026
Uwaga: Teraz przechodzimy do The Whole Megillah, jak prawdziwi sprawcy lubią mówić po jidysz.
11 września to izraelska robota
Jak Ameryka została wciągnięta w IV wojnę światową
LAURENT GUYÉNOT
Recenzja The Unz
Techniczne niemożliwości
Dzięki odważnym śledczym, w kolejnych miesiącach w Internecie pojawiło się wiele anomalii w oficjalnym wyjaśnieniu wydarzeń z 11 września, które dostarczały dowodów na to, iż była to operacja pod fałszywą flagą, a Osama bin Laden był niewinny, co wielokrotnie twierdził w prasie afgańskiej i pakistańskiej oraz na Al Jazeerze. [1] Dowody na to przerażające oszustwo narastają od tamtej pory i są teraz dostępne dla wszystkich, kto chce poświęcić kilka godzin na poszukiwania w sieci. (Chociaż podczas przygotowywania tego artykułu zauważyłem, iż Google teraz utrudnia dostęp do tych badań bardziej niż pięć lat temu, sztucznie priorytetowo stawiając strony antyspiskowe.)
Na przykład członkowie Architects and Engineers for 9/11 Truth wykazali, iż katastrofy lotnicze i pożary paliwa lotniczego nie mogły wywołać zawalenia się Wież Bliźniaczych. choćby Donald Trump to rozumiał. W rzeczywistości mówienie o "zawaleniu" jest może mylące: wieże dosłownie eksplodowały, miażdżąc beton i wyrzucając kawałki stalowych belek ważących kilkaset ton na setki metrów w kierunku bocznym z dużą prędkością. Piroklasttyczny pył, który natychmiast zalał ulice, podobnie jak pył z wulkanu, wskazuje na mieszankę gorących gazów w wysokiej temperaturze i stosunkowo gęstych cząstek stałych, co jest zjawiskiem niemożliwym przy zwykłym zawaleniu. Nie jest też możliwe, by WTC7, inny drapacz chmur (47 pięter), który nie został trafiony przez samolot, zawalił się na własny ślad z niemal swobodnym spadkiem, chyba iż przez "kontrolowaną rozbiórkę".
Zeznania strażaków zarejestrowane krótko po wydarzeniach opisują sekwencje eksplozji tuż przed "zawaleniem", znacznie poniżej miejsca uderzenia samolotu. Obecność stopionego metalu w szczątkach do trzech tygodni po ataku jest niewytłumaczalna, poza obecnością niecałkowicie spalonych materiałów wybuchowych. Strażak Philip Ruvolo zeznawał przed kamerą Étienne'a Saureta do filmu Collateral Damages (2011): "Schodziło się na dół i widziało się stopioną stal — stopioną stal płynącą wzdłuż kanałów, jakbyś był w odlewni — jak lawę."
Profesjonaliści lotniczy zgłaszali również niemożliwości zachowania samolotów. Prędkości obu samolotów uderzających w Wieże Bliźniacze, 443 mph i 542 mph, nie dotyczą tego, iż są to Boeingi 767, ponieważ te prędkości są praktycznie niemożliwe do osiągnięcia w pobliżu poziomu gruntu. W mało prawdopodobnym przypadku, gdyby takie prędkości uda się osiągnąć bez rozpadu samolotu, precyzyjne uderzenie w wieże było niemożliwe, zwłaszcza przez amatorów obwinianych o porwanie. Hosni Mubarak, były pilot, powiedział, iż nigdy by tego nie zrobił. (Nie jest jedynym głową państwa, która wyraziła swoje wątpliwości: Chavez i Ahmadineżad są wśród nich.) Przypomnijmy, iż żadna z czarnych skrzynek samolotów odrzutowców nigdy nie została odnaleziona, co było niezrozumiałą sytuacją.
Oczywiście są też oczywiste anomalie miejsc katastrof w Shanksville i Pentagonie: na żadnym z licznych łatwo dostępnych zdjęć nie widać żadnego samolotu ani wiarygodnych szczątków samolotu.
Praca wewnątrz czy Mossad?
Wśród rosnącej liczby Amerykanów, którzy nie wierzą w oficjalną wersję ataków z 11 września, dwie podstawowe teorie są ze sobą rywalizowane: nazwałem je "robotą od środka" i "pracą Mossadu". Pierwsza z nich jest dominującą tezą w tzw. ruchu 9/11 Truth i obwinia rząd amerykański lub jakąś frakcję w ramach amerykańskiego Głębokiego Państwa. Drugi twierdzi, iż mózgami byli członkowie potężnej izraelskiej sieci, głęboko przenikniętej we wszystkie sfery władzy w USA, w tym media, rząd, wojsko i służby specjalne.
Ta teza o "pracy Mossadu" zyskuje na popularności od czasu, gdy Alan Sabrosky, profesor w U.S. Army War College i U.S. Military Academy, opublikował w lipcu 2012 roku artykuł zatytułowany "Demystyfikacja 11 września: Izrael i taktyka błędu", w którym 11 września wyraził swoje przekonanieth była "klasyczną operacją zorganizowaną przez Mossad."
Od samego początku można zauważyć, iż obciążający Izraelczycy lub Arabowie to teorie "pracy zewnętrznej" (w rzeczywistości są lustrzanymi odbiciami siebie nawzajem, co jest zrozumiałe w świetle tego, co Gilad Atzmon wyjaśnia o żydowskiej "projekcyjnej winie"). [2] Zanim jeszcze spojrzymy na dowody, "praca poza domem" brzmi bardziej wiarygodnie niż "praca wewnątrz". Jest coś potwornego w idei, iż rząd może oszukiwać i terroryzować własnych obywateli, zabijając tysiące z nich, tylko za to, iż rozpoczęli serię wojen, które choćby nie leżą w interesie narodu. Dla porównania, atak obcego mocarstwa na USA pod fałszywą flagą trzeciego mocarstwa wydaje się niemal uczciwą grą. Rzeczywiście, podejrzliwość wobec roli Izraela powinna być naturalna dla wszystkich, kto zna reputację Mossadu jako: "Dzika karta. Bezwzględny i przebiegły. Ma zdolność do atakowania sił amerykańskich i sprawiania, iż wygląda to na akt palestyńsko-arabski", jak zabrzmi w raporcie Szkoły Zaawansowanych Studiów Wojskowych Armii USA cytowanym przez Washington Times, 10 wrześniath, 2001 — dzień przed atakami.
To istotny punkt, ponieważ rodzi pytanie, jak i dlaczego ruch Prawdy o 11 września został doprowadzony do masowego poparcia skandalicznej tezy o "pracy wewnętrznej", choćby nie rozważając bardziej prawdopodobnej tezy o ataku obcej potęgi działającej pod islamską fałszywą flagą — a jaka obca potęga poza Izraelem miałaby to zrobić?
Oczywiście, dwie dysydentskie tezy niekoniecznie się wykluczają; przynajmniej nikt obciążający Izrael nie zaprzecza, iż skorumpowane elementy amerykańskiej administracji lub głębokiego państwa były zaangażowane. "Namiętne więź" między Izraelem a USA trwa od dziesięcioleci, a 11 września jest jednym z jego potwornych potomków.
