410 islamistycznych zagrożeń w Niemczech. Dobrindt chce dozoru i aresztu prewencyjnego

dzienniknarodowy.pl 3 часы назад
Zdjęcie: 410 islamistycznych zagrożeń w Niemczech. Dobrindt chce dozoru i aresztu prewencyjnego


Niemieckie służby klasyfikują 410 osób jako islamistycznych Gefährder, czyli potencjalnych sprawców ciężkiej przemocy. Po domniemanym islamistycznym zamachu podczas berlińskiego Christopher Street Day minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt domaga się aresztu prewencyjnego i elektronicznych opasek. Państwo zaczyna mówić twardziej, bo zagrożenia nie da się już przykryć poprawnością polityczną.

Dobrindt zapowiada ostrzejszy kurs

Federalny minister spraw wewnętrznych Niemiec Alexander Dobrindt z CSU chce rozszerzenia narzędzi stosowanych wobec osób uznawanych przez służby za islamistyczne zagrożenie. Jak podaje Apollo News, polityk wskazał na areszt prewencyjny oraz elektroniczny dozór dzięki opasek. Debata nastąpiła po domniemanym islamistycznym zamachu podczas Christopher Street Day w Berlinie.

Niemieckie służby klasyfikują 410 osób jako Gefährder. Termin ten nie oznacza osoby skazanej. Dotyczy ludzi, wobec których organy bezpieczeństwa oceniają, iż mogą dopuścić się poważnego aktu przemocy. Domniemanie niewinności pozostaje nienaruszalne, ale państwo nie może ignorować własnej oceny ryzyka.

Prewencja w granicach prawa

Areszt prewencyjny jest narzędziem wyjątkowo daleko ingerującym w wolność jednostki. Dlatego musi podlegać jasnym przesłankom, kontroli sądowej i ograniczeniu w czasie. Elektroniczny dozór także nie może być nakładany arbitralnie. Twarde państwo różni się od państwa samowolnego właśnie tym, iż działa zdecydowanie, ale na podstawie prawa.

Nie zmienia to zasadniczego pytania: co mają zrobić służby, gdy rozpoznają wysokie ryzyko, ale nie dysponują jeszcze materiałem pozwalającym na skazanie? Oczekiwanie na zamach nie jest strategią. Potrzebne są legalne instrumenty obserwacji, zakaz kontaktowania się z określonymi środowiskami, kontrola finansowania oraz wydalanie cudzoziemców stanowiących potwierdzone zagrożenie, o ile pozwala na to prawo.

Opóźniony rachunek polityki migracyjnej

Niemiecka debata nie powstała w próżni. Przez lata władze przekonywały, iż szerokie otwarcie migracyjne da się pogodzić z bezpieczeństwem dzięki sprawnej integracji. Dziś minister spraw wewnętrznych mówi o środkach zarezerwowanych dla najpoważniejszych zagrożeń. To przyznanie, iż dotychczasowe mechanizmy okazały się niewystarczające.

Nie wolno przenosić winy ekstremistów na całą społeczność religijną ani etniczną. Odpowiedzialność jest indywidualna. Tak samo indywidualna musi być jednak ocena ryzyka, a państwo powinno mieć odwagę reagować na fakty bez lęku przed zarzutem braku politycznej poprawności.

Stawka dla Polski

Niemcy są naszym sąsiadem i częścią strefy Schengen. Zagrożenie rozpoznane po zachodniej stronie Odry może mieć znaczenie także dla bezpieczeństwa Polski. Konieczna jest sprawna wymiana informacji, rzeczywista kontrola osób wysokiego ryzyka i ochrona granic zewnętrznych Unii.

Polska nie powinna kopiować błędów Berlina ani przejmować ich kosztów przez narzucane mechanizmy relokacji. O tym, kto wjeżdża i pozostaje w kraju, musi decydować państwo polskie. Suwerenność graniczna nie jest abstrakcją. To prawo rodzin do bezpiecznych ulic, a zarazem obowiązek władz, by każde ograniczenie wolności było uzasadnione i kontrolowane.

Propozycje Dobrindta wymagają debaty prawnej, ale sama diagnoza jest czytelna: bierne zarządzanie ryzykiem dobiegło końca. Europa potrzebuje bezpieczeństwa opartego na faktach, prawie i odpowiedzialności, a nie na zaklęciach.

Źródło: Apollo News

Читать всю статью