Dużo szybciej niż inni
Dziennikarze portalu Zero.pl, Patryk Słowik i Jakub Styczyński, poinformowali, iż posłanka Koalicji Obywatelskiej Małgorzata Pępek miała skorzystać ze specjalistycznych badań w szpitalu w Żywcu poza obowiązującą kolejką. Z ustaleń wynika, iż termin uzyskała w ciągu trzech tygodni dzięki pomocy osoby pracującej w placówce, również związanej z KO.
Badanie miało zostać przeprowadzone 22 lutego 2025 roku. Ze względu na prywatność parlamentarzystki nie ujawniono jego rodzaju. Sama Pępek miała przekonywać, iż na wizytę czekała trzy tygodnie.
Portal zwraca jednak uwagę, iż standardowy czas oczekiwania na to świadczenie w żywieckim szpitalu przekracza 23 miesiące. Według ustaleń dziennikarzy posłanka została przyjęta znacznie szybciej niż inni pacjenci, mimo braku medycznych wskazań do pilnego wykonania badania.
Kontrola w szpitalu w Żywcu miała wykazać nieprawidłowości przy ustalaniu terminu badania dla Małgorzaty Pępek. Placówka nie rozliczyła świadczenia z NFZ, a posłankę poinformowano jedynie, by w przyszłości nie omijała kolejki.
Próba zemsty
Według ustaleń portalu Zero.pl, po otrzymaniu upomnienia ze szpitala Małgorzata Pępek miała zacząć kierować do władz placówki liczne pisma i pytania. Źródła portalu twierdzą, iż działania te utrudniały pracę szpitala i mogły być formą odwetu.
Portal zwraca uwagę, iż wcześniej posłanka wielokrotnie wspierała szpital w Żywcu, zabiegając o dodatkowe środki i pozytywnie oceniając jego działalność. Zmiana nastawienia miała nastąpić po piśmie dotyczącym pominięcia kolejki — od tego momentu parlamentarzystka zaczęła krytykować zarządzanie placówką i jej dyrekcję.
Szpital w rozmowie z Zero.pl nie zaprzeczył doniesieniom o przyjęciu posłanki poza kolejnością. Podkreślono jednak, iż placówka nie komentuje indywidualnych przypadków, a wszelkie nieprawidłowości są analizowane na bieżąco.
Pokrętne tłumaczenia i „przypadkowy” petent
Małgorzata Pępek tłumaczyła w rozmowie z Zero.pl, iż na badanie zapisała ją pracownica szpitala związana z Koalicją Obywatelską, ponieważ sama nie miała czasu zająć się formalnościami. Po kilku tygodniach miała otrzymać informację o zwolnieniu się terminu. Posłanka przyznała również, iż szpital poinformował ją o pominięciu kolejki, jednak nie uważała tego za problem, argumentując, iż jako osoba opłacająca składki ma prawo do świadczeń medycznych.
Według portalu podczas rozmowy z dziennikarzami miała konsultować odpowiedzi z obecnym obok mężczyzną, któremu później nadała rolę przypadkowego petenta.