Nie potrafię wymyślić lepszego symbolu tej rzeczywistości niż małżeństwo Teda i Barbary Olson. Ted Oslon, po obronie Busha w spornych wyborach w 2000 roku, został nagrodzony stanowiskiem Solicitor General (bronił także Dicka Cheneya, gdy ten odmówił poddania Kongresowi dokumentów związanych z Enronem). Barbara była znaną reporterką CNN, ale wcześniej urodziła się jako Barbara Kay Bracher z żydowskich rodzin, kształciła się na Yeshiva University School of Law i została zatrudniona przez kancelarię prawniczą WilmerHale, której członkiem był także Jamie Gorelick, przyszły członek Komisji 9/11, a jej klientami są wpływowe izraelskie firmy, takie jak Amdocs, firmy zajmującej się cyfrową komunikacją odpowiedzialną za szpiegostwo dla Izraela w Stanach Zjednoczonych. 11 września 2001 roku Barbara Olson rzekomo znajdowała się na pokładzie lotu AA77, z którego wykonała dwa telefony do męża. Jej rozmowy zostały podane po południu w CNN i przyczyniły się do wykrystalizowania niektórych szczegółów oficjalnej historii, takich jak "noże do kartonów" używane przez porywaczy jako jedyna broń. Po 11 września wielokrotnie zapraszany do programów telewizyjnych, Ted Olson często zaprzeczał sobie, gdy jego żona pytała go o telefony. W raporcie z 2006 roku FBI zidentyfikowało tylko jedno połączenie od Barbary Olson, i to było niepołączone połączenie trwające 0 sekund. Jak wszystkie inne zgłoszenia telefoniczne od zdesperowanych pasażerów (w tym słynne "Cześć, mamo. Tu Mark Bingham"), rozmowa Barbary była po prostu niemożliwa, ponieważ technologia potrzebna do wykonywania połączeń na dużych wysokościach została opracowana dopiero w 2004 roku. [3]
11 września był możliwy dzięki sojuszowi tajnych wyznawców Izraela i skorumpowanych amerykańskich elementów. Pytanie brzmi: kto z nich był mózgiem tej niezwykle śmiałej i złożonej operacji i w jakim "wyższym celu"?
Kolejne pytanie brzmi: dlaczego ci, którzy powtarzają jako mantrę "9/11 to była robota wewnętrzna", całkowicie ignorują przekonujące dowody wskazujące na Izrael? Innymi słowy, w jakim stopniu stanowią one "kontrolowaną opozycję" mającą na celu ukrywanie działań Izraela? Zadawanie tego typu pytań nie oznacza podejrzewania każdego, kto broni błędnej lub niekompletnej teorii, o hipokryzję. Większość osób broniących jednej z teorii robi to szczerze, opierając się na informacjach, do których mają dostęp. Sam wierzę w oficjalną teorię od 7 lat, a w teorię "pracy wewnętrznej" od 2 lat, zanim od 2010 roku stopniowo przeszedłem do obecnego argumentu. Z drugiej strony możemy założyć, iż ci, którzy wprowadzają społeczeństwo w błąd na dłuższą metę, nie tylko się mylą, ale także kłamią. W każdym razie legalne jest badanie przeszłości twórców opinii, a gdy zostaną przyłapani na kłamstwie lub zniekształcaniu prawdy, możemy spekulować na temat ich motywacji. Wrócę do tego tematu na końcu artykułu.
Tańczący Izraelczycy
Badacze wierzący, iż Izrael zorganizował zamachy z 11 września, przytaczają zachowanie grupy osób, które od czasu aresztowania są znane jako "tańczący Izraelczycy", choć ich celem było udawanie "tańczących Arabów". Ubrani w pozornie "bliskowschodnie" stroje, byli widziani przez różnych świadków, stojących na dachu vana zaparkowanego w Jersey City, wiwatujących i robiących sobie zdjęcia z WTC w tle, dokładnie w momencie, gdy pierwszy samolot uderzył w Północną Wieżę. Podejrzani następnie przenieśli swój van na inne miejsce parkingowe w Jersey City, gdzie inni świadkowie widzieli, jak organizowali te same ostentacyjne uroczystości.
Jedno anonimowe zgłoszenie na policję w Jersey City, zgłoszone tego samego dnia przez NBC News, wspominało o "białym vanie, 2 lub 3 facetów w środku. Wyglądają jak Palestyńczycy krążący wokół budynku. […] Widzę faceta przy lotnisku Newark, który miesza jakieś śmieci i ma te mundury szejka. […] Jest ubrany jak Arab." Policja niedługo wydała następujące wezwanie BOLO (uwaga) w sprawie "pojazdu mogącego mieć związek z atakiem terrorystycznym w Nowym Jorku. Biały van Chevrolet z 2000 roku z rejestracją w New Jersey z napisem 'Urban Moving Systems' z tyłu widoczny w Liberty State Park, Jersey City, NJ, w momencie pierwszego uderzenia samolotu w World Trade Center. Trzy osoby z vanem były widziane świętujące po początkowym zderzeniu i późniejszym wybuchu."
Przypadkiem van został zatrzymany około godziny 16:00, a w środku było pięciu młodych mężczyzn: Sivan i Paul Kurzberg, Yaron Shmuel, Oded Ellner oraz Omer Marmari. Zanim padło jakiekolwiek pytanie, kierowca Sivan Kurzberg wybuchnął: "Jesteśmy Izraelczykami. Nie jesteśmy twoim problemem. Twoje problemy są naszymi problemami. Palestyńczycy to twój problem". Bracia Kurzberg zostali formalnie zidentyfikowani jako agenci Mossadu. Wszyscy pięciu oficjalnie pracowali dla firmy przeprowadzkowej (klasyczna przykrywka dla szpiegostwa) o nazwie Urban Moving Systems, której właściciel, Dominik Otto Suter, uciekł z kraju do Tel Awiwu 14 września. [4]
Wydarzenie to zostało po raz pierwszy opisane dzień po atakach przez dziennikarza Paulo Limę w nowojorskiej gazecie The Bergen Record, opierając się na "źródłach bliskich śledztwu", które były przekonane o wcześniejszej wiedzy podejrzanych o porannych atakach: "Wyglądało na to, iż wiedzieli, co się wydarzy, gdy byli w Liberty State Park". 579-stronicowy raport FBI dotyczący śledztwa, które nastąpiło po nim (częściowo odtajniony w 2005 roku), ujawnia kilka ważnych faktów. Po pierwsze, po wywołaniu zdjęć wykonanych przez podejrzanych podczas oglądania płonącej Północnej Wieży potwierdzają ich postawy świętowania: "Uśmiechali się, przytulali i wyglądali, jakby 'przybijali sobie piątkę'". Aby wyjaśnić swoje zadowolenie, podejrzani powiedzieli, iż są po prostu zadowoleni, iż dzięki tym atakom terrorystycznym "Stany Zjednoczone podejmą kroki, by powstrzymać terroryzm na świecie". Jednak w tym momencie, zanim uderzono w drugą wieżę, większość Amerykanów uwierzyła, iż katastrofa była wypadkiem. Pięciu Izraelczyków zostało powiązanych z inną firmą Classic International Movers, która zatrudniała pięciu innych Izraelczyków aresztowanych za kontakty z dziewiętnastoma domniemanymi porywaczami samobójczymi. Ponadto jeden z pięciu podejrzanych zadzwonił do "osoby z Ameryki Południowej mającej autentyczne powiązania z islamskimi bojownikami na Bliskim Wschodzie". Wreszcie, raport FBI stwierdza, iż "pojazd został również przeszukany przez wyszkolonego psa wykrywającego bomby, co dało pozytywny wynik na obecność śladów materiałów wybuchowych".
Po wszystkich tych obciążających dowodach pojawia się najbardziej zagadkowy fragment raportu: jego wniosek, iż "FBI nie ma już żadnych interesów śledczych wobec zatrzymanych i powinno kontynuować odpowiednie postępowanie imigracyjne". W rzeczywistości list skierowany do Amerykańskiej Służby Imigracyjnej i Naturalizacyjnej, datowany na 25 września 2001 roku, dowodzi, iż niecałe dwa tygodnie po wydarzeniach centrala FBI już zdecydowała o zamknięciu śledztwa, prosząc, aby "Amerykańska Służba Imigracyjna i Naturalizacja podjęła odpowiednie postępowania imigracyjne". Pięciu "tańczących Izraelczyków", znanych również jako "przybijający piątki", zostało zatrzymanych na 71 dni w więzieniu na Brooklynie, gdzie najpierw odmówili, a potem nie przeszli testów wykrywacza kłamstw. Ostatecznie zostali cicho odesłani do Izraela pod minimalnym zarzutem "naruszenia wizy". Trzech z nich zostało następnie zaproszonych do izraelskiego talk-show telewizyjnego w listopadzie 2001 roku, gdzie jeden z nich z naiwną naiwnością oświadczył: "Naszym celem było jedynie udokumentowanie tego wydarzenia."
