268. Апартеид в отношении женщин.

okolicepiecdziesiatki.wordpress.com 16 часы назад

Tytułowe określenie od pięciu lat używane jest do opisania sytuacji kobiet w Afganistanie. To wtedy talibowie wrócili tam do władzy. Zastanawia mnie, dlaczego stało się to bez oporu, przecież Afganistan posiadał swoją armię, która, gdyby tylko chciała, mogłaby się bronić przed fundamentalistami. ALE NIE CHCIAŁA!!! Fakt ten sugeruje mi możliwość, iż apartheid kobiet był tam obecny również w czasie, gdy stacjonowali tam Amerykanie. Zwłaszcza, iż po ich wycofaniu na prowincji choćby stwierdzono, iż nastąpiła stabilizacja. Podobno (nie mam jak zweryfikować tych informacji) dopiero gdy talibowie prócz swobód kobiet, zaczęli nakładać ograniczenia na mężczyzn, np. zakazując im chodzenia w dżinsach, czy zbyt krótkiego strzyżenia brody, mężczyźni zaczęli dostrzegać problem. Kobiet w ogóle nie słychać. To nasuwa mi pytanie, czy w ogóle kiedykolwiek było je tam słychać, z wyjątkiem kilku szczęśliwie urodzonych, które miały większą swobodę.

Łatwo poszło. Nie wyobrażam sobie, by wolność została oddana ot tak. Raczej była to wolność pozorna, taka iż oczywiście jesteś wolna, ale po pracy i tak wrócisz do domu, gdzie silniejszy zdecyduje, co możesz zrobić, a czego nie możesz. Ze względu na to, iż są to tylko moje gdybania, nie będę tego rozwijał, bo nie o Afganistanie chcę pisać.

Dolly Parton – Better Get To Livin’

Zmarła Dolly Parton. Piosenkarka, multiinstrumentalistka, pisarka, autorka tekstów piosenek, kompozytorka, aktorka, producentka muzyczna, bizneswoman, działaczka społeczna…. Ona również doświadczyła apartheidu kobiet, tyle iż w rodzinnym Tennessee. Jej matka miała dwanaścioro dzieci, to „se mogła” nacieszyć się „wolnością tradycyjnej roli kobiety”. Niezbyt mnie dziwi, iż Dolly po uwolnieniu się z domu rodzinnego wybrała życie w podróży, na dodatek bezdzietne, niezbyt się martwiąc „kto jej na starość szklankę wody poda” i trzeba przyznać, iż zarówno jej, jak i innym wyszło to na dobre, bo dzięki zarobionym pieniądzom wspierała biednych i wykluczonych (m.in. dzieci z biednych rodzin, prześladowane kobiety, społeczność LGBT oraz chorych na AIDS). Tak sobie myślę, iż jej ucieczka od wyznaczonej jej przez konserwatystów roli była bardzo roztropna: Image głupiutkiej, lśniącej cekinami blondynki z Południa, w produkcjach często występującej w duetach z mężczyznami (że niby taka ozdóbka dla pana) chyba jej pomógł, a gdy już weszła na szczyt, to sama dopilnowała, by nikt jej stamtąd nie zrzucił. Czytam sobie tekst „Better Get to Livin” i myślę, iż rzeczywiście to cała ona. Niby nic rewolucyjnego, żadnego wojującego feminizmu, są tam słowa o wybaczeniu, dawaniu i o miłości, ale w tytule LEPIEJ ZACZNIJ ŻYĆ! I ani słowa o tradycyjnym kobiecym poświęceniu, NIE PRZEJMUJ SIĘ DROBIAZGAMI, DOKONUJ LEPSZYCH WYBORÓW.

Dolly Parton – The Bridge

Jej się udało, a adekwatnie to nie tyle udało, co po prostu wypracowała sobie wolność, wykorzystała talenty i żyła. Ba, umiała się bronić na tyle dobrze, iż pogoniła kiedyś samego Elvisa Presleya, który za pośrednictwem managera próbował ją okraść z utworu „I Will Always Love You” (tego samego, który potem sprzedała Whitney Houston). Nie dość, iż chciał go wykonywać, to jeszcze domagał się za to połowy tantiemów od autorki. To pokazuje z czym wtedy się zmagała i ostatecznie wygrała Dolly Parton. Myślę jednak, iż w jej rodzinnym Tennessee wiele kobiet utknęło z dwanaściorgiem dzieci, albo tylko z trojgiem, za to bez wykształcenia i z mężem alkoholikiem, i zagrzebało się w tym bagnie tak, iż gdyby nagle talibowie ogłosili zakaz nauki dla kobiet, zakaz wychodzenia z domu bez opieki mężczyzny z rodziny, zakaz pracy na etacie, to choćby by tego nie odczuły, bo i tak tego nie robiły, podobnie jak ich koleżanki w Afganistanie. A mężczyznom to nie przeszkadza, chyba iż ktoś im zabroni noszenia dżinsów albo nakaże zapuszczać długie brody. Zresztą, czy na polskiej prowincji byłoby inaczej? Te wszystkie dziewczyny wykonujące „tradycyjną rolę kobiet” po 25 latach takiego życia potrafiące ogarnąć dom z czwórką dzieci, śniadania, obiady, kolacje dla całej rodziny, nowe przepisy, a także domowe terapie przeziębień, chorób, czy innych niedomagań, sposoby prania i utrzymania czystości wszystkich w domu i domu samego w sobie, budzą się któregoś dnia z myślą, iż od ćwierć wieku nie miały wakacji, bo jeżeli choćby należały do szczęściar, które gdzieś wyjeżdżały na (chachacha) „wczasy”, to zajmowały się tam zawartością walizek pod kątem prowiantu i zapewnienia ubrań na każdą pogodę. One też po wejściu talibów nie odczułyby zbyt mocno zmian. I tak z domu wychodzą tylko po dziecko do szkoły, zrobić zakupy i do kościoła się pochwalić „krzyżem małżeństwa”.

„The Bridge” i „Jaka róża, taki cierń” są w gruncie rzeczy do siebie podobne. Tam, gdzie jest apartheid kobiet, tam porzuconej dziewczynie ciężko jest znaleźć motywację do życia. Nie z powodu miłosnego zawodu, jak by chcieli to tłumaczyć szukający w tych utworach romantyzmu, a raczej z poczucia bezsilności wobec prozy życia i braku perspektyw na godną egzystencję. Ostatnio coraz częściej napotykam w mediach próby wytłumaczenia mizoginów, którzy nie wiedząc jak zdobyć kobietę, uciekają się do przemocy (choćby tylko słownej). A odpowiedź w teorii jest prosta, choć w praktyce wymagać może terapii. Człowieku, żyj sobie spokojnie i daj żyć innym. Znajdź sobie jakieś interesujące hobby, pasję, pokaż iż sam o siebie potrafisz się zatroszczyć, pokaż iż rokujesz. Oczywiście nie wzbraniam nikomu prowadzenia dotychczasowego życia, ale skoro nie zadziałało, to może trzeba coś zmienić. W przeciwieństwie do kobiet z Afganistanu, Indii, Pakistanu, bądź z centralnych stanów USA, mężczyźni w Polsce nie są związani żadnymi ograniczeniami możliwości rozwoju. Chyba, iż mówimy o grupach wykluczonych z innych powodów, niż płeć, ale to już zupełnie inna bajka.

Читать всю статью