81 LAT TEMU ZAKOŃCZYŁA SIĘ DRUGA WOJNA ŚWIATOWA

solidaryzm.eu 1 день назад

Rzeczywistość, jaka wyłoniła się wraz z końcem najstraszliwszej z wojen to temat ogromnie złożony. Proponuję więc spojrzenie z rzadko dziś pamiętanego a moim zdaniem godnego uwagi punktu widzenia. Jest to spojrzenie Stanisława Grabskiego – postaci w związku z którą prowadzone były niegdyś burzliwe spory, ale postaci bardzo doświadczonej, stąd szczególnie w ostatnich latach swojego życia na sytuację Polski zdolnej spojrzeć w sposób wówczas wyjątkowy. Było to spojrzenie na polskie realia w dużej perspektywie historycznej i zarazem – spojrzenie optymistyczne. I na tę zdolność odnajdywania faktów dla Polski korzystnych w sytuacji katastrofalnej, czarnej, tragicznej – też warto zwrócić uwagę. Dobrze byłoby przecież, żebyśmy nabywali zdolności odnajdywania drogi w sytuacjach trudnych. Czyli takich, jakich bieg dziejów nigdy Polsce nie szczędzi.

Przypomnijmy, kim był Stanisław Grabski – bardzo ważna postać w historii polskiego ruchu narodowego. Postać, której prawdopodobnie nie jedno można zarzucić, ale też nie jedno w jego działalności należy docenić. Bardziej pamięta się o jego bracie, autorze znakomitej reformy gospodarczej z lat dwudziestych, Władysławie Grabskim. My Wrocławianie i Dolnoślązacy powinniśmy też znać twórczość bratanka Stanisława Grabskiego, którym był Władysław Jan Grabski – autor znakomitych powieści o śląskich Piastach, o średniowiecznej polskiej Świdnicy, o pradawnym polskim Wrocławiu. A Stanisław Grabski był działaczem niepodległościowym, członkiem Komitetu Narodowego Polskiego, w okresie międzywojennym ministrem paru polskich rządów. W czasie wojny znalazł się w niewoli sowieckiej, był więźniem Łubianki i jednego z syberyjskich obozów koncentracyjnych. Szczęśliwie udało mi się dożyć układu Sikorski – Majski, skutkiem którego odzyskał wolność, został bliskim współpracowników generałów Andersa i Sikorskiego a po śmierci Ignacego Paderewskiego objął po nim funkcję marszałka Rady Narodowej czyli namiastki polskiego parlamentu, działającej na wojennym wygnaniu. Kiedy zakończyła się II wojna światowa Stanisław Grabski postanowił powrócić do Polski. Do Polski pod okupacją sowiecką, Polski w której działo się strasznie źle, ale Polski, którą trzeba było odbudowywać. Wracając do wyniszczonej wojną Polski Grabski miał 75 lat, miał zdrowie wyniszczone chorobami nabytymi m.in. w sowieckich katowniach i wiedział, iż były to ostatnie lata jego życia. I rzeczywiście zmarł trzy lata później. Te ostatnie lata swojego życia pragnął poświęcić, póki to było jeszcze możliwe, kształceniu polskich studentów. Póki możliwe, bo prosowiecki reżim dopiero się wtedy instalował, realia totalitarne swoje apogeum osiągnęło dopiero pod koniec lat czterdziestych. Wiedział, iż jako człowiek wykształcony – jest w Polsce bardzo potrzebny. Przypomnijmy, iż w całym okresie międzywojennym wyższe uczelnie ukończyło jedynie 62 tysiące obywateli Rzeczpospolitej Polskiej. W momencie wybuchu wojny mieliśmy kilka ponad sto tysięcy ludzi po wyższych studiach. To przede wszystkim ich nazwiska, nazwiska polskiej elity przywódczej i intelektualnej wypełniały grubą książkę, której reprint wydał niedawno Instytut Pamięci Narodowej. W książkę z tymi nazwiskami wyposażone były wszystkie niemieckie oddziały. Były to nazwiska ludzi przez Niemców przeznaczonych do natychmiastowego zamordowania. I byli mordowani od 1 września 1939 a apogeum tych mordów nastąpiło wiosną roku 1940, kiedy obydwaj okupanci – Sowieci w ramach Zbrodni Katyńskiej a Niemcy m.in. w Palmirach wymordowali dziesiątki tysięcy najlepiej wykształconych Polaków. Tylko w kwietniu roku 1940 wymordowana została większość członków wielu polskich stowarzyszeń naukowych, takich jak Towarzystwo Chemiczne, Związek Inżynierów Konstruktorów czy Akademicki Związek Morski. Grabski miał świadomość katastrofalnego rozmiaru takich strat, więc do Polski wrócił. Po czym z wielką pasją oddał się dzieleniu się ze studentami Uniwersytetu Warszawskiego swoją ogromną wiedzą i przeogromnym doświadczeniem z zakresu ekonomii, prawa i służeniu Polsce – służeniu Polsce w realiach ekstremalnie trudnych. I dzielił się ze swoimi studentami swoim poglądem na temat perspektyw Polski.