Izraelska sieć szpiegowska
Pięciu "tańczących Izraelczyków", jedyni podejrzani aresztowani w dniu ataków z 11 września, było tylko wierzchołkiem góry lodowej. We wrześniu 2001 roku policja federalna była zajęta rozbijaniem największej izraelskiej sieci szpiegowskiej, jaka kiedykolwiek została odkryta na amerykańskiej ziemi. Latem poprzedzającym atak Agencja ds. Zwalczania Narkotyków (DEA) sporządziła raport, który miał zostać ujawniony publicznie przez Washington Post 23 listopadard, 2001, a następnie czteroczęściowy dokument Carla Camerona wyemitowany w Fox News od 11 grudniath, 2001. 14 marcath, 2002 roku, artykuł w francuskiej gazecie Le Monde podpisany przez Sylvaina Cypela również odnosił się do raportu, krótko przed tym, jak francuski magazyn Intelligence Online udostępnił go w pełni w Internecie. [5]Według niego aresztowano 140 izraelskich szpiegów w wieku od 20 do 30 lat od marca 2001 roku, a kolejnych 60 po 11 września. zwykle podszywając się pod studentów sztuki, odwiedzili co najmniej "36 wrażliwych miejsc Departamentu Obrony." "Większość przesłuchanych stwierdziła, iż służyła w jednostkach wywiadu wojskowego, przechwytywania sygnałów elektronicznych lub uzbrojenia wybuchowego. Niektórzy byli powiązani z wysokimi rangą urzędnikami izraelskiego wojska. Jeden był synem generała z dwoma gwiazdkami, drugi pełnił funkcję ochroniarzy szefa armii izraelskiej, a jeden w jednostce misyjnej Patriotów." Inny, Peer Segalovitz, oficer 605. Batalionu Wzgórz Golan, "przyznał, iż potrafi wysadzać budynki, mosty, samochody i wszystko, czego potrzebował." [6]
Szczególnie interesujące jest wspomnienie, iż "obszar Hollywood na Florydzie wydaje się być centralnym punktem dla tych osób." [7] Ponad 30 z 140 fałszywych izraelskich studentów zidentyfikowanych przed 11 września mieszkało w tym mieście liczącym 140 000 mieszkańców. A to miasto jest też miejscem, gdzie zebrało się piętnastu z dziewiętnastu domniemanych islamistycznych porywaczy z 11 września (dziewięciu w Hollywood, sześciu w okolicy), w tym czterech z pięciu, którzy rzekomo porwali lot AA11. Jaki był związek między izraelskimi szpiegami a islamistycznymi terrorystami? Główne media poinformowały nas, iż ci pierwsi monitorują tych drugich, ale nie zgłosili amerykańskim władzom podejrzanych działań tych terrorystów. Z takiej prezentacji Izrael wychodzi czysto, ponieważ agencji wywiadowczej nie można zarzucić winy za niedzielenie się informacjami z krajem, w którym szpieguje. W najgorszym wypadku izraelski wywiad może być oskarżony o "pozwalanie na to" — gwarancję bezkarności. W rzeczywistości izraelscy agenci nie tylko monitorowali przyszłych "porywaczy", ale finansowali ich i manipulowali, zanim się ich pozbyli. Wiemy, iż izraelski Hanan Serfaty, który wynajmował dwa mieszkania w pobliżu Mohameda Atty, obsłużył co najmniej 100 000 dolarów w ciągu trzech miesięcy. Dowiedzieliśmy się też z New York Timesa 19 lutego 2009 roku, iż Ali al-Jarrah, kuzyn domniemanego porywacza lotu UA93 Ziad al-Jarrah, spędził dwadzieścia pięć lat szpiegując dla Mossadu jako tajny agent infiltrujący palestyński ruch oporu i Hezbollah.
Izraelscy agenci najwyraźniej cenią sobie działanie pod przykrywką artystów. Na krótko przed 11 września grupa czternastu żydowskich "artystów" pod nazwą Gelatin zamieszkała na dziewięćdziesiątym pierwszym piętrze północnej wieży World Trade Center. Tam, jako dzieło "street art", usunęli okno i rozbudowali drewniany balkon. Aby zrozumieć, jaką rolę mogło odegrać to rusztowanie, należy pamiętać, iż eksplozja, rzekomo będąca skutkiem uderzenia Boeinga AA11 w Północną Wieżę, miała miejsce między dziewięćdziesiątym drugim a dziewięćdziesiątym ósmym piętrzem. Ponieważ jedynym filmem uderzenia w Północną Wieżę są bracia Naudet, którzy są podejrzewani z wielu powodów, wielu badaczy jest przekonanych, iż żaden samolot nie uderzył w tę wieżę, a eksplozja symulująca uderzenie została wywołana przez wcześniej umieszczone ładunki wybuchowe wewnątrz wieży.
Piętra od dziewięćdziesięciu trzech do stu Północnej Wieży zajmowała firma Marsh & McLennan, której prezesem był Jeffrey Greenberg, syn bogatego syjonisty (i finansisty George'a W. Busha) Maurice'a Greenberga, który jest także właścicielem Kroll Inc., firmy odpowiedzialnej za ochronę całego kompleksu World Trade Center podczas 11 września. Greenbergowie byli także ubezpieczycielami Wież Bliźniaczych i 24 lipca 2001 roku podjęli środki ostrożności, aby konkurenci ponownie ubezpieczyli kontrakt. W listopadzie 2000 roku do zarządu Marsh & McLennan dołączył (Lewis) Paul Bremer, przewodniczący Krajowej Komisji ds. Terroryzmu, który 11 września 2001 roku, zaledwie dwie godziny po zniszczeniu Północnej Wieży, pojawił się w NBC, wskazując bin Ladena jako głównego podejrzanego, całkowicie spokojny, gdy 400 jego pracowników zaginęło (295 ostatecznie zostanie uznanych za zmarłych). "To dzień, który zmieni nasze życie," powiedział. "To dzień, w którym wojna, którą terroryści wypowiedzieli USA [. . .] został sprowadzony do USA." W 2003 roku Bremer został mianowany administratorem Tymczasowej Koalicji w Iraku, mającym zrównać państwo irackie z ziemią i nadzorować kradzież niemal biliona dolarów przeznaczonych na jego odbudowę.
Super-sayanim
Z Goldbergiem i Bremerem dotarliśmy do najwyższego szczebla spisku, składającego się z wielu wpływowych żydowskich osobistości, działających zarówno wewnątrz, jak i poza rządem USA — można powiedzieć super-sayanim. Najbardziej reprezentatywnym przedstawicielem osób spoza rządu jest Larry Silverstein, rekin nieruchomości, który wraz ze swoim partnerem Frankiem Lowym wynajął Bliźniacze Wieże od Nowego Jorku wiosną 2001 roku. Szefem Nowojorskiej Władzy Portowej, która udzieliła Silversteinowi i Lowy'emu dzierżawy, był nikt inny jak Lewis Eisenberg, kolejny członek United Jewish Appeal Federation i były wiceprezes AIPAC. Wyglądało na to, iż Silverstein zawarł katastrofalną umowę, ponieważ Bliźniacze Wieże musiały zostać zdekontaminowane pod kątem azbestu. Proces dekontaminacji był odkładany na czas nieokreślony od lat 80. z powodu kosztów, szacowanych na prawie 1 miliard dolarów w 1989 roku. W 2001 roku Nowojorska Władza Portowa z euforią przeniosła odpowiedzialność na Silversteina.
Bezpośrednio po przejęciu Wież Bliźniaczych Silverstein renegocjował umowy ubezpieczeniowe na wypadek ataków terrorystycznych, podwajając ochronę do 3,5 miliarda dolarów i zadbał, by zachować prawo do odbudowy po takim wydarzeniu. Po atakach pozwał ubezpieczycieli do sądu, by uzyskać podwójne odszkodowanie, twierdząc, iż oba samoloty były dwoma oddzielnymi atakami. Po długiej walce prawnej zgarnął 4,5 miliarda dolarów. Silverstein jest czołowym członkiem United Jewish Appeal Federation of Jewish Philanthropies of New York, największej organizacji fundraisingowej dla Izraela (po rządzie USA, który przekazuje około 3 miliardy dolarów rocznie na pomoc dla Izraela). Silverstein utrzymywał także "bliskie więzi z Netanjahu", według Haaretz (21 listopada 2001): "Obaj utrzymują przyjazne stosunki od czasu kadencji Netanjahu jako ambasadora Izraela przy ONZ. Przez lata utrzymywali bliski kontakt. W każdą niedzielę po południu, czasu nowojorskiego, Netanjahu dzwonił do Silversteina." Poza tym, iż jest potężnym człowiekiem, Larry jest też szczęściarzem: jak wyjaśnił w tym wywiadzie, każdego ranka tygodnia jadł śniadanie w Windows on the World na szczycie Północnej Wieży, ale 11 września miał wizytę u dermatologa.
