66,5 proc. Polaków łączy migrację z bezpieczeństwem. Rządzący nie chcą tego widzieć

dzienniknarodowy.pl 2 часы назад
Zdjęcie: 66,5 proc. Polaków łączy migrację z bezpieczeństwem. Rządzący nie chcą tego widzieć


Badanie United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski z 7-9 sierpnia pokazuje, iż 66,5 proc. Polaków uważa, iż napływ migrantów wpływa na bezpieczeństwo kraju. Przeciwnego zdania jest 28,8 proc. To jasny sygnał: Polacy chcą kontroli, nie uspokajających formułek elit.

Sondaż, którego nie da się zbyć

W najnowszym badaniu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski respondentów zapytano, czy coraz większa liczba migrantów przybywających do Polski z różnych stron świata, w tym z Ukrainy, Białorusi oraz państw Azji i Bliskiego Wschodu, wpłynęła na poziom bezpieczeństwa w kraju. Według wyników opisanych przez Wirtualną Polskę odpowiedź twierdzącą wybrało łącznie 66,5 proc. badanych: 33,2 proc. „zdecydowanie tak” i 33,3 proc. „raczej tak”.

Odmiennego zdania jest 28,8 proc. ankietowanych, a 4,7 proc. nie potrafiło wskazać odpowiedzi. Badanie przeprowadzono w dniach 7-9 sierpnia 2026 r. metodą CAWI/CATI na ogólnopolskiej próbie 1000 osób. Liczby są jednoznaczne. Dwie trzecie społeczeństwa widzi związek między migracją a bezpieczeństwem. To nie jest „panika”, tylko zdrowy instynkt państwowy.

Prawica mówi językiem bezpieczeństwa

Najmocniej związek migracji z bezpieczeństwem widzą wyborcy obu Konfederacji. W tej grupie 96 proc. badanych odpowiedziało twierdząco, w tym 44 proc. „zdecydowanie tak” i 52 proc. „raczej tak”. Tylko 4 proc. uznało, iż takiego wpływu nie ma. Wśród wyborców opozycji liczonej przez WP jako Konfederacja, PiS i Razem, wpływ migracji na bezpieczeństwo dostrzega 84 proc. ankietowanych.

To pokazuje, gdzie dziś przebiega realna linia sporu. Prawica i duża część społeczeństwa patrzą na migrację przez pryzmat granicy, służb, kosztów i porządku publicznego. Nie przez modne hasła. Nie przez moralny szantaż. Polska ma obowiązek pomagać rozsądnie, ale ma przede wszystkim obowiązek chronić własnych obywateli.

DN opisywał już, jak presja migracyjna może stać się narzędziem nacisku na europejską granicę. Ten mechanizm nie dotyczy tylko południa Europy. Polska ma własne doświadczenie z granicą białoruską, z wojną hybrydową i z próbami testowania odporności państwa.

Elektorat władzy żyje w innym świecie

Najbardziej wymowny jest rozkład odpowiedzi wśród zwolenników koalicji rządzącej. W tej grupie 50 proc. badanych uważa, iż napływ migrantów nie wpłynął na poziom bezpieczeństwa w Polsce. Wpływ widzi 38 proc., a 12 proc. nie ma zdania. To nie jest drobna różnica w ocenie szczegółów. To inna mapa rzeczywistości.

Rządzący od miesięcy próbują mówić o migracji językiem administracyjnego spokoju. Tymczasem zwykli Polacy pytają prościej: kto wjeżdża, na jakich zasadach, kto to sprawdza, kto poniesie koszty i kto odpowie, gdy państwo straci kontrolę. Tak wygląda odpowiedzialna debata. Bez pogardy wobec ludzi, ale też bez zgody na politykę otwartych drzwi.

Kiedy bezpieczeństwo Polski staje się przedmiotem sporu, nie wolno sprowadzać go do emocji partyjnych. DN pisał niedawno, iż także przy sprawach wojskowych bezpieczeństwo Polski musi być pierwszym kryterium decyzji. Ta sama zasada obowiązuje przy migracji: państwo nie jest od tego, by dobrze wyglądać w oczach Brukseli, ale by bronić ładu wewnętrznego.

Kontrola zamiast zaklinania rzeczywistości

W grupie pozostałych wyborców 77 proc. badanych również widzi związek między migracją a bezpieczeństwem. To istotny wynik, bo pokazuje, iż temat wychodzi poza twarde elektoraty. Polacy mogą różnić się w ocenie rządu, Unii Europejskiej czy konkretnych partii. W sprawie bezpieczeństwa instynkt jest jednak silny.

Migracja nie jest abstrakcyjnym wykresem. To szkoły, mieszkania, rynek pracy, służba zdrowia, policja, granice i lokalne wspólnoty. Dobrze zarządzana może być procesem kontrolowanym. Niekontrolowana staje się obciążeniem i źródłem napięć. Zachodnia Europa przerobiła ten scenariusz na własnej skórze. Polska nie ma obowiązku powtarzać cudzych błędów tylko dlatego, iż liberalne elity wciąż boją się wypowiedzieć słowo „granica”.

Wynik 66,5 proc. to ostrzeżenie dla władzy. Naród nie domaga się nienawiści. Domaga się powagi państwa. Chce wiedzieć, iż rząd panuje nad tym, kto przyjeżdża do Polski, na jak długo i na jakich zasadach. Suwerenność zaczyna się właśnie tutaj: od prawa Polaków do bezpieczeństwa we własnym domu.

Źródło: Wirtualna Polska.

Źródło: WP Wiadomości

Читать всю статью