Jego spojrzenie warte jest uwagi, gdyż zawierało w sobie dwa walory w naszym myśleniu rzadkie a cenne. Pierwszym jest dostrzeżenie perspektywy dalekosiężnej, czyli trwałych skutków danych wydarzeń. A drugim odnalezienie w sytuacji bardzo złej faktów pozytywnych. Czyli takich, na których na przekór wszystkiemu – można budować lepszą przyszłość. Oczywiście nie chodziło o to, by mieć złudzenia. Grabski ich nie miał. Prawie dwa lata spędził w sowieckich katowniach i doskonale znał tę zarazę, jaka wraz z wejściem do Polski Armii Sowieckiej zainstalowała się w Polsce. Wiedział, iż panuje terror, iż we krwi topione jest Powojenne Powstanie Antykomunistyczne. Wiedział też jednak, iż komunizm jako ustrój oparty na fundamentalnym antropologicznym błędzie, prędzej czy później się zawali. Co będzie też oznaczało zapaść sowieckiego okupanta, dzięki czemu kiedyś Polska się go pozbędzie.

Grabski wiedział też oczywiście, jaką krzywdą dla Polski jest oderwanie wschodniej jej połowy wraz z miastami takimi jak Lwów, który przez długie wieki był jednym z najważniejszych polskich miast. Lwów, który w XIX wieku był jednym z co najwyżej dwóch – trzech najważniejszych ośrodków polskiej kultury a być może ośrodkiem najważniejszym. Być może choćby Grabski zgodziłby się z poglądem profesora Pawła Wieczorkiewicza, wg którego zabranie Polsce Lwowa było jak wydarcie człowiekowi połowy jego serca. Zarazem jednak Grabski, tak jak i większość polskiego ruchu narodowego uważał, iż Polska terytorialnie powinna sięgać dalej na zachód i iż granice Polski z Niemcami powinny zostać jak najbardziej skrócone. Dlatego uważał, iż granice, które Polska otrzymywała w roku 1945, są po prostu – dobre. Przypominał, iż odzyskując niepodległość po Pierwszej Wojnie Światowej Polska nie odzyskała wielu ziem, które do Polski należały często nieprzerwanie od czasów Mieszka I aż do rozbiorów. Przypomnijmy, iż w skład ziem zwanych po roku 1945 Ziemiami Odzyskanymi były obszary związane z Polską przez kilkaset lat a do Prus czy Niemiec należące tylko i wyłącznie w następstwie zbrodni, jaką były rozbiory. Do takich ziem, które do Polski należały od samych początków państwa polskiego, ziem w XVIII wieku zagarniętych drogą rozbiorów a które do międzywojennej Polski nie wróciły należała Ziemia Pilska, Ziemia Babimojska, Ziemia Wschowska, Ziemia Wałecka. Stanowiły one dużą część polskich ziem zachodnich, które od X wieku należały do Polski, które Prusy Polsce wydarły drogą zbrodni zaborów i których Polska po roku 1918 nie odzyskała. Grabski doceniał też to, iż wreszcie ostatecznie kończy się historia tej zarazy, nowotworowej pokrzyżackiej narośli odległej od Warszawy tylko o sto kilometrów i obejmującej Polskę jak kleszcze, czyli Prus Wschodnich. Tych Prus, których duża część w postaci Warmii od 1466 roku aż do rozbiorów była częścią Polski. I tych, które od roku 1525 stanowiły lenno Polski.