Współwinni ataku pod fałszywą flagą z 11 września, silnie powiązani z Izraelem, powinni być również śledzeni na drugim końcu trajektorii samolotów, które miały zderzyć się z Wieżami Bliźniaczymi. Loty AA11 i UA175 wystartowały z lotniska Logan w Bostonie, które zleciło ochronę firmie International Consultants on Targeted Security (ICTS), działającej w Izraelu, kierowanej przez Menachema Atzmona, skarbnika Likudu. Podobnie było z lotniskiem Newark, gdzie podobno wystartował samolot UA93 przed katastrofą w Shanksville.
Poważne śledztwo prowadziłoby wiele innych tropów, takich jak natychmiastowe wiadomości Odigo otrzymane przez pracowników WTC na dwie godziny przed katastrofą samolotu, jak donosił Haaretz 27 wrześniath, 2001. Pierwszy samolot uderzył w WTC dokładnie w ogłoszonej godzinie, "prawie co minutę", przyznał Alex Diamandis, wiceprezes Odigo z siedzibą w Izraelu. Niepokojące jest także zachowanie amerykańskiego oddziału Zim Israel Navigational, giganta żeglugi morskiej w 48% należącej do państwa żydowskiego (czasami wykorzystywanej jako przykrywka dla izraelskich służb specjalnych), która 4 września przeniosła swoje biura z WTC wraz z 200 pracownikamith, 2001 roku, tydzień przed atakami — "jak akt Boga, ruszyliśmy", powiedział prezes Shaul Cohen-Mintz w wywiadzie USA Today, 17 listopadath, 2001.
Ale oczywiście żadna z tych ścieżek nigdy nie została podjęta. Wynika to z faktu, iż najpotężniejsi spiskowcy znajdowali się na najwyższym szczeblu Departamentu Sprawiedliwości. Michael Chertoff był szefem Wydziału Karnego Departamentu Sprawiedliwości w 2001 roku i odpowiadał między innymi za uwolnienie izraelskich agentów aresztowanych przed i po 11 września, w tym "tańczących Izraelczyków". W 2003 roku ten syn rabina i pioniera Mossadu został mianowany sekretarzem bezpieczeństwa wewnętrznego, odpowiedzialnym za walkę z terroryzmem na amerykańskiej ziemi, co pozwoliło mu kontrolować obywateli sprzeciwu i ograniczać dostęp do dowodów pod pretekstem Wrażliwych Informacji Bezpieczeństwa.
Kolejnym szefem tuszowania był Philip Zelikow, dyrektor wykonawczy Komisji Prezydenckiej 9/11 powołanej w listopadzie 2002 roku. Zelikow sam siebie określa jako specjalista od tworzenia "publicznych mitów" poprzez "'wypalanie' lub 'kształtowanie' wydarzeń, które nabierają 'transcendentnego' znaczenia i tym samym zachowują swoją moc choćby wtedy, gdy pokolenie doświadczające odchodzi ze sceny" (Wikipedia). W grudniu 1998 roku współpodpisał artykuł dla Foreign Affairs zatytułowany "Terroryzm katastrofalny", w którym spekulował, co by się stało, gdyby zamach na WTC w 1993 roku (już przypisywany bin Ladenowi) został przeprowadzony bombą nuklearną: "Akt katastrofalnego terroryzmu, który zabił tysiące lub dziesiątki tysięcy ludzi i/lub zakłócił niezbędne potrzeby życia setek tysięcy, a choćby miliony, co byłoby przełomowym wydarzeniem w historii Ameryki. Może oznaczać straty życia i mienia bezprecedensowe w czasie pokoju i podważyć podstawowe poczucie bezpieczeństwa Amerykanów wewnątrz własnych granic w sposób podobny do radzieckiego testu bomby atomowej z 1949 roku, a może choćby gorzej. … Podobnie jak Pearl Harbor, wydarzenie podzieliłoby naszą przeszłość i przyszłość na przed i po. Stany Zjednoczone mogą odpowiedzieć drakońskimi środkami ograniczającymi wolności obywatelskie, umożliwiającymi szerszą inwigilację obywateli, zatrzymanie podejrzanych i użycie śmiercionośnej siły." To człowiek, który kontrolował rządowe śledztwo w sprawie ataków terrorystycznych z 11 września. Thomas Kean i Lee Hamilton, którzy nominalnie kierowali komisją, ujawnili w swojej książce Without Precedent: The Inside Story of the 9/11 Commission (2006), iż komisja "była od początku skazana na porażkę". Zelikow, jak twierdzą, już wcześniej napisał streszczenie i wniosek do końcowego raportu przed pierwszym spotkaniem. Kontrolował wszystkie grupy robocze, uniemożliwiał im wzajemną komunikację i powierzył im jedyną misję udowodnienia oficjalnej wersji; Na przykład Zespół 1A miał za zadanie "opowiedzieć historię najbardziej udanej operacji Al-Kaidy — ataków z 11 września."
Ścisła kontrola mediów głównego nurtu to być może najdelikatniejszy aspekt całej operacji. Nie będę się zagłębiał w ten aspekt, bo wszyscy wiemy, czego można się spodziewać po głównych mediach. jeżeli chodzi o przełomowy argument na temat tego, w jakim stopniu 11 września był psychologiczną operacją zaaranżowaną przez MSM, polecam dokument Ace'a Bakera z 2012 roku 9/11 The Great American Psy-Opera, rozdziały 6, 7 i 8.
Makiaweliczni metasyjoniści
Jeśli przejdziemy na najwyższy poziom spisku, znajdziemy się w Tel Awiwie. Przygotowania do 11 września zbiegły się z objęciem władzy przez Benjamina Netanjahu w 1996 roku, następnie przez Ehuda Baraka w lipcu 1999 oraz Ariela Szarona w marcu 2001 roku, który przywrócił Netanjahu na stanowisko ministra spraw zagranicznych w 2002 roku (ponownie został premierem w 2009 roku). Należy zauważyć, iż zarówno Netanjahu, jak i Ehud Barak tymczasowo opuścili rząd Izraela we wrześniu 2001 roku, podobnie jak Ben-Gurion w czasie zamachu na Kennedy'ego (przeczytaj mój artykuł o JFK). Kilka miesięcy przed 11 września Barak, były szef izraelskiego wywiadu wojskowego, został "zrekrutowany" jako konsultant dla firmy przykrywkowej Mossadu, SCP Partner, specjalizującej się w bezpieczeństwie i zlokalizowanej mniej niż siedem mil od Urban Moving Systems. [8] Godzinę po wybuchu Północnej Wieży Barak wystąpił w BBC World, by wskazać palcem na bin Ladena (jako pierwszy to zrobił) i podsumował: "To czas, by rozpocząć operacyjną, pełną wojnę z terroryzmem."
Jeśli chodzi o Netanjahu, nie dziwi nas, iż w 2006 roku w CNN przechwalał się, iż w 1995 roku przewidział, iż "jeśli Zachód nie obudzi się na samobójczy charakter bojowego islamu, następną rzeczą, którą zobaczymy, będzie bojowy islam niszczący World Trade Center." Netanjahu jest przykładem coraz bliższej "specjalnej relacji" między USA a Izraelem, która rozpoczęła się za czasów Trumana i rozkwitła za rządów Johnsona. Netanjahu mieszkał, studiował i pracował w Stanach Zjednoczonych w latach 1960–1978, w tym samym roku życiathi jego 27th roku — z wyjątkiem służby wojskowej — oraz ponownie po 33. roku życia, kiedy został mianowany zastępcą ambasadora w Waszyngtonie, a następnie stałym delegatem przy Organizacji Narodów Zjednoczonych. Netanjahu regularnie pojawiał się w CNN na początku lat 90., przyczyniając się do przekształcenia wiodącego na świecie kanału informacyjnego w główne syjonistyczne narzędzie propagandy. Jego polityczny los był w dużej mierze zaplanowany i kształtowany w Stanach Zjednoczonych, pod nadzorem tych, których dziś nazywamy neokonserwatystami, a jedyną rzeczą, która go od nich odróżnia, jest to, iż z powodów PR nie posiada obywatelstwa amerykańskiego.
