
Może tylko św. Józef Robotnik jest zadowolony, bo lewica po światowej transformacji w LGBT już nie koniecznie, o ile jeszcze rozumie co się stało i o co chodzi w żydowskim kapitalizmie.
Tak pisałem 1. maja ubiegłego roku:
Jakoś tak dziwnie wyszło, iż po „odnowieniu naszej Ziemi, tej Ziemi” przez Ducha boga Izraela, co to go św.JPII nawoływał, Józef Robotnik stracił robotę albo wyjechał na saksy szukać jej gdzie indziej, no i świętować Święto Pracy już dzisiaj nie bardzo jest komu i po co. Zresztą i sama lewica tak się przeistoczyła po tej odnowie, iż adekwatnie człowiek głowę ma zaprzątniętą wszystkim tylko nie robotą, a jak już robić, to tylko w Biedronakch albo w zachodnich korporacjach wszyscy by chcieli – w końcu udało się i zapyziałą, szarą PRL tak nam Duch odnowił, iż w IIIRP/Polin o ciężkiej robocie choćby myśleć nikt nie chce, bo co tu dużo gadać, robota jest szkodliwa, iż dla nas to jeszcze pół biedy, ale gorzej, iż dla środowiska – bo klimat ociepla, no i się nie opłaci, a ambicje na nowoczesność każdy przecież ma.
Ciekaw jestem, czy ktoś jeszcze dzisiaj pamięta słynne 21 postulatów z sierpnia 1980 r. (strajki w Stoczni Gdańskiej) ? Ostatni punkt nr 21. postulował:
„wprowadzenie wszystkich sobót wolnych od pracy”
Pełny 5-dniowy tydzień pracy (wszystkie soboty wolne) w Polsce upowszechnił się dopiero pod koniec PRL.
Jednak już na początku lat 90. „gospodarka rynkowa” – innymi słowy zachodnia demokracja systemu żydowskiego kapitalizmu – wymusiła większą elastyczność czasu pracy (handel, usługi, prywatne firmy). Od końca lat 90. i po 2000r. coraz więcej branż działało w soboty jako standard. Nowelizacje Kodeksu pracy w latach 1996–2004, uchwalone przez sejm IIIRP/Polin, utrzymały w teorii zapis o 5-dniowym tygodniu pracy, ale dopracowały elastyczny system pracy: dwa dni w tygodniu wolne (lub płatne) – tak, ale nie koniecznie w sobotę i niedzielę. Czyli słynna transformacja się powiodła, ale nie skorzystali z niej ci, którzy strajkując walczyli z „komuną”, tylko ci, co do tej walki ich zachęcali.
Jednym z takich hipokrytów był św. JPII, który w encyklice Laborem exercens z 1981r. napisał: „strajk jest „uprawnionym środkiem” w obronie praw pracowników”. Ale już w Ameryce Łacińskiej negował teologię wyzwolenia, czyli walkę tamtejszych duchownych i społeczności o prawa ludzi pracy, twierdząc, iż Jezus nie był rewolucjonistą, iż nie wolno wykorzystywać strajków do obalania politycznych porządków, czyli do obalania żydowskiego kapitalizmu, którego korporacje syjonistycznych USA okradały tamtejsze społeczeństwa i utrzymywały zależne od siebie dyktatury. Dla św. JPII ważniejsza od ludzkich praw i ludzkiego dobra była walka z marksistowską ideologią, która zagrażała świętemu prawu własności, ale iż ta własność w żydowskim kapitalizmie nie powstaje w sposób uczciwy, to dla Rzymskiej Kurii nie ma większego znaczenia, bowiem ona sama jest uczestnikiem „gospodarki rynkowej” i w ten sam sposób pomnaża swoje nie małe zasoby.

.
To, iż 1. maja nie ma spektakularnych obchodów Święta Pracy mnie nie dziwi, ale iż syjonistyczny reżim IIIRP/Polin nie obchodzi hucznie 22. rocznicy obozowego życia, czyli pobytu w obozie UE zaczyna zastanawiać.
Jeszcze słowo o udanej transformacji:
.
W różnego rodzaju rankingach gospodarczych IIIRP/Polin zajmuje ostatnie miejsca w Europie. Polacy najdłużej pracują, najmniej zarabiają, mają najgorszą ochronę zdrowia, itd., itp.
Ale – UWAGA ! – pod względem opłacalności „inwestowania” IIIRP/Polin zajmuje I – miejsce ! – ? Dla „inwestorów zagranicznych” Polska to istne eldorado – ! – i co ciekawe, ci inwestorzy nie muszą wcale uciekać do Izraela, nikt ich nie ściga.
Czy to nie zastanawiające, iż nakraść – pardon, zyskać na „inwestowaniu” – można najwięcej w Polsce ?
Dariusz Kosiur