Grabski też uważał, iż rozmiar zbrodni dokonanych przez Niemców na Polakach ostatecznie przekreślał jakiekolwiek niemieckie prawa np. do Wrocławia. Czyli do jednego z wielu miast zachodniej Polski, w których polska obecność była dłuższa niż razem wzięta obecność austriacka, pruska i niemiecka. Grabski zauważał też, iż po straszliwych doświadczeniach wojny i okupacji Polska powinna się pożegnać z modelem państwa wielonarodowego. Wielonarodowa czyli wielobarwna i kulturowo wieloraka Rzeczpospolita miała oczywiście wiele plusów, miała wiele uroku. Jednak to, co się zaczęło dziać od 1 września roku 1939, rozwiało wiele złudzeń. We wrześniu 1939 roku do zabijania Polski przystąpiło aż 1200 mniejszych i większych oddziałów niemieckiej Piątej Kolumny. Złożone one były z obywateli polskich, ale narodowości niemieckiej, wyposażonych w broń przez niemieckie państwo, wykonujących rozkazy płynące z Niemiec. Tych 1200 oddziałów niemieckiej Piątek Kolumny strzelało w plecy obrońców Polski, mordowało polskich nauczycieli, liderów polskich społeczności. W województwach wschodnich takie same zbrodnie dokonywane były przez analogiczną agenturę sowiecką a potem rozpoczęło się ludobójstwo zwane Rzezią Wołyńską, obejmującą nie tylko Wołyń, ale też Pokucie i Małopolskę. Te straszliwe doświadczenia przekreśliły nadzieje na dobrą przyszłość polski wielonarodowościowej. Rzecz jasna – mniejszości narodowe to oczywistość, one będą zawsze, ale nie mogą mieć rozmiaru liczonego w milionach. I nie mogą być mniejszościami narodowo przynależnymi do państw mających wobec Polski jednoznacznie złowrogie zamiary. Nie tylko więc Grabski po zakończonej wojnie doceniał to, iż w nowej Polsce nie będzie milionowych rzesz tych, z których zrekrutować się mogą bandy niemieckiej Piątek Kolumny, bandy UPA czy antypolskie sowieckie jaczejki.

Jeśli mówimy o zakończeniu Drugiej Wojny Światowej to z wydarzeniem tym wiążą się dwa fakty niepodważalne. Pierwszy, iż z wojny tej Polska wychodziła jako kraj, który pod każdym względem poniósł straty zdecydowanie największe. I drugi, iż ze wszystkich uczestników Drugiej Wojny Światowej Polska wychodziła jako kraj najbardziej skrzywdzony. Warto jednak na sytuację tę spojrzeć też w ten sposób, jak to czyni Stanisław Grabski. Czyli – iż pomimo wszystkich straszliwych krzywd, w dalekosiężnej perspektywie historycznej Polska odzyskiwała szansę nie tylko przetrwania, ale i życia a w przyszłości, po spodziewanym pozbyciu się sowieckiego okupanta, także pełnej niepodległości, bezpieczeństwa i rozwoju. I mimo, iż tak jak teraz, zdarzają się Polsce rządy bardzo (ale to bardzo!) złe, to jednak Polska w obecnym kształcie przez cały czas stoi przed swoją wielką szansą. Z obowiązku szacunku dla pokoleń, które były przed nami, z obowiązku wobec pokoleń przyszłych i w oczywistym interesie Polaków współczesnych, nas samych – nie zmarnujmy tej szansy!

Artur Adamski

Читать всю статью