"Czym jest neokonserwatysta?" zapytał kiedyś Bush 43 do swojego ojca Busha 41, po ponad trzech latach w Białym Domu. "Chcesz imion albo opis?" odpowiedział 41. "Opis." "Cóż," powiedział 41, "powiem ci to jednym słowem: Izrael." [9] Ta anegdota cytowana przez Andrew Cockburna podsumowuje wszystko. Ruch neokonserwatywny narodził się w redakcji miesięcznika Commentary, który w 1945 roku zastąpił Contemporary Jewish Record jako organ prasowy American Jewish Committee. "Jeśli istnieje w Ameryce ruch intelektualny, do którego wynalazku Żydzi mogą się wyłącznie związać, to jest nim neokonserwatyzm" – napisał Gal Beckerman w Jewish Daily Forward, 6 stycznia 2006 roku. "Faktem jest, iż jako filozofia polityczna neokonserwatyzm narodził się wśród dzieci żydowskich imigrantów i w tej chwili jest w dużej mierze intelektualną domeną wnuków tych imigrantów."
Ojcowie założyciele neokonserwatyzmu (Norman Podhoretz, Irving Kristol, Donald Kagan, Paul Wolfowitz, Adam Shulsky) byli samozwańczymi uczniami Leo Straussa, niemieckiego żydowskiego imigranta wykładującego na Uniwersytecie Chicagowskim. Straussa można określić jako metasyjonistę w tym sensie, iż choć był gorliwym zwolennikiem Państwa Izrael, odrzucał ideę, iż Izrael jako naród powinien być ograniczony do granic; Izrael musi zachować swoją specyfikę, która ma być wszędzie, powiedział w istocie w swoim wykładzie z 1962 roku "Dlaczego pozostajemy Żydami." Strauss pochwalałby także nazywanie go makiawelistą, gdyż w swoich Myślach o Machiavellego chwalił "nieustraszoność jego myśli, majestat wizji i łagodną subtelność jego wypowiedzi" (s. 13). Wzorem księcia Machiavellego był Cesar Borgia, tyran, który po mianowaniu okrutnego Ramiro d'Orco do podporządkowania prowincji Rumunii, kazał go stracić z całkowitą brutalnością, zdobywając wdzięczność ludu po tym, jak przekierował ich nienawiść na innych. Machiavelli, pisze Strauss, "jest patriotą szczególnego rodzaju: bardziej troszczy się o zbawienie ojczyzny niż o zbawienie własnej duszy" (s. 10). I właśnie o to właśnie chodzi w żydowskim środowisku, według żydowskich myślicieli takich jak Harry Waton: "Żydzi, którzy mają głębsze zrozumienie judaizmu, wiedzą, iż jedyną nieśmiertelnością dla Żyda jest nieśmiertelność narodu żydowskiego" (więcej tutaj). W rzeczywistości, w Jewish World Review z 7 czerwca 1999 roku Michael Ledeen, neokonserwatyzm i współzałożyciel Jewish Institute for National Security Affairs (JINSA), założył, iż Machiavelli musiał być "tajnym Żydem", ponieważ "jeśli posłuchasz jego filozofii politycznej, usłyszysz muzykę żydowską."
Neokonserwatyści pierwszego pokolenia pierwotnie ustawiali się na skrajnej lewicy. Irving Kristol, jeden z głównych redaktorów Commentary, od dawna twierdził, iż jest trockistą. To właśnie po udanej aneksji arabskich terytoriów przez Izrael w 1967 roku straussianie doświadczyli przejścia na prawicowy militaryzm, od którego zawdzięczają swoją nową nazwę. Norman Podhoretz, redaktor naczelny w latach 1960–1995, przeszedł od antywojennego aktywisty do zwolennika budżetu obronnego na początku lat 70. W 1979 roku przedstawił następujące wyjaśnienie: "Amerykańskie wsparcie dla Izraela zależało od dalszego zaangażowania USA w sprawy międzynarodowe — z czego wynikało, iż amerykański wycofanie się w izolacjonistyczny nastrój [. . .] która teraz wydawała się niedługo znów zwyciężyć, stanowiła bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa Izraela." (Breaking Ranks, s. 336). Prowadzenie USA do wojny dla dobra Izraela to istota makiawelicznych kryptosyjonistów, zwodniczo nazywanych neokonserwatystami.
Projekt na nowy (((amerykański))) wiek
Historia tego, jak neokonserwatyści osiągnęli pozycję wpływów, jaką zajmowali za czasów George'a W. Busha, jest skomplikowana i mogę ją jedynie napisać. Po raz pierwszy weszli do aparatu państwowego w bagażu Rumsfelda i Cheneya, podczas rekonstrukcji rządu prezydenta Forda, znanej jako "masakra halloweenowa", po rezygnacji Nixona. Gdy zimna wojna uspokoiła się po ewakuacji wojsk Ameryki z Wietnamu w 1973 roku, a CIA przedstawiła uspokajające analizy zdolności i ambicji ZSRR, Rumsfeld (jako sekretarz obrony) i Cheney (jako szef sztabu) przekonali Forda do powołania niezależnego komitetu, znanego jako Team B, do podwyższenia szacunków CIA dotyczących zagrożenia ze strony ZSRR, oraz reaktywować postawę wojenną w opinii publicznej, Kongresie i administracji. Drużynę B przewodniczył Richard Pipes, a współprzewodniczył Paul Wolfowitz, oba przedstawione przez Richarda Perle'a.
W trakcie demokratycznej prezydentury Cartera (1976–80) neokonserwatyści dążyli do zjednoczenia jak największej liczby Żydów wokół swoich polityk, zakładając Żydowski Instytut ds. Bezpieczeństwa Narodowego (JINSA), który stał się drugim najpotężniejszym lobby proizraelskim po AIPAC. Zgodnie z jej "misją" jest "poświęcona edukacji decydentów ds. bezpieczeństwa narodowego w Kongresie, wojsku i cywilnym na temat amerykańskiej obrony i interesów strategicznych, przede wszystkim na Bliskim Wschodzie, którego fundamentem jest solidna kooperacja amerykańsko-izraelska w zakresie bezpieczeństwa." W 1980 roku neokonserwatyści zostali nagrodzeni przez Ronalda Reagana za wsparcie przez tuzin stanowisk w dziedzinie bezpieczeństwa narodowego i polityki zagranicznej: Richard Perle i Douglas Feith w Departamencie Obrony; Richard Pipes w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego; Paul Wolfowitz, Lewis "Scooter" Libby i Michael Ledeen w Departamencie Stanu. Pomogli Reaganowi eskalować zimną wojnę, obsypując miliardy dolarów na kompleks wojskowo-przemysłowy.
Długoterminowe planowanie 11 września prawdopodobnie zaczęło się wtedy. Isser Harel, założyciel izraelskich służb specjalnych (Shai w 1944, Shin Bet w 1948, Mossad do 1963), miał w 1980 roku w wywiadzie z chrześcijańskim syjonistą Michaelem Evansem przepowiedzieć, iż islamski terroryzm uderzy w Amerykę w ich "symbolu fallusowym": "Twój największy symbol fallis to Nowy Jork, a najwyższy budynek będzie symbolem fallusa, który uderzą". [10] (Potrzebny byłby cały artykuł, by udokumentować i wyjaśnić odrodzenie żydowskiego daru apokaliptycznego proroctwa w ostatnich dekadach.)
