Sondaż IBRiS dla „Rzeczpospolitej”, przeprowadzony 7-8 sierpnia 2026 roku, pokazuje 67,2 proc. poparcia dla deportacji ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym bez legalnej pracy w Polsce. Przeciw jest 23,4 proc. To sygnał, iż Polacy chcą jasnych reguł: pomoc tak, przywileje bez obowiązków nie.
Sondaż, którego nie wolno zbyć wzruszeniem ramion
Według RMF24/PAP 67,2 proc. badanych popiera pomysł deportacji z Polski ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym, którzy nie mają legalnego zatrudnienia. Przeciw jest 23,4 proc. Badanie IBRiS dla „Rzeczpospolitej” wykonano 7-8 sierpnia 2026 roku na grupie ponad tysiąca osób, krótko po politycznej zapowiedzi PiS.
To nie jest margines nastrojów ani internetowy hałas. Dwie trzecie respondentów mówi państwu: reguły mają być czytelne, a pobyt w Polsce ma oznaczać realną odpowiedzialność wobec polskiego porządku prawnego. W kraju, który od 2022 roku ponosi ogromny ciężar pomocy dla uciekających przed rosyjską agresją, takie oczekiwanie nie jest dowodem wrogości. Jest żądaniem normalności.
Pomoc nie może oznaczać ślepego przywileju
Polska ma moralny i strategiczny interes w tym, by Rosja nie wygrała wojny na Ukrainie. To nie znosi jednak obowiązku pilnowania własnego państwa. Gościnność bez reguł gwałtownie staje się bezradnością administracji, a bezradność płacą zwykle obywatele: podatkami, chaosem w usługach publicznych i spadkiem zaufania do państwa.
Dlatego w tej debacie trzeba oddzielić dwie sprawy. Pierwsza to godność ludzi, którzy uciekli przed wojną i uczciwie pracują w Polsce. Druga to pytanie, czy państwo polskie ma prawo wymagać legalnego zatrudnienia, porządku dokumentów i respektowania prawa od cudzoziemców korzystających z pobytu w naszym kraju. Odpowiedź brzmi: ma prawo i ma obowiązek.
Warto też widzieć gospodarczy wymiar sprawy. Na łamach Dziennika Narodowego opisywaliśmy, iż cudzoziemcy zakładają w Polsce tysiące firm, a największą grupę stanowią Ukraińcy. Legalna praca i działalność gospodarcza to zupełnie inna sytuacja niż życie poza systemem. Państwo musi odróżniać jedno od drugiego, zamiast zasłaniać się ogólnikami.
Polityczna zapowiedź PiS i twarde pytanie o wykonanie
Tłem sondażu jest zapowiedź Tobiasza Bocheńskiego. Jak relacjonował Onet, europoseł PiS mówił, iż po ewentualnej wygranej tej partii w 2027 roku jedną z pierwszych decyzji rządu miałaby być deportacja ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym, którzy nie pracują w Polsce legalnie.
Polityczny komunikat jest prosty, ale państwo nie może działać hasłem. Potrzebne byłyby kryteria: legalność pobytu, status zatrudnienia, wyjątki dla studentów, chorych, opiekunów rodzin, osób w procedurach administracyjnych. Twardość bez procedury łatwo zamienia się w chaos. Procedura bez twardości staje się fikcją.
Tu właśnie jest stawka dla Polski. Nie chodzi o zbiorową odpowiedzialność Ukraińców jako narodu. Chodzi o to, czy polskie państwo potrafi prowadzić politykę migracyjną według własnego interesu, a nie według szantażu emocjonalnego albo kalkulacji partyjnej. W normalnym państwie prawo pobytu nie jest amuletem. Jest warunkową zgodą, z której wynikają obowiązki.
Dane z resortu i kłopot z propagandą obu stron
Rząd odpowiada, iż problem jest mniejszy, niż sugeruje opozycja. Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka, cytowana przez Polskie Radio 24, powoływała się na dane ZUS, według których 95 proc. mężczyzn z Ukrainy w wieku poborowym pracuje w Polsce legalnie. Przekazała też, iż w 2025 roku deportowano około 10 tys. cudzoziemców różnych narodowości, wobec około 3 tys. w 2023 roku.
Te liczby są ważne, bo pokazują, iż samo hasło deportacji nie rozwiązuje problemu. o ile większość wskazanej grupy rzeczywiście pracuje legalnie, to państwo powinno uderzać precyzyjnie w tych, którzy łamią prawo, nadużywają pobytu albo pozostają poza systemem. Równocześnie rząd nie może udawać, iż społeczny niepokój jest wymysłem. Wynik 67,2 proc. mówi coś o zmęczeniu Polaków i o utracie cierpliwości wobec polityki wyjątków.
Polacy mają prawo pytać, komu państwo pomaga, na jakich warunkach i za czyje pieniądze. Mają prawo oczekiwać, iż pomoc dla Ukrainy nie będzie oznaczała trwałego rozmycia zasad w Polsce. W relacjach Warszawy z Kijowem ten realizm pojawia się coraz częściej, także w sporach o pamięć i odpowiedzialność, o czym pisaliśmy przy okazji tekstu „Nawrocki nie mięknie wobec Ukrainy”.
Interes narodowy zamiast moralnego szantażu
Najgorszą odpowiedzią byłoby sprowadzenie sprawy do plemiennego krzyku: jedni krzyczą „deportować”, drudzy krzyczą „ksenofobia”. Polska polityka potrzebuje czegoś poważniejszego. Potrzebuje zasady, iż każdy cudzoziemiec przebywający w Polsce ma być traktowany zgodnie z prawem, ale prawo ma chronić przede wszystkim polski porządek publiczny, polskie bezpieczeństwo i polskiego podatnika.
Taki jest sens tego sondażu. Polacy nie odrzucają pomocy jako takiej. Odrzucają model, w którym obowiązki są rozmyte, a każda próba ich egzekwowania zostaje natychmiast przykryta moralizowaniem. Państwo, które boi się wymagać, przestaje być gospodarzem u siebie.
Jeżeli Polska ma prowadzić politykę wobec Ukrainy twardo i rozsądnie, musi umieć powiedzieć dwie rzeczy naraz: wspieramy opór przeciw Rosji, ale nie rezygnujemy z własnej suwerenności. Pomoc nie może zastąpić interesu narodowego. Może z nim współgrać tylko wtedy, gdy stoi na prawie, pracy i jasnych regułach.
Źródło: RMF24/PAP, Rzeczpospolita, Onet, Polskie Radio 24.
Źródło: RMF24
Tekst przygotowano z wykorzystaniem narzędzi sztucznej inteligencji. Zasady stosowania AI w redakcji opisujemy na stronie Standardy redakcyjne.










