128 mln zł z kieszeni podatników. Tyle kosztowała obsługa posłów

angora24.pl 2 часы назад

– Ja do tego jeszcze dokładam – mówi poseł KO, Katarzyna Królak, która reprezentuje warmińsko-mazurski okręg 34., czyli Elbląg, i pokazuje swój kalendarz. – Prawie codziennie podróżuję po okręgu. Na spotkania, konferencje. W sumie – ponad 3 tys. kilometrów miesięcznie. W ubiegłym roku na kilometrówki wydała 47,7 tys. zł. Nie jest rekordzistką, bo Piotr Kandyba (KO) wyjeździł 48,3 tys.; tyle samo politycy PiS Maria Koc i Kamil Bortniczuk i wielu innych. Dużo zależy od tego, z jakiego okręgu jest dany poseł, ale też od jego aktywności. Krytyka wylała się na Annę Marię Żukowską z Lewicy, która jest z Warszawy, a na kilometrówki wydała ponad 38 tysięcy zł. Chociaż jest szefową klubu i przysługuje jej auto z kierowcą, rzadko widać ją w Sejmie. Średnio na podróże samochodem własnym lub innym – przynajmniej w teorii związane z wykonywaniem mandatu – posłowie wydają 36,5 tys. Nie musieli wykazywać, kiedy ani gdzie jeździli, deklarują jedynie kwotę, którą Kancelaria Sejmu ma im zwrócić; nie muszą choćby mieć samochodu. Za każdy kilometr przysługuje im 1,15 zł (na paliwo i amortyzację auta), a miesięcznie mogli rozliczyć 3500 km, co daje sumę 48,3 tys. zł.

Читать всю статью