W 1996 roku, w czasach Clintona, neokonserwatyści włożyli całą swoją siłę w swój ostateczny think tank, Project for the New American Century (PNAC), kierowany przez Williama Kristola i Roberta Kagana. PNAC zalecał wykorzystanie klęski komunizmu do wzmocnienia amerykańskiej hegemonii poprzez zapobieganie pojawieniu się rywala. W ich Deklaracji Zasad zobowiązano się do rozszerzenia obecnego Pax Americana, który zakładał "wojsko silne i gotowe stawić czoła zarówno obecnym, jak i przyszłym wyzwaniom." W swoim raporcie z września 2000 roku zatytułowanym Odbudowa obrony Ameryki PNAC przewidywał, iż siły amerykańskie muszą stać się "zdolne do szybkiego rozmieszczania i wygrywania wielu jednoczesnych wojen na dużą skalę." Wymagało to głębokiej transformacji, w tym opracowania "nowej rodziny broni jądrowej zaprojektowanej do sprostania nowym wymaganiom wojskowym." Niestety, według autorów raportu, "proces transformacji [...] prawdopodobnie będzie długa, chyba iż pojawi się jakaś katastrofa i katalizator—jak nowy Pearl Harbor." Z pewnością nie jest przypadkiem, iż latem 2001 roku ukazał się trzygodzinny hit Pearl Harbor, wygodnie utrwalając mem "Nowy Pearl Harbor" w umysłach milionów ludzi.
Architekci PNAC zagrali kartą amerykańskiej hegemonii, otulając się superpatriotycznym dyskursem cywilizacyjnej misji Ameryki. Jednak ich dwulicowość została ujawniona w dokumencie ujawnionym w 2008 roku: raporcie opublikowanym w 1996 roku przez izraelski think tank Institute for Advanced Strategic and Political Studies (IASPS), zatytułowanym Czyste rozejście: Nowa strategia zabezpieczenia królestwa, napisanym specjalnie dla nowego premiera Izraela, Benjamina Netanjahu. Zespół odpowiedzialny za raport był kierowany przez Richarda Perle'a, a w jego skład wchodzili Douglas Feith i David Wurmser, którzy w tym samym roku znaleźli się wśród sygnatariuszy PNAC. Jak sugeruje tytuł, raport Clean Break zaprosił Netanjahu do zerwania z Porozumieniami z Oslo z 1993 roku, które oficjalnie zobowiązywały Izrael do zwrotu terytoriów okupowanych nielegalnie od 1967 roku. Nowy premier powinien zamiast tego "wykorzystać wszelką możliwą energię na odbudowę syjonizmu" i ponownie potwierdzić prawo Izraela do Zachodniego Brzegu i Strefy Gazy.
W listopadzie 2000 roku Bush Jr. został wybrany na warunkach wywołanych protestami przeciwko fałszerstwom wyborczym. Dick Cheney, który kierował jego kampanią, mianował się wiceprezydentem i wprowadził dwadzieścia neokonserwatystów na najważniejsze stanowiska w polityce zagranicznej. Departament Stanu powierzono Colinowi Powellowi, ale otaczali go neokonserwatywni współpracowniki, tacy jak David Wurmser. Jako doradca ds. bezpieczeństwa narodowego, Condoleezza Rice, specjalistka od Rosji bez doświadczenia na Bliskim Wschodzie, była całkowicie zależna od swojego neokonserwatywnego doradcy Philipa Zelikowa. William Luti i Elliott Abrams, a później Eliot Cohen, również mieli za zadanie kierować Rice. Jednak to głównie z Departamentu Obrony pod rządami Donalda Rumsfelda najbardziej wpływowi neokonserwatyści kształtowali amerykańską politykę zagraniczną i wojskową. Richard Perle zajmował najważniejsze stanowisko dyrektora Rady Polityki Obronnej, odpowiedzialnego za definiowanie strategii wojskowej, podczas gdy Paul Wolfowitz stał się "duszą Pentagonu" jako zastępca sekretarza, a Douglas Feith podsekretarzem.
The Hanukkah miracle to start WWIV
Po ośmiu miesiącach prezydentury Bush stanął w obliczu "katastrofalnego wydarzenia", "nowego Pearl Harbor", o którym PNAC marzył rok wcześniej. 11 września był prawdziwym "cudem Chanuki" dla Izraela, skomentowali szef Mossadu Ephraim Halevy oraz przewodniczący Izraelskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Uzi Dayan. Netanjahu się ucieszył: "To bardzo dobre [...] wywoła natychmiastową sympatię [...], wzmocni więź między naszymi dwoma narodami, ponieważ przez tyle dekad doświadczaliśmy terroru, ale Stany Zjednoczone doświadczyły teraz masowego krwawienia terroru." 21 września opublikował felieton w New York Post zatytułowany "Dziś wszyscy jesteśmy Amerykanami", w którym wygłosił swoje ulubione powiedzenie propagandowe: "Dla bin Ladenów świata Izrael jest jedynie dodatkiem. Ameryka jest celem." Trzy dni później New Republic odpowiedziała nagłówkiem w imieniu Amerykanów: "Wszyscy jesteśmy teraz Izraelczykami." Amerykanie doświadczyli 11 września jako akt nienawiści ze strony świata arabskiego i natychmiast poczuli sympatię dla Izraela, którą neokonserwatyści nieustannie wykorzystywali. Jednym z celów było zachęcenie Amerykanów do postrzegania izraelskiego ucisku Palestyńczyków jako części globalnej walki z islamskim terroryzmem.
To był wielki sukces. W latach poprzedzających 11 września reputacja Izraela osiągnęła dno; Z całego świata napływały potępienia za politykę apartheidu i kolonizacji oraz systematyczną wojnę przeciwko palestyńskim strukturom dowodzenia. Coraz więcej amerykańskich głosów kwestionowało zalety szczególnych relacji między Stanami Zjednoczonymi a Izraelem. Od dnia ataków wszystko się skończyło. Ponieważ Amerykanie zamierzali teraz walczyć z arabskimi terrorystami na śmierć i życie, przestali domagać się od Izraela bardziej rozsądnych, proporcjonalnych odwetów wobec palestyńskich zamachowców-samobójców i rakiet.
Zamiast tego przemówienia prezydenta (napisane przez neokonserwatywnego Davida Fruma) określały ataki z 11 września jako wywoławczę nowej wojny światowej, prowadzonej przeciwko niewidzialnemu wrogowi rozsianemu po całym Bliskim Wschodzie. Po pierwsze, zemsta musi nadejść nie tylko na bin Ladenie, ale także na państwie, które go chroni: "Nie będziemy rozróżniać tych, którzy popełnili te czyny, od tych, którzy je ukrywają" (11 września). Po drugie, wojna rozciąga się na cały świat: "Nasza wojna z terroryzmem zaczyna się od Al-Kaidy, ale na tym się nie kończy. Nie skończy się, dopóki każda grupa terrorystyczna o globalnym zasięgu nie zostanie odnaleziona, powstrzymana i pokonana" (20 września). Po trzecie, każdy kraj, który nie wspiera Waszyngtonu, będzie traktowany jak wróg: "Albo jesteście z nami, albo z terrorystami" (20 września).
