269. Jeszcze zatęsknisz…

okolicepiecdziesiatki.wordpress.com 11 часы назад

„Jeszcze zatęsknisz za tą szkołą”, to motyw do znudzenia powtarzany wielu nauczycieli próbujących wytłumaczyć uczniom, iż tak naprawdę mają zajefajnie, tylko o tym nie wiedzą. Powiedziałbym nawet, iż wielu absolwentów powtarza po latach ten tekst swoim dzieciom. A ja…?

A ja za cholerę do szkoły nie tęsknię. Dobrze pamiętam stres towarzyszący mi przed co bardziej istotnymi sprawdzianami wiedzy z maturą na czele, i ja z pewnością nie chciałbym go powtarzać. Co więcej, jestem skłonny postawić jakieś drobne na to, iż większość ludzi zapewniających o pragnieniu powrotu do szkoły, zmieniłoby zdanie, gdyby ich cofnąć do maturalnej klasy, z tą miłą niepewnością, czy zdadzą, na jaką ocenę zdadzą, czy się dostaną po szkole tam, gdzie chcą. Już sobie wyobrażam całą ekipę, którą niegdyś paraliżowało, gdy im pani sinusa zadała, a bezsenność nadchodziła na myśl o klasówce z chemii, czy fizyki, gdyby ktoś spełnił ich marzenie powrotu do szkoły. adekwatnie z mojej klasy pamiętam jednego tylko ucznia, o którym mogłem powiedzieć, iż uwielbiał się uczyć i nie zakładał możliwości poważnej wpadki, ale czy on dziś marzy o tym, by zamiast decydować o sobie, pytać dorosłych o pozwolenie? Ja w każdym razie nie marzę, jasny szlag mnie trafia, gdy wyobrażę sobie sytuację proszenia się o spodnie, buty, wyjazd w góry.

Obywatel G.C. – Umarła klasa

W mojej szkole średniej mniej więcej co trzeci nauczyciel nie nadawał się do pracy z młodzieżą (część z powodów braków intelektualnych, część z powodów zaburzeń psychicznych), kolejnych 30% jakoś sobie dawało radę, ale dupy nie urywało. Co najwyżej co trzeci pedagog należał do tych nadających się, ale i ci szczęściarze płacili za to dużą cenę psychiczną, bo nie dość iż w niektórych przypadkach związanych z nauczaniem byli bezsilni, to do ich obowiązków należał kontakt z rodzicami, gronem pedagogicznym i dyrekcją, klerem, etc… A u mnie w szkole przecież wcale nie było najgorzej! Zresztą, gdy spojrzę na kariery absolwentów, to raczej górna półka, mimo iż nikt nie oceniał tego ogólniaka mianem ELITARNEGO.

Nie zatęskniłem! W żadnym momencie! Podoba mi się, iż decyduję o sobie i jedyne, co bym chciał mieć z lat nastoletnich, to zdrowie somatyczne. Psychiczne już niekoniecznie, wolę to aktualne.

87 lat temu wybuchła druga wojna światowa. Patrzę dziś na wojnę obronną Ukrainy przeciw Rosji oraz Iranu przeciw USA i myślę sobie, iż we wrześniu 1939 dowództwo naczelne dało totalnie dupy. Banda dziadersów nie przygotowała choćby sensownych, realnych linii obronnych dających schronienie wycofującym się z frontu, gdyby utrzymanie pozycji wyjściowych było niemożliwe, nie zaplanowano linii zaopatrzeniowych, nie mówiąc już o tym, iż sztab zupełnie wyrzekł się akcji zaczepnych. A mieli czas, od aneksji Czechosłowacji wiedzieli, co się stanie. W związku z lekcją z przeszłości, zastanawia mnie dzisiejszy stan polskiej armii. Czy ktokolwiek uczy się od Ukraińców? Ostatnio Batyr przekonywał o tym, iż jednak BÓG, HONOR, OJCZYZNA, a nie SAFE. A co z mózgiem? Co z zaopatrzeniem? Co z jakimś planem, nie tylko na wypadek utrzymania pozycji, ale także gdyby się trzeba było cofać? Jeden z takich planów zdradził publicznie pan Błaszczak, choćby nie wiem, czy dostał coś za to od Putina, czy zrobił to sam z siebie, dla prezesa pana. Mam nadzieję, iż armia przygotowała coś nowego i to w kilku wariantach, bo nie chciałbym zbierać konsekwencji powtórki września ’39. Co ciekawe, nie słyszałem, by szachiści lub brydżyści przygotowywali się do turnieju bogiem, honorem i ojczyzną. Po prostu uczą się grać tym co mają. Ciągle i od nowa, bo to ich praca.

Читать всю статью