256. Расизм в тумане наркотиков.

okolicepiecdziesiatki.wordpress.com 16 часы назад

Belfast narkotykami stoi. Najpopularniejszym jest przez cały czas alkohol, dostępny bez recepty na każdym kroku. Zaraz za nim jest marihuana, na ogół pojawiająca się tam w formie skoncentrowanej, jako haszysz – nikt się nie bawi w drobiazgi. Niby zakazana, ale każdy używający nosi ją przy sobie, silnie uzależnieni palą choćby w pracy i prowadząc swe samochody, a śmierdzący nią obywatele bez obaw poruszają się w miejscach publicznych – nikt aresztować ich nie zamierza. O każdej porze dnia i nocy na ulicach można spotkać uzależnionych bezrobotnych, bądź posiadających tak mało odpowiedzialną pracę, iż pracodawcy ignorują nałogi pracowników. Oczywiście jak wszędzie, jest też sporo nieszczęśników używających mocniejszych narkotyków. Na granicy między robotniczymi dzielnicami katolików i protestantów postawiono sześciometrowej wysokości mur zwieńczony zwojami, wojskowego drutu kolczastego, jak w więzieniach lub areszcie śledczym. Brama otwarta jest za dnia, a nocą ją zamykają (zdaje się, iż o 21.00). To nic, iż da się bez przeszkód dojechać do tych osiedli naokoło. To obrona przed agresywną zaćpaną żulią, która przybrana w narodowe piórka prowokuje zamieszki, ale jest tak pijana, iż nie chce jej się jechać naokoło. Zamknięta brama na najkrótszej drodze jest wystarczającą przeszkodą. Gdy pojawią się prawdziwi gangsterzy, żaden mur nikogo nie ochroni, a na meneli taka przeszkoda wystarczy. To ciemna strona miasta.

Jasna strona jest taka, iż konflikt rzekomo narodowy nie występuje w wykształconej klasie średniej i wyższej. Ci ludzie mieszkają w swoich domach z pięknymi ogrodami, sąsiadując ze sobą, robiąc ze sobą interesy, spędzając wolny czas. Wyznanie nie ma tam znaczenia. Podobnie jak kolor skóry, czy orientacja seksualna. Walki jak w Polsce, toczy jedynie żulia typu Bąkiewicza, czy Batyra z kolegami. I zupełnie jak w Polsce, najwięcej do powiedzenia w temacie historii mają ci, którzy jej nie znają. Na klub kretyna można liczyć w każdym kraju!

Ostatnie dramatyczne zamieszki na ulicach Belfastu mają podłoże rasistowskie. Za pretekst posłużyła napaść na dokonana z użyciem noża przez migranta. Poważnie ranny Irlandczyk przeżył, jego rodzina kilkakrotnie apelowała o koniec zamieszek, ale przecież wiadomo, iż nie chodzi o niczyje bezpieczeństwo, tylko o ujście nienawiści. Podobnie jak w Polsce Pierdziuszkiewicz, czy jak się oficjalnie przedstawia Bąkiewicz założył (buchacha) „Ruch Obrony Granic, tak i w Belfaście jakiś siurek zorganizował samozwańczą „straż obywatelską” sprawdzająca przynależność etniczną ludzi na ulicach, w tym pracowników w drodze do pracy. Najczęściej można ją spotkać przy szpitalach, bo olbrzymi odsetek pielęgniarek i opiekunów medycznych stanowią migranci. Rozumiecie paradoks? Migranci udzielają pomocy medycznej zbrodniarzom, którzy dziś na nich urządzają polowania, choć na co dzień ci sami bandyci tłuką się między sobą. Bez ludzi obcego pochodzenia część bandytów by się wykrwawiła na ulicach.

Na zakończenie jeszcze raz podkreślę: Żaden z zadymiarzy nikogo tam nie broni. niedawno jakaś kobieta wspomniała, iż gdy kilka lat temu w Belfaście biały napastnik zasztyletował jej syna, nikt nie zamierzał protestować. Chodzi o najgorsze demony ludzkości: szowinizm, rasizm, agresję, uzależnienia, długotrwałe bezrobocie, ubóstwo intelektualne.

Читать всю статью