W artykule w Wall Street Journal z 20 listopada 2001 roku neokonserwatysta Eliot Cohen nazwał wojnę z terroryzmem "IV wojną światową", co gwałtownie powtórzyli inni amerykańscy syjoniści (dziwny wybór nazwy WWIV zamiast III wojny światowej pochodzi, jak podejrzewam, z etnocentrycznego światopoglądu neokonserwatystów, w którym każda wojna światowa jest krokiem w kierunku Wielkiego Izraela; ponieważ jeden z głównych kroków został dokonany w 1967 roku, zimna wojna liczy się jako III wojna światowa). We wrześniu 2004 roku, na konferencji w Waszyngtonie zatytułowanej "IV wojna światowa: Dlaczego walczymy, z kim walczymy, jak walczymy", Cohen powiedział: "Wrogiem w tej wojnie nie jest 'terroryzm' [...] ale bojowy islam." Podobnie jak zimna wojna, zbliżająca się wojna światowa, według wizji Cohena, ma ideologiczne korzenie, będzie miała globalne konsekwencje i będzie trwała długo, obejmując cały wachlarz konfliktów. Samospełniająca się przepowiednia nowej wojny światowej skoncentrowanej na Bliskim Wschodzie została również spopularyzowana przez Normana Podhoretza w "How to Win World War IV" (Komentarz, luty 2002), następnie w drugim artykule "World War IV: How It Started, What It Means, and Why We Have to Win" (wrzesień 2004), a na końcu w książce zatytułowanej World War IV: Długa walka z islamofaszyzmem (2007). [11]
Porwana konspiracja i kontrolowana opozycja
W przypadku 11 września, jak i Kennedy'ego, kontrolowana opozycja działa na wielu poziomach, a wielu uczciwych badaczy zdaje sobie dziś sprawę, iż sam ruch Prawdy o 11 września jest częściowo kierowany przez osoby i grupy potajemnie dążące do odwrócenia podejrzeń od Izraela. Tak jest z pewnością w przypadku trzech młodych Żydów (Avery, Rowe i Bermas), którzy wyreżyserowali film Loose Change (2005), najchętniej oglądany film spiskowy o 11 września od jego pierwszej wersji w 2005 roku. Całą swoją tezę oparli na porównaniu z nigdy nie zrealizowanym projektem fałszywej flagi Operation Northwoods (który został we właściwym momencie ujawniony publicznie w maju 2001 roku w książce Jamesa Bamforda Body of Secrets, napisanej przy wsparciu byłego dyrektora NSA Michaela Haydena, w tej chwili pracującego dla Michaela Chertoffa), ale nie wspomnieli o ataku na USS Liberty, dobrze udokumentowany atak fałszywej flagi Izraela na jego sojusznika z USA. Nie wypowiedzieli ani słowa o lojalności neokonserwatystów wobec Izraela i traktują każdego, kto wskazywał na izraelską rolę w 11 września, za antysemickiego. To samo można powiedzieć o nowszym filmie Bermasa Invisible Empire (2010), również wyprodukowanym przez Alexa Jonesa: kompilacji antyimperialistycznych klisz skupiających się na Bushach i Rockefellerach, bez najmniejszej aluzji (((Others))).
Warto zauważyć, iż scenariusz 9/11 przedstawiony przez Loose Change został w rzeczywistości napisany wcześniej przez Hollywood: on the 4th marca 2001 roku Fox TV wyemitowała pierwszy odcinek serialu The Lone Gunmen, który obejrzało 13 milionów Amerykanów. Fabuła opowiada o hakerach komputerowych działających dla tajnej grupy rządu USA, którzy porywają samolot zdalnie z zamiarem rozbicia go o jedną z Wież Bliźniaczych, sprawiając wrażenie, jakby został porwany przez islamskich terrorystów. W ostatnich sekundach piloci odzyskują kontrolę nad samolotem. Celem nieudane operacji było wywołanie wojny światowej pod pretekstem walki z terroryzmem. Zwolennicy "pracy od środka" w szkole wierzą, iż ten odcinek musiał napisać jakiś sygnalista z Foxa. Mało prawdopodobne!
Oczywiście jest trochę prawdy w teorii "pracy wewnętrznej", jak mówiłem na początku. Izrael (w szerszym sensie) nie byłby w stanie przeprowadzić takiej operacji i uniknąć użycia bez współudziału najwyższego szczebla rządu USA. Jak to działa? Podobnie jak w przypadku zamachu na Kennedy'ego, jeżeli weźmiemy pod uwagę, iż krajem rządził wtedy wiceprezydent Dick Cheney, a prezydent był tylko idolem (zob. Lou Dubose i Jake Bernstein, Vice: Dick Cheney and the Hijacking of the American Presidency, Random House, 2006). W mojej książce JFK-9/11 zaproponowałem wiarygodny scenariusz, w którym Izrael faktycznie porwał mniejszy fałszywy atak na Pentagon sfabrykowany przez amerykańskie Głębokie Państwo, w ograniczonym celu uzasadnienia obalenia talibów w Afganistanie, co w pełni popierają tacy "Wielcy Gracze" jak Zbigniew Brzeziński, Ale co samo w sobie nie interesowało neokonserwatystów.
Neokonserwatyści chcieli nowej wojny z Irakiem, a potem ogólnego pożaru na Bliskim Wschodzie, który doprowadziłby do upadku wszystkich wrogów Izraela, z Syrią i Iranem na szczycie listy. Więc przelicytowali wszystkich i nadali operacji skalę, jakiej chcieli, z pomocą swojego nowojorskiego super-sayan Silverteina. George W. Bush, Colin Powell, Condoleezza Rice i inni gojowie, którzy byli wykluczani z obiegu, uwikłani w globalne machinacje geopolityczne, mogli jedynie próbować ratować twarz. 19 i 20 września Rada Polityki Obronnej Richarda Perle'a zebrała się w towarzystwie Paula Wolfowitza i Bernarda Lewisa (wynalazcy samospełniającej się przepowiedni "starcia cywilizacji"), ale pod nieobecność Powella i Rice'a. Przygotowali list do Busha, napisany na papierze firmowym PNAC, przypominający mu o jego historycznej misji: "Nawet jeżeli dowody nie łączą bezpośrednio Iraku z atakiem, każda strategia mająca na celu wyeliminowanie terroryzmu i jego sponsorów musi obejmować zdecydowane wysiłki na rzecz usunięcia Saddama Husajna z władzy w Iraku. Brak podjęcia takiego wysiłku będzie oznaczał wczesną, a być może zdecydowaną kapitulację w wojnie z międzynarodowym terroryzmem." [12] To było ultimatum. Bush z pewnością zdawał sobie sprawę z wpływu, jaki neokonserwatyści zdobyli na główne media prasowe i telewizyjne. Był zmuszony, pod groźbą zakończenia w przysłowiowym koszu na śmieci historii, popierać inwazję na Irak, której jego ojciec odmówił syjonistom dekadę wcześniej.
Jeśli chodzi o Brzezińskiego i innych prawdziwych amerykańskich imperialistów, ich wsparcie dla inwazji na Afganistan sprawiło, iż ich nieśmiałe protesty przeciwko wojnie w Iraku stały się nieskuteczne. Było to nieco późno w lutym 2007 roku, gdy Brzeziński potępił przed Senatem "historyczną, strategiczną i moralną katastrofę [...] kierowany manichejskimi impulsami i imperialną pychą." W 2012 roku oświadczył, odnosząc się do ryzyka konfliktu z Iranem, iż Obama powinien przestać podążać za Izraelem jak "głupi muł". niedługo zniknął z głównego nurtu jako użyteczny idiota, który już nie był użyteczny.
"Półprawda" teorii wyłącznie "pracy wewnętrznej", która potępia 11 września jako operację fałszywej flagi przeprowadzoną przez państwo amerykańskie na własnych obywatelach, funkcjonuje jak wtórna fałszywa flaga ukrywająca prawdziwych panów operacji, którzy w rzeczywistości są agentami w służbie obcego państwa. Jednym z celów tej kontrolowanej opozycji od wewnątrz jest zmuszenie amerykańskich urzędników do utrzymania maskarady "bin Laden to zrobił", wiedząc, iż rozerwanie fałszywej flagi islamskiej ujawni tylko flagę USA, a nie flagę izraelską. Nie kontrolując już mediów, nie mieliby środków, by podnieść tę drugą zasłonę i ujawnić Izrael. Każda próba dotarcia do prawdy byłaby politycznym samobójstwem. Wszyscy rozumieją, o co toczy się to: jeżeli pewnego dnia, pod narastającą presją opinii publicznej lub z innego strategicznego powodu, media głównego nurtu porzucą oficjalną historię o bin Ladenie, dobrze wyćwiczone hasło "9/11 to była robota od wewnątrz" przygotuje Amerykanów do odwrócenia się od własnego rządu, podczas gdy neokonserwatywni syjoniści pozostaną nietykalni (metoda Machiavellego: Spraw, by ktoś inny osiągnął twoje brudne cele, a potem zwróć się na niego zemsta ludowa). I Bóg wie, co się stanie, jeżeli rząd do tego czasu nie zdołał rozbroić swoich obywateli dzięki operacjom psychologicznym typu Sandy Hook. Urzędnicy rządowi nie mają innego wyjścia, jak tylko trzymać się historii Al-Kaidy, przynajmniej przez następne pięćdziesiąt lat.
Po dotarciu do tego wniosku w JFK-9/11 miałem satysfakcję odkryć, iż Victor Thorn, w książce, która mi umknęła (Made in Israel: 9-11 and the Jewish Rot Against America, Sisyphus Press, 2011), już wyraził to w ostrzejszych słowach: "W istocie ruch '9/11 truth' powstał wcześniej do 11 września 2001 roku jako sposób tłumienia wiadomości dotyczących współudziału Izraela. W latach 2002–2003 "truthers" zaczęli pojawiać się na wiecach z transparentami z napisem "9-11 to robota z wewnątrz". Początkowo te znaki dawały nadzieję tym, którzy nie wierzyli absurdalnym osłonom rządu i głównych mediów. Ale wtedy pojawiło się straszne uświadomienie: hasło "9/11 to robota od środka" było prawdopodobnie najlepszym przykładem izraelskiej propagandy, jaki kiedykolwiek powstał. […] Mantra "9 września to robota od środka" jest tylko częściowo prawdziwa i z natury szkodzi "ruchowi prawdy", ponieważ odwraca całą uwagę od zdradzieckiego ataku Izraela na Amerykę. […] Liderzy tych fałszywych grup z 11 września znają prawdę o barbarzyństwie Izraela podczas 11 września. Ich gotowość do podtrzymywania lub tuszowania sprawy ostatecznie czyni ich tak samo winnymi i nikczemnymi jak ci, którzy przeprowadzili ataki. W tej kwestii nie ma stopni dystansu. To kwestia czarno-biała. Powiedz całą prawdę o izraelskiej kabałie Murder, Inc. albo śpij w tym samym zainfekowanym łóżku, w którym leżą te mordercze psy. […] Fałszywi konspiratolodzy narzekają, iż rząd i źródła informacyjne nie mówią prawdy, a mimo to wprowadzili całkowity zaciemnienie danych dotyczących Izraela i 11 września."
Brakujące 0,3 biliona
Niektórzy czytelnicy będą narzekać, iż sprawiam, iż bardzo skomplikowana operacja wydaje się zbyt prosta. Przyznaję się do winy: próbowałem tu jedynie przedstawić przypadek przeciwko Izraelowi w krótkim ujęciu artykułu. Ale doskonale zdaję sobie sprawę, iż stworzenie Wielkiego Izraela poprzez wojnę światową prowadzoną przez USA mogło nie być jedynym czynnikiem przy przygotowaniach do 11 września. W to musiało być zaangażowanych wiele prywatnych interesów. Jednak uważam, iż żaden z nich nie ingerował w plan Izraela, a większość go popierała.
Na przykład brakuje złota w piwnicy WTC: odzyskano 200 milionów dolarów z szacowanych 1 miliardów dolarów: kto zabrał resztę? Ale to nic w porównaniu z 2,3 biliona dolarów, które brakowało z rachunków Departamentu Obrony za rok 2000, a także z 1,1 biliona dolarów za 1999 rok, według telewizyjnego oświadczenia z 10 wrześniath, 2001, dzień przed atakami, autorstwa Donalda Rumsfelda. Dla porównania, to ponad tysiąc razy większe straty niż Enron, który w tym samym roku wywołał serię bankructw. Wszystkie te pieniądze wyparowały w powietrzu pod nadzorem Williama Cohena, sekretarza obrony podczas drugiej kadencji Billa Clintona. W 2001 roku osobą, której zadaniem było pomóc w odnalezieniu zaginionych bilionów, był podsekretarz obrony (kontroler) Dov Zakheim, członek PNAC i wyświęcony rabin. W praktyce zagadka musiała zostać rozwiązana przez analityków finansowych z Resource Services Washington (RSW). Niestety, ich biura zostały zniszczone przez "al-Kaidę" następnego ranka. "Porywacze" lub Lot AA77, zamiast uderzyć w centrum dowodzenia po wschodniej stronie Pentagonu, zdecydowali się na teoretycznie niemożliwy do wykonania spiralnego zjazdu w dół o 180 stopni, aby trafić w zachodnią stronę budynku dokładnie w miejscu biur księgowych. 34 ekspertów RSW zginęło w swoich biurach wraz z 12 innymi analitykami finansowymi, co odnotowano w biografii lidera zespołu Roberta Russella dla National 9/11 Pentagon Memorial: "W weekend przed jego śmiercią całe jego biuro uczestniczyło w uczcie z krabami w domu Russellów. Świętowali zakończenie budżetu na rok fiskalny. Tragicznie, każda osoba, która uczestniczyła w tej imprezie, była zamieszana w eksplozję w Pentagonie i w tej chwili jest zaginiona."
Przez niewiarygodny zbieg okoliczności, jeden z ekspertów finansowych próbujących zrozumieć straty finansowe Pentagonu, Bryan Jack, miał zmarć w dokładnym miejscu swojego biura, nie dlatego, iż pracował tam tego dnia, ale dlatego, iż był w podróży służbowej na locie AA77. Jak mówi baza danych Washington Post: "Bryan C. Jack był odpowiedzialny za ograniczenie amerykańskiego budżetu obronnego. Był pasażerem lotu American Airlines 77, zmierzającego do Kalifornii w oficjalnych sprawach, gdy jego samolot uderzył w Pentagon, gdzie w każdy inny dzień Jack pracowałby przy komputerze". Jahwe musi mieć trochę bezczelności!
Laurent Guyénot jest autorem książek JFK-9/11: 50 lat głębokiego państwa, Progressive Press, 2014, oraz From Yahweh to Sion: Jealous God, Chosen People, Promised Land ... Starcie cywilizacji, 2018. (lub w cenie 30 dolarów wysyłki z Sifting and Winnowing, POB 221, Lone Rock, WI 53556).
Przypisy
[1] Philippe Broussard, "En dépit des déclarations américaines, les cices menant à Ben Laden restent minces", Le Monde, 25 września 2001.
[2] Gilad Atzmon, Bycie w czasie: manifest postpolityczny (Manifest po polityce), Interlink Publishing, 2017, s. 142.
[3] David Ray Griffin, 9/11 Contradictions, Arris Books, 2008, s. 170-182; Webster Griffin Tarpley, 9/11 Syntetyczny terror wyprodukowany w USA, Progressive Press, 2008, s. 321-324.
[4] Christopher Bollyn, Rozwiązanie 9-11: Oszustwo, które zmieniło świat, C. Bollyn, 2012, s. 278–280.
[5] Jest cytowana tutaj z książki Bollyna oraz z Justina Raimondo, The Terror Enigma: 9/11 and the Israeli Connection, iUniverse, 2003.
[6] Christopher Bollyn, Rozwiązanie 11-9: Oszustwo, które zmieniło świat, C. Bollyn, 2012, s. 159.
[7] Justin Raimondo, Tajemnica terroru: 9/11 i izraelskie połączenie, iUniverse, 2003, s. 3.
[8] Christopher Bollyn, Rozwiązanie sprawy 9-11: Oszustwo, które zmieniło świat, 2012, s. 278-280.
[9] Cytowane przez Andrew Cockburna, który twierdzi, iż słyszał anegdotę od "przyjaciół rodziny", w Rumsfeld: His Rise, His fall, and Catastrophic Legacy, Scribner, 2011, s. 219.
[10] Michael Evans opowiadał o tej przepowiedni w wywiadzie z Deborath Calwell oraz w swojej książce "The American Prophecies, Terrorism and Mid-East Conflict Reveal a Nation's Destiny", cytowanej w Christopher Bollyn, Solving 9-11: The Deception That Changed the World, C. Bollyn, 2012, s. 71.
[11] Stephen Sniegoski, Przezroczysta kabała: Neokonserwatywna agenda, wojna na Bliskim Wschodzie i narodowy interes Izraela, Enigma Edition, 2008, s. 193.
[12] Stephen Sniegoski, Przezroczysta kabała: Neokonserwatywna agenda, wojna na Bliskim Wschodzie i narodowy interes Izraela, Enigma Edition, 2008, s. 144.
https://www.unz.com/article/911-was-an-israeli